Po słonecznej stronie ulicy

– To miejsce ma dobrą energię – mówi w rozmowie z „Design Alive” Adam Pulwicki, architekt wnętrz i założyciel pracowni Pulva o siedzibie swojej firmy, znajdującej się na poddaszu starej, poznańskiej kamienicy. – Jak mogę, to do pracy idę piechotą. Podobnie, jak większość zespołu.

Cykl wywiadów z architektami i architektami wnętrz realizowany jest przez „Design Alive” przy współpracy z firmą VELUX, która specjalnie dla branży projektowej stworzyła platformę VELUX ArchiTips.

Malownicze miejsce w Poznaniu, trzecie piętro starej kamienicy, a na nim 100 m kw. (ze skosami) pracowni Pulva…

W skrócie tak właśnie to wygląda. Pracownia, w której obecnie projektuję ze swoim kameralnym zespołem jest już którąś z kolei naszą siedzibą, a cenimy ją przede wszystkim za lokalizację. Centrum, a jednak cisza. I otoczenie, na które z przyjemnością się patrzy.

Przypadek czy świadomy wybór?

Jedno i drugie. Już poprzednie lokalizacje zawsze wiązały się z miejscami, w których dorastałem. Z częścią Poznania w okolicach targów MTP, czyli też z historią początków stawiania w mieście przez Niemców pięknych kamienic. To były lata 1890-1913 i ulice Matejki, Głogowska, okolice Parku Wilsona. Tam dorastałem i tak się życie ułożyło, że zamieszkałem w City Parku. A szukając miejsca na nową siedzibę – choć wcześniej myślałem o innych lokalizacjach – przejeżdżałem po ulicach mojego dzieciństwa i zauważyłem tablicę ogłoszeniową. Dotyczyło ono sprzedaży mieszkań w rewitalizowanej przez firmę Wechta kamienicy z 1892 roku. Jak wszedłem na górę, na poddasze, od razu wiedziałem, że to jest to!

Adam Pulwicki

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że nie potrzebowałem dużej przestrzeni. Jesteśmy niewielkim zespołem, a zależało mi też, żebyśmy byli blisko siebie. Po drugie okna połaciowe dają nam piękny widok, a po trzecie – energia miejsca. Cisza, a zarazem wszędzie blisko. Jak mogę to do pracy idę piechotą. Podobnie, jak większość zespołu. Albo jedziemy rowerami! To przyjemne uczucie. Wiąże się też z oszczędnością czasu. Korki? Mnie najczęściej nie dotyczą.

Na jakich założeniach oparliście aranżację pracowni?

Przede wszystkim chcieliśmy być blisko siebie i rzeczywiście pracujemy w jednym pomieszczeniu. Są tam cztery okna połaciowe VELUX, które doskonale doświetlają stanowiska pracy i jedno standardowe okno, przy którym z kolei ja pracuję. Latem mamy tego światła czasem nawet w nadmiarze, z czym oczywiście sobie radzimy, ale jest go tyle, że rachunki za oświetlenie mamy naprawdę symboliczne. Jedynie w miesiącach zimowych musimy wspierać się oświetleniem sztucznym. Poza tym na naszą pracownię składają się: salka spotkań, łazienka, aneks kuchenny oraz przytulne miejsce, w którym rozgościły się wygodne meble Minotti i sztuka, którą kocham. Rzeźba Tomasza Górnickiego, obraz Katarzyny Zygadlewicz, fotografie Szymona Brodziaka i Macieja Mańkowskiego. Chciałbym, by było na nią więcej miejsca, jednak czasem trzeba z samym sobą pójść na kompromis.

Wnętrze jest minimalistyczne.

Rzeczywiście. Wszyscy lubimy minimalizm i szarości, dlatego te akcenty estetyczne dominują. Na podłodze jest wylewka z kompozytu żywicznego o fakturze betonu, a ściany mają odcienie od szarości do grafitów. Do tego jasne, rozświetlone na tym tle meble i ciepłe akcenty. Są nimi z dużą świadomością pozostawione słupy konstrukcyjne, które odrestaurowaliśmy pozostawiając przy tym surowe drewno oraz elementy konstrukcyjne dachu będące naturalną częścią poddasza. Okien w pierwotnej tkance budynku nie było. Znajdowało się tu poddasze nieużytkowe. Suszarnia, może strych? To jest w ogóle dobry kierunek, by poddasza przekształcać w mieszkania dodając im okna, zamiast budować obok kolejne mieszkania. Mamy okna VELUX w jasnym drewnie, co idealnie nam się komponuje z tymi słupami konstrukcyjnymi. Dobrze kontrastują z szarościami.

