SŁYNNY ARCHITEKT I JEGO ARKA

TEKST: MARCIN MOŃKA, ZDJĘCIA: WOJCIECH TRZCIONKA

BRENNA 23.12.2011

ARCHITEKTURA LUDZIE MIEJSCA STYL ŻYCIA

Niemal samo serce Beskidów ze zniewalającymi widokami. Cisza. Bliskość natury. To tam wyrasta dom jednego z najlepszych polskich architektów, Roberta Koniecznego. Aż nie chce się wierzyć, że projekt powstał w... dwa dni.
Robert Konieczny mieszka dziś w bloku. Typowy bohater przysłowia: "Szewc bez butów chodzi". Za to kocha góry, spędza w nich niemal każdą wolną chwilę. Gdy więc kilka lat temu zaczął zastanawiać się, gdzie mógłby powstać jego dom, wybór miejsca właściwie wydawał się jasny. Tą przestrzenią stały się Beskidy. Projekt nie przychodził mu z łatwością. - Gdy projektujesz dla kogoś, możesz działać bezkompromisowo, masz wyznaczony kierunek i rezygnujesz z pewnych rzeczy dla dobra wiodącej idei. Projektując dla siebie nie chcesz z niczego rezygnować, chciałbyś mieć wszystko. To największa trudność - wyjaśnia architekt.

Pewnie dlatego spotkała go duża niespodzianka. Właściwie każdy element układanki był zapięty na przysłowiowy ostatni guzik, były plany, obliczenia, materiały, na placu budowy pojawił się ciężki sprzęt. I wtedy okazało się, że wszystko trzeba odwrócić do góry nogami. I to niemal dosłownie. - Zrozumiałem, że projekt jest do niczego. Działo się to pewnej soboty, następnego dnia miałem gotowy nowy koncept, który dopracowałem w poniedziałek w biurze. A we wtorek pojechał do konstruktora. Koparki stały i czekały na sygnał. Praca ruszyła z kilkudniową obsuwą.

- Nigdy tak szybko nie zrobiłem żadnego innego projektu. Nad wcześniejszym pracowałem przez dwa lata. W dwa dni wszystko totalnie zmieniłem - przyznaje. Paradoksalnie błyskawiczna praca nad nowym projektem okazała się poważną zmianą w myśleniu o nowym domu.

- Musiałem sobie przypomnieć, co było dla mnie najważniejsze, a był tym piękny widok i fascynujące miejsce, reszta się nie liczyła, może poza racjonalnością kosztów i późniejszej eksploatacji. Zrozumiałem, że buduję ramę dla tego pięknego obrazu, widoku odsłaniającego się przed oczami, z kilkoma planami. Dziś mam wrażenie, że dom staje się tylko jego oprawą – opowiada Konieczny. Obraz którego doświadczamy znajdując się na placu budowy, potrafi zniewalać: z beskidzkimi pejzażami współistnieją i inne dary natury, jak choćby bogactwo fauny, konie a nawet jelenie.

Architekt o powstającym domu mówi jak o obramowaniu obrazu, czasem bardziej żartobliwie - jak o arce. - Tak naprawdę jest to most pod którym przepływa woda - deklaruje. To chyba pierwsza na świecie realizacja domu mieszkalnego, gdzie pod bryłą swobodnie może przepływać woda, np. po wiosennych roztopach z wyższych partii gór.

- Z przyrodą absolutnie nie można walczyć. Pierwszy projekt domu był kosmosem, np. z wielkimi drenażami. Teraz panuje między nim a otoczeniem pełna koegzystencja – wyjaśnia architekt. Dom jest parterowy, nieco przekrzywiony, bo powstaje przecież na stoku. Części sypialne "odrywają się" od gruntu ze względu na poczucie bezpieczeństwa. Chodzi o to, by spać w nim bezpiecznie.

- Na tym polega pomysł z prostą bryłą, jak to nazywam: prostą stodołą, troszkę przekrzywioną, „odkręconą” od stoku, wchodzisz do niego z narożnika a cała reszta zaczyna wisieć w powietrzu - opowiada Robert Konieczny. Konstrukcja powstaje z żelbetu, bo to jeden z ulubionych materiałów projektanta. - Wbrew pozorom to najtańsza z możliwych technologii. Bo beton jest skończoną formą i nie podlega żadnym wykończeniom.

Kim jest Robert Konieczny
Robert Konieczny (rocznik 1969). Architekt, od 12 lat prowadzi w Katowicach biuro KWK Promes. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej. Znany głównie z realizacji domów indywidualnych. Jeden z nich, Dom Aatrialny, który powstał pod Opolem, otrzymał w 2006 tytuł Domu Roku na świecie. Poza tym Konieczny otrzymał za swoje projekty ponad 20 nagród i wyróżnień. Uznawany jest za jednego z najlepszych architektów młodego pokolenia - znalazł się m.in. na liście 101 najbardziej ekscytujących nowych architektów świata czasopisma "Wallpaper", liście 44 najlepszych młodych architektów świata "Scalae" oraz otrzymał nagrodę Europe 40 Under 40, przyznawaną przez The European Centre for Architecture Art Design and Urban Studies.

Więcej: www.kwkpromes.pl

To przede wszystkim dom dla rodziny i pracy. - Cudownie będziemy spędzać tutaj czas. Chcę go skończyć w przyszłym roku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Są to jednak góry, jest ciężki podjazd, więc żartów nie ma. Zimą będę chyba bezrobotny, bo nikt do mnie nie dotrze - śmieje się architekt. fot. Wojciech Trzcionka

- Dom stanie się także domem firmowym i zarazem pokazowym. Będę tutaj pracować i wymyślać - mówi Robert Konieczny. fot. Wojciech Trzcionka

Architekt o powstającym domu mówi jak o obramowaniu obrazu, czasem bardziej żartobliwie - jak o arce. fot. Wojciech Trzcionka

Dom będzie pomalowany na ciemno, bo okoliczne stodoły mają ciemny, drewniany kolor. Dom stoi na trzech ścianach, jego powierzchnia użytkowa to ok. 100 m kw. Z tarasami to 180 m kw. fot. Wojciech Trzcionka

Dach domu będzie dwuspadowy, o kącie nachylanie 43 stopni, tak w górach typowym. Z resztą obiektu stworzy spójną, jednokolorową bryłę. Za to środek będzie jasny i przyjemny. fot. Wojciech Trzcionka

- Kiedyś oglądałem program o Oscarze Niemeyerze, który wspominał czas, gdy budowano Brasilię. Tam wiele działo się niemal identycznie: jeszcze nie były ukończone rysunki a on odbierał telefon o wlewanym betonie. Rysunki szły na bieżąco, goniły robotę. Ja też oglądam żywą budowę i rysuję - przyznaje 42-latek. fot. Wojciech Trzcionka