ISTOTA RYGALIKA? PO PIERWSZE SKALA!

TEKST: WOJCIECH TRZCIONKA, ZDJĘCIA: WOJCIECH TRZCIONKA I BOGNA KOCIUMBAS

GDYNIA 13.7.2015

DESIGN WYDARZENIA

Nie ma drugiego polskiego projektanta, który mógłby się poszczycić takim dorobkiem jak Tomek Rygalik. Przeglądając stronę internetową jego studia nie zobaczymy jednak tej skali działalności. "Efekt łał" przyjdzie dopiero na wystawie "Rygalik. Istota rzeczy" w Muzeum Miasta Gdyni, gdy staniemy na wprost najważniejszych jego projektów. Morza projektów zaledwie 39-latka.
Z Tomkiem znamy się od lat. Z jego żoną i partnerką zawodową Gosią trochę krócej. Spotykamy się przy różnych okazjach, najczęściej wszyscy wtedy jesteśmy w pracy. A to na premierze mebli, które zaprojektował On lub zrobili to razem Gosią w ramach Studia Rygalik. Dla marki Paged. Dla Noti. Dla Comforty. Dla Profim. Na prezentacji nowego konceptu kuchni Simensa dla Concordii Design, czy stoisku Moroso w Mediolanie. Wymieniać mógłbym długo przeróżne okazje, np. premiery ich projektów dla Heinekena, Culture.pl, muzeów, nawet maratonu warszawskiego… Tworzą z rozmachem, i podejściem nie tylko projektowym, ale też, a może przede wszystkim, biznesowym, co jeszcze tak odległe jest "polskiemu designowi", który wciąż bardziej nastawia się na tworzenie, niż zarabianie, które tak naprawdę, obok funkcjonalizmu, stoi u podstaw designu. Pisząc o tym "rygalikowym rozmachu" nigdy jednak nie zastanawiałem się nad jego skalą. Zobaczyłem ją dopiero na wystawie "Rygalik. Istota rzeczy" w Muzeum Miasta Gdyni, gdzie zebrane zostały najważniejsze projekty studia Tomka i Gosi. I zrobiłem wielkie oczy! Tylu świetnych projektów jednego projektanta lub jego studia w jednym miejscu jeszcze Polska nie widziała.

- No to Tomek doczekał się retrospektywy za życia - rzucił ktoś w offie na wernisażu. Trąciło zawiścią, ale niechcący wyszła pochwała. Bo wyszła retrospektywa zaledwie 39-latka, i to znakomita. Pokazująca, że można mieszkać w Polsce i pracować dla największych. Nutka zawiści unaoczniła wielu fakt, że mamy w Polsce projektantów światowego formatu (celowo piszę w liczbie mnogiej, bo obok Tomka mógłbym postawić jeszcze kogoś). - Wszystkie fizyczne rzeczy które nas otaczają są zaprojektowane przez człowieka. Pytanie czy są zaprojektowane dobrze czy źle. Patrzmy na to, co nas otacza i wymagajmy myśli która za nią stoi - mówi Tomek Rygalik, dając jakby do zrozumienia, że jeszcze wiele przed projektantami, ale też nami, konsumentami, którzy wciąż wymagają edukacji.

- W projektowaniu chodzi o to, żeby tworzyć przedmioty pożyteczne i piękne. Ważne też jest takie ich przemyślenie, żeby można było je zrobić - by stawały się prawdziwe. Tomek Rygalik podejmuje to wyzwanie. Zadaje podstawowe pytania o celowość swoich prac – o istotę rzeczy - przekonuje kuratorka wystawy Anna Maga.

Wystawa "Rygalik. Istota rzeczy" wystartowała 4 lipca w ramach Gdynia Design Days. Potrwa aż do 4 października. Więcej na: www.muzeumgdynia.pl