A samo światło, czym jest dla projektanta?

Światło jest obok kolorów kluczowym elementem tworzącym energię każdego wnętrza. Składową naszego życia, zdrowia i dobrego samopoczucia. Ideałem jest słońce i jego rytm napędzający naturę. Szczególnie bezcenne w naszej części geograficznej. Jak o nim myślę, przypominam sobie moją wizytę w firmie Targetti we Florencji. Chodzimy z „lokalsami” po mieście. W pewnym momencie jeden z nich pyta, czy wiemy, po czym poznać tutaj turystę. Co się okazuje? Że po tym, po której stronie ulicy chodzi. Zawsze tej gdzie jest słońce.

A więc dobrze Wam się pracuje na poddaszu?

Doskonale. Naprawdę to miejsce ma dobrą energię. Co prawda lubię przestrzeń i trochę mi jej tutaj brakuje, ale widzę masę plusów. Ta wspomniana cisza i widok za oknem: stare drzewa i piękna architektura przedwojennych kamienic. Bywa, że nasi goście znajdują w tej okolicy podobieństwo do uliczek Berlina czy Paryża! No i to, co jest najważniejsze: mniejsza przestrzeń lepiej integruje, bo zespół nie jest rozproszony. Nawet fakt, że znajdujemy się na trzecim piętrze jest plusem. To taka w sam raz rozgrzewka przed pracą.  Codziennie jest super dzień, a tę dobrą energię ładujemy w projekty i relacje z ludźmi, którzy nam zaufali. Kameralny zespół nie potrzebuje dużej przestrzeni, ale to wiąże się też z osiągnięciem pewnego etapu. Dotarcia do momentu, gdzie znajduje się końcówka mojego własnego apetytu.

Czy nie tego typu refleksje znajdą się w planowanej przez Pana książce?

Te i wiele innych. Książka jest sumą notatek, jakie prowadziłem od 2013 roku w czasie podróży, przy okazji rozmaitych spotkań branżowych i z klientami. Dwa lata temu policzyłem, że jest tego 200 stron. Pomyślałem, że może warto je wydać? Tytuł brzmi „O życiu, czyli potrzebie minimalizowania”. Jest tu wiele refleksji, z którymi sam się zmagam. O tym wspomnianym przeze mnie własnym apetycie również. O pasji do tworzenia wnętrz, naturze i człowieku, o spotkaniach z ludźmi. I o krajobrazie w drodze z Poznania do Gdańska, który niestety niewiele ma wspólnego z tym, co my mamy szczęście widzieć przez okna z naszej pracowni.

Adam Pulwicki

Adam Pulwicki

Ukończył architekturę wnętrz na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. W 1998 roku założył autorską pracownię Pulva. Zespół specjalizuje się w projektowaniu wnętrz domów, apartamentów i mieszkań: emocjonalnym, związanym z człowiekiem i jego potrzebami; opartym na proporcjach, stonowanych barwach i naturalnych materiałach. Adam Pulwicki jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Architektów Wnętrz.

VELUX ArchiTips

Cykl wywiadów z architektami i architektami wnętrz realizowany jest przy współpracy z firmą VELUX. Nowa platforma VELUX ArchiTips to rozwiązanie, które ucieszy niejednego poszukiwacza branżowej wiedzy. To miejsce stworzone dla architektów przez architektów, którego celem jest propagowanie najlepszych rozwiązań, edukowanie oraz merytoryczne wsparcie dla branży. Więcej na ten temat tutaj

Powiązane artykuły:

Dom aktywny to czysty zysk. Dla mieszkańców i natury!

Dom aktywny

Warszawa | 24 lipca 2021

Czy warto w niego inwestować? Radzimy się specjalistów