Chcę, żeby Warszawa podczas Warsaw Home żyła designem, tak jak Mediolan

Warszawa |

12 sierpnia 2018 | Design | Ludzie | Wydarzenia |

Kasia Ptak, organizatorka Warsaw Home, zdradza nam, jak robi się największe targi wnętrzarskie w Polsce.

Ze swoim zespołem w niecałe trzy lata stworzyłaś największą imprezę wnętrzarską w naszym regionie. Dlaczego wybrałaś akurat tę branżę?
– To był czas, w którym zaczęłam się zastanawiać nad własnym projektem biznesowym. Przeglądając statystyki dotyczące eksportu polskich dóbr, wyczytałam, że jesteśmy czwartym eksporterem i szóstym producentem mebli na świecie. Połączyłam to z brakiem targów na światowym poziomie dla tej branży, które odbywałyby się w Polsce, i tak narodziła się koncepcja Warsaw Home. Po dwóch edycjach wiem też, że nasz rynek jest bardzo atrakcyjny dla zagranicznych marek meblowych. Wciąż budowane są tu przecież nowe biura, hotele czy punkty gastronomiczne i handlowe, które muszą zostać wyposażone.

Jesteś bardzo młoda. Czy od początku byłaś traktowana poważnie?
– Początki były trudne. Jeszcze do dziś przedstawiciele niektórych firm nie mogą uwierzyć, że to ja organizuję tak poważne przedsięwzięcie. Wtedy naprawdę trudno się rozmawia. Zdarza się tak najczęściej w zakładach o przestarzałych strukturach, gdzie nie ma chęci na nowe kierunki współpracy. Jest jednak coraz lepiej.

Twoja rodzina od lat działa w branży handlowo-targowej. Czy często korzystasz z jej rad i doświadczeń, czy raczej masz własny pomysł na Warsaw Home?
– Jeżeli chodzi o prowadzenie biznesu, to wszystkiego nauczyłam się od mojego taty i starszych braci. Pracowałam z nimi od 19. roku życia, dzięki czemu zdobyłam sporo cennych doświadczeń. Warsaw Home to moja koncepcja i projekt, który od początku prowadzę sama. Przy pierwszej edycji często jeszcze konsultowałam sprawy związane z marketingiem czy odwiedzającymi. Dziś jednak prowadzę osobną spółkę, a po porady do taty chodzę sporadycznie.

W tym roku znów stawiasz na dynamiczny rozwój Warsaw Home. Co się zmieni?
– Przede wszystkim rozmiar targów, ale również ich jakość. Ptak Warsaw Expo to największy obiekt wystawienniczy w Polsce, a Warsaw Home 2018 będzie największym wydarzeniem, które zostanie tam zorganizowane. Można więc powiedzieć, że robimy największą imprezę wystawienniczą w historii Polski, gdzie w pięciu halach o łącznej powierzchni 120 tysięcy m2 wystawi się ponad 800 firm. Dużą zmianą będzie też na pewno jeszcze większa liczba zagranicznych marek oraz gości spoza Polski.

Do kogo będzie kierowana tegoroczna edycja targów: do konsumentów czy przedstawicieli branży?
– Targi Warsaw Home to koncepcja mieszana: dwa dni tylko dla branży i mediów oraz dwa dni otwarte dla wszystkich. Przy tak dużym wydarzeniu błędem byłoby zamykanie się na jedną grupę odwiedzających. Przede wszystkim zapraszamy architektów, potencjalnych dystrybutorów, handlowców, przedstawicieli branży hotelarskiej i gastronomicznej oraz oczywiście klientów finalnych.

Co jest najtrudniejsze przy organizacji takich targów?
– Najtrudniejsze jest przekonywanie znanych międzynarodowych marek, by wystawiły się w Polsce z własnym stoiskiem. W tym roku po raz pierwszy udało nam się przekroczyć próg 100 firm, które zaprezentują się na Warsaw Home. Trzeba jednak pamiętać, że to jest tylko pierwszy krok, ponieważ potem musimy zapewnić takich odwiedzających, dzięki którym wystawcy nawiążą nowe kontakty i współprace biznesowe.

Jak pozyskuje się takie marki jak Vitra, Magis czy Cappellini?
– Docieramy do nich przez polskich dystrybutorów lub poprzez bezpośredni kontakt podczas zagranicznych targów. Proces pozyskiwania wystawców często trwa naprawdę długo: rozmowy z niektórymi firmami trwają bowiem ponad dwa lata lub dłużej. W tym roku negocjacje stały się jednak znacznie przyjemniejsze: rozmówcy są pod wrażeniem dynamiki rozwoju Warsaw Home i często mówią, że jeszcze nie spotkali się z czymś takim w branży targowej. Do wystawiania się w Polsce coraz łatwiej ich też przekonać, bo nasz rynek jest w tym momencie naprawdę bardzo ciekawy.

Zjeździłaś chyba wszystkie najważniejsze targi wnętrzarskie na świecie. Które z nich Cię najbardziej inspirują i pod jakim kątem?
– Oczywiście targi w Mediolanie, których nie sposób porównać do jakichkowiek innych – zarówno jeżeli chodzi o rozmach, jak i jakość. Podoba mi się też, że całe miasto żyje tym wydarzeniem. Chciałabym, żeby Warszawa docelowo też żyła designem w trakcie Warsaw Home.

Jaki design prywatnie cenisz najbardziej?
– Oryginalny i ponadczasowy. Ostatnio odkryłam, że wiele dobrych marek i studiów projektowych inspiruje się designem azjatyckim, a przede wszystkim japońskim, co bardzo mi odpowiada. Przykładem mogą tu być światowe marki takie jak Stellar Works, Ritzwell czy Conde House. Ten trend jest widoczny także w Polsce, co pokazują chociażby projekty Grynasz Studio prezentowane na Milan Design Week 2018.

W czasie podróży widzisz, jak w różnych krajach podchodzi się do designu. Czy Polacy różnią się pod tym względem od mieszkańców innych części świata?
– Zauważyłam, że niektóre kultury są bardziej wrażliwe na wnętrza, inne mniej. Dobry, współczesny design jest najbardziej doceniany we Włoszech i w Skandynawii, w Stanach natomiast preferuje się klasykę i styl art déco. Widzę, że mieszkańcy naszego kraju coraz bardziej interesują się designem, powstaje też u nas naprawdę sporo ciekawych projektów. Pokazywanie ich to nasza misja i jedno z najważniejszych zadań Warsaw Home.

Rozmawiał: MICHAŁ BACHOWSKI

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły: