W mieszkaniu na berlińskim Prenzlauer Berg projekt nie rozgrywa się na poziomie dekoracji. Tutaj faktycznie widać architektoniczne interwencje, grę bryłą, kolorem, planem. Trick z niebieskim pudełkiem w środku skupia uwagę, ale w tym wnętrzu jest znacznie więcej udanych pomysłów
– Gdy klienci po raz pierwszy zobaczyli mieszkanie, urzekło ich, jak przy otwartych drzwiach wiatr hulał po przestrzeni – wspominają partnerzy Ester Bruzkus i Peter Cooper Greenberg. Dobry trop dla projektu wyznacza kierunek. Wnętrze powinno być otwarte, przestronne, dawać swobodę komunikacyjną. Tyle że mieszkanie było podzielone na maleńkie pokoje pełne ścianek, a jeden pokój w ogóle nie miał okien. Do tego dokładnie na środku przejścia zawadzał kominek, którego nikt nie chciał.
Jak więc stworzyć uczucie przewiewności, ale nie stracić przy tym z oczu funkcjonalności? – zastanawiali się projektanci. Zdecydowali się wyburzyć ściany i niepraktyczny kominek, a w jego miejsce wstawili ciemnoniebieskie pudełko zabudowy, które stało się nowym sercem mieszkania. We współpracy z projektantką Anną Kopeiną zaprojektowali „blue box” jako wielofunkcyjny element – pełni funkcję wejścia, kącika jadalnianego, regału z półkami i osłony schodów.
Gra bryłą
Do mieszkania wchodzi się bezpośrednio przez ciemną i stosunkowo niską bryłę zabudowy, aby następnie znaleźć się w wyższej, jaśniejszej przestrzeni, z oknem sięgającym samego sufitu. Schody w kolorze błękitnego nieba prowadzą na taras na dachu, gdzie wbudowany stół i miejsca do siedzenia tworzą przytulny kącik z panoramicznym widokiem na Berlin.
Niebieskie pudełko – bejcowane, a nie malowane, żeby uwidocznić strukturę drewna – nie przylega do ścian, można więc wokół niego chodzić. Dzięki temu plan 75-metrowego mieszkania pozostaje otwarty i pełen energii.
Kolejnym elementem kompozycji przestrzennej jest inne wbudowane pudełko – wysoka drewniana szafa z lustrzanymi panelami, które optycznie powiększają przestrzeń, sprawiając, że mieszkanie wydaje się dwa razy większe. Jasnoniebieska zasłona pozwala oddzielić w razie potrzeby sypialnię od strefy dziennej.
Praca kolorem
Projektantka Anna Kopeina tłumaczy, jak posłużyła się kolorem, aby zbudować wrażenie przestrzeni. Błękit kieruje wzrok w linii pionu, a ciemny niebieski łączy przestrzenie w poziomie. Niebieskie jak niebo sufity przepływają przez salon, biuro i sypialnię, podczas gdy ciemne wykończenia stolarskie tworzą bazę i utrzymują całość w równowadze.
– Poczucie lekkości wynika tu nie tylko z braku ścian działowych, ale także z kontrastowego, ciemnego rdzenia stworzonego kolorem – zauważa Greenberg. Błękitne schody, dopasowane do koloru sufitu, łączą wnętrze z przestrzenią na zewnątrz, tworząc gradient od głębokiego niebieskiego wejścia przez część dzienną aż do samego nieba.
– Uwielbiamy pokoje w pokojach, niekonwencjonalne kombinacje kolorów oraz kontrasty twardego i miękkiego – podsumowuje Bruzkus. Specjalnie zaprojektowana kanapa w kolorze maślanym – Sophia 3000 – kotwiczy strefę dzienną, a nachylony niebieski sufit nadaje wspólny mianownik wszystkim strefom i pozwala, by przestrzeń salonu płynnie przechodziła w strefę biura domowego i sypialni.
Bruzkus Greenberg
Ester Bruzkus założyła berlińską pracownię w 2002 roku, a od 2016 działa w partnerstwie z Peterem Greenbergiem. Od roku 2025 współpracują pod nazwą Bruzkus Greenberg. Koncentrują się na projektowaniu wnętrz w różnych skalach – ich realizacje obejmują meble, restauracje, hotele, prywatne rezydencje, miejsca pracy oraz projekty wystaw. Tworząc komfortowe hybrydy, budując pudełka w pudełkach, pokoje w pokojach, łączą klarowność koncepcyjną z logicznym planowaniem, kontrasty między przepychem i minimalizmem oraz zaskakujące kolory, a także starannie opracowują detale materiałowe.

