Idealna kompozycja kadru

Para w życiu i duet w pracy. Justyna Kuska i Maciek Jeżyk od czterech lat wspólnie fotografują architekturę i wnętrza pod szyldem ONI Studio. Zaczęło się od wspólnej pasji do podróży w poszukiwaniu ciekawej architektury. I choć zawodowo próbowali kilku „skoków w bok”, zawsze wracali do tego, co ich połączyło. Dziś są jednymi z najbardziej rozchwytywanych fotografów wnętrz w Polsce.

Studio założyliście w 2018 roku, nie był to jednak początek Waszego romansu z designem?

Justyna Kuska: Z wykształcenia jestem historyczką sztuki, więc temat jest mi bliski od zawsze. Pracowałam w muzeum sztuki współczesnej, na uczelni, byłam rzeczniczką prasową, zajmowałam się PR-em w obszarach związanych z kulturą. Samą fotografią zainteresowałam się jednak później, tak naprawdę z chwilą poznania Maćka.

Maciek Jeżyk: Po maturze, kiedy wyjeżdżałem na Cypr do swojej pierwszej pracy, dostałem od rodziców aparat analogowy. Niewielkich rozmiarów, kompaktowy. W podróży co prawda mi go skradziono, jednak wróciłem do domu z kilkoma niezłymi zdjęciami i kiełkującą pasją. Na kolejny pobyt za granicą, tym razem w Irlandii, sam kupiłem lustrzankę Nikona i zacząłem szlifować warsztat. W 2012 roku wróciłem do Krakowa i zadecydowałem, że chcę się tym zajmować profesjonalnie. Spotkanie z Justyną było zaś impulsem, żeby to sformalizować.

Magazyn Design Alive

TRÓJMIASTO 2024 WYDANIE SPECJALNE

ZAMAWIAM

TRÓJMIASTO 2024 WYDANIE SPECJALNE

Magazyn Design Alive

ZAMAWIAM

NR 12/2024 WYDANIE SPECJALNE

Jak się poznaliście?

M.J.: Na koncercie Natalii Przybysz. Od rozmowy do rozmowy szybko odkryliśmy, że łączy nas podobne spojrzenie na życie. A że oboje interesowaliśmy się architekturą i zaczęliśmy razem podróżować, coraz bardziej „wsiąkaliśmy” w temat.

J.K.: Z początku to były takie lokalne zajawki, stwierdzaliśmy np., że jedziemy do Katowic zobaczyć z bliska osiedla mieszkaniowe zaprojektowane przez Henryka Buszkę i Aleksandra Frantę. Z czasem wyprawy robiły się coraz odleglejsze, szukaliśmy mniej i bardziej znanych ikon architektury, a z każdego wyjazdu przywoziliśmy mnóstwo fajnego materiału. Chcieliśmy puścić to gdzieś dalej w świat i zaczęliśmy rozmyślać, jak to zrobić. Miałam doświadczenie w pisaniu, stworzyliśmy więc kilka reportaży i postanowiliśmy zaproponować je magazynom do publikacji – zresztą z sukcesem