Michel Houellebecq: COVID-19 to banalny wirus, nie niesie żadnego odkupienia, nie jest nawet przekazywany drogą płciową

Paryż | www.booklips.pl

15 maja 2020 | COVID-19 | Opinie | Sztuka |

Motywem przewodnim twórczości Michela Houellebecqa jest nihilizm, kryzys egzystencjalny i samotność. Wiele osób zastanawiało się więc, co francuski pisarz będzie miał do powiedzenia na temat panującej pandemii. Autor „Cząstek elementarnych” i „Serotoniny” zabrał wreszcie głos w sprawie i opublikował list, w którym wyjaśnia, że nie wierzy, by koronawirus miał stać się punktem zwrotnym w dziejach ludzkości.

„Ani przez sekundę nie wierzę w deklaracje, że nic nie będzie już takie jak przedtem. Nie obudzimy się po pandemii w nowym świecie. Będzie tak samo, tylko trochę gorzej” – napisał Houellebecq w liście opublikowanym przez francuską rozgłośnię radiową France Info.

Pisarz podważa optymistyczne założenia tych, którzy w pandemii upatrują szansy na nowy początek i naprawę błędów. W jego opinii nie ma możliwości, by doszło do jakichś rewolucyjnych zmian, ponieważ „to banalny wirus, nie niesie żadnego odkupienia, nie jest nawet przekazywany drogą płciową, krótko mówiąc: wirus bez właściwości”.

„Trzeba przyznać: większość e-maili wymienianych w ostatnich tygodniach miała na celu przede wszystkim sprawdzenie, czy adresat nie umarł lub jest w trakcie. Ale po tej weryfikacji wciąż próbowaliśmy powiedzieć coś interesującego, a nie było to łatwe, ponieważ epidemii udał się niemały wyczyn, że jest jednocześnie przerażająca i nudna” – skomentował Houellebecq. „Mimo że każdego dnia powoduje na świecie kilka tysięcy zgonów, nadal wywołuje dziwne wrażenie, że nie jest wielkim wydarzeniem” – dodał.

Pisarz zauważa jednocześnie, że ograniczenie kontaktów z drugimi i praca zdalna jeszcze pogłębią izolację społeczną, już i tak napędzaną przez rozwój technologii. Wirus stał się „znakomitą wymówką dla zaniku więzi międzyludzkich”. „Od kilku lat wszystkie najważniejsze zmiany technologiczne, zarówno te mniejsze (wideo na żądanie, płatności zbliżeniowe), jak i większe (telepraca, zakupy w Internecie, sieci społecznościowe) skutkowały (miały taki cel?) ograniczeniem kontaktów materialnych, a zwłaszcza ludzkich. Epidemia koronawirusa stanowi wspaniały powód, żeby wzmocnić ten silny trend” – zauważył autor „Serotoniny”.

Houellebecq skorzystał też z okazji, by zaironizować z gwiazd francuskiej literatury, które wypowiadają się na temat zamknięcia, przebywając w luksusowych domach na wsi lub nad morzem. Wprawdzie nie ujawnił, czy izolację spędza w swoim mieszkaniu w paryskim wieżowcu, ale przyznał, że z trudem znosi ograniczenia, przez które nie może odbywać regularnych długich spacerów: „Pisarz musi chodzić. Próby pisania, kiedy nie można spędzić kilku godzin na szybkim spacerze, są wyjątkowo niegodne polecenia. Nerwowe napięcie nagromadzonych myśli i obrazów nie ma drogi ujścia, przez co biedny autor staje się poirytowany, jeśli nie wręcz wściekły”.

Najbardziej gorzką obserwację Houellebecq zostawił na sam koniec. Zauważył bowiem, że tendencja zarysowująca się we wspomnianych wyżej obszarach życia dotyczy również śmierci. „Od ponad pół wieku trend, dobrze opisany przez Philippe’a Arièsa, polega na tym, aby ukryć śmierć tak bardzo, jak to tylko możliwe. Cóż, śmierć nigdy nie była bardziej dyskretna niż w ostatnich tygodniach. Ludzie, którzy umierają w szpitalach lub domach opieki, są natychmiast chowani (lub poddawani kremacji? Kremacja jest bardziej w duchu czasów), bez zapraszania kogokolwiek, w tajemnicy. Śmierć bez żadnego świadectwa, ofiary sprowadza się do jednostek w statystykach codziennych zgonów i lęku, który wraz ze wzrostem tej liczby urasta do jakiejś dziwnie abstrakcyjnej rzeczy. Bardzo ważny w tych tygodniach stał się wiek chorych. Do kiedy należy ich reanimować i leczyć? 70, 75, 80 lat? Najwyraźniej zależy to od regionu świata, w którym żyjemy; ale nigdy jeszcze z równie spokojną bezpruderyjnością nie wyraziliśmy faktu, że życie każdego nie ma tej samej wartości; że od pewnego wieku (70, 75, 80 lat?) to trochę tak, jakbyśmy już byli martwi”.

Nagranie oraz pełna treść eseju, w języku francuskim na www.franceinter.fr oraz poniżej. Artykuł zamieszczamy dzięki uprzejmości www.booklips.pl

 

Powiązane artykuły:

Patagonia nie chce już rosnąć. Jej szef Ryan Gellert: – Klienci powinni nam odsprzedawać nasze produkty

Szczery Ryan Gellert

| 1 lutego 2021

Szef marki Patagonia tłumaczy jak wyhamować rozwój... rozpieszczonej firmy

O tym najczęściej czytaliście w 2020 roku!

Czas podsumowań

Warszawa | 30 grudnia 2020

Oto najpopularniejsze teksty 2020 na portalu „Design Alive"

Targi wciąż niepewne. Niemcy zmieniają kalendarz 2021. Co z Mediolanem?

Przetasowania

Frankfurt nad Menem | 22 września 2020

Messe Frankfurt zmienia harmonogram targowy wiosny 2021

Prof. Marcin Matczak: – Dziś ratunek znowu jest w rozumie

Pandemia autorytetów

Warszawa | 11 sierpnia 2020

– Dziś ratunek znowu jest w rozumie – mówi prof. Marcin Matczak