Nie jestem klasycznym projektantem

Kraków |

13 września 2013 | Design | Ludzie |

– Zdecydowanie zacierają się coraz bardziej lokalne, narodowe granice i projekty polskich projektantów stają się bardziej zglobalizowane, jedynie z niewielką odrobiną słowiańskiego ducha – mówi Bartosz Mucha, twórca Poorex, projektant i artysta, lub odwrotnie. – To zależy od potrzeby i od interpretacji. Nie mniej zajmuję się tworzeniem własnego utopijnego świata i jego atrybutów. Pracuję też w “edukacji” i moim zadaniem jest otwieranie głów studentów na niesztampowe myślenie.

– Zdecydowanie zacierają się coraz bardziej lokalne, narodowe granice i projekty polskich projektantów stają się bardziej zglobalizowane, jedynie z niewielką odrobiną słowiańskiego ducha – mówi Bartosz Mucha, twórca Poorex, projektant i artysta, lub odwrotnie. – To zależy od potrzeby i od interpretacji. Nie mniej zajmuję się tworzeniem własnego utopijnego świata i jego atrybutów. Pracuję też w “edukacji” i moim zadaniem jest otwieranie głów studentów na niesztampowe myślenie.

Jaką drogę (edukacyjną, zawodową) przebył pan osiągając miejsce, w którym dziś pan się znajduje? Czy była to droga właściwa? Czy dziś wybrałby pan inną?
– Kończyłem kierunek Grafika na ASP w Krakowie, przez moment doświadczyłem Paryski ESAG. Ale prawdziwą szkołę sam sobie zafundowałem już po studiach tworząc kolekcje POOR w swoim początkowo wyimaginowanym studiu. Zajmuję się projektowaniem 3D będąc wykształconym w 2D i w sumie to mi pasuje. Mogę bezkarnie naruszać wzornicze świętości, pochodząc z innego projektowego świata. Chyba więc powtórzyłbym swoją ścieżkę edukacyjną, bo uzyskałem dzięki niej optymalne i satysfakcjonujące mnie efekty.

Gdzie szuka pan inspiracji?
– W zasadzie wszystko może być dla mnie inspiracją i czasem są to rzeczy zupełnie zaskakujące. Ale odkrywam, ze sporo czerpię z doświadczeń dzieciństwa, zapamiętanych sytuacji, gier, bajek etc.

W jaki sposób uczyć designu? Na co zwracać szczególną uwagę?
– Staram się, kierować studentów w stronę eksperymentu, do łamania przyzwyczajeń. A także ważny jest aspekt innowacyjności, poszukiwanie czegoś nowego, unikalnych rozwiązań.

Jak wygląda współpraca pomiędzy projektantem a producentem w Polsce? Jakie są pańskie doświadczenia?
– Nie jestem klasycznym projektantem. Moim producentem jest zazwyczaj instytucja kulturalna lub ja sam. Teraz mocno stawiam właśnie na produkowanie samodzielnie własnych projektów na szersza skalę. Problem zaczyna się przy dystrybucji. Ale powoli zdobywam kolejne sklepy, te w realu i w sieci.

Co definiuje polskie wzornictwo dziś, a co definiowało go kiedyś?
– To trudne pytanie, nie mam rzetelnego oglądu polskiego designu. Ale zdecydowanie zacierają się coraz bardziej lokalne, narodowe granice i projekty polskich projektantów stają się bardziej zglobalizowane, jedynie z niewielką odrobiną słowiańskiego ducha.

Rozmawiał: MARCIN MOŃKA

no images were found

Powiązane artykuły:

“Design Alive” nr 14 już w sprzedaży!

"Design Alive" nr 14

Cieszyn | 17 marca 2015

"Design Alive" nr 14. Ocalamy gen ciekawości + kierunek Mediolan.

Kalendarium “Design Alive”. Marzec-lipiec 2015

Dzieje się!

Mediolan | 15 marca 2015

Kalendarium "Design Alive", marzec-lipiec 2015. Tu trzeba być!

10 lat minęło… [zdjęcia]

10 lat minęło…

Cieszyn | 3 marca 2015

Zamek obchodził w dniach 27 luty-1 marca swoje 10. urodziny.

Praskie dzieciństwo

Designblok

praga | 2 października 2014

Rozpoczyna się największy festiwal w Czechach.

Wieszak pod wpływem wiatru

tilia wielu funkcji

kraków | 28 sierpnia 2014

Ten wieszak nie ogranicza swoich ról jedynie do zawieszania i odwieszania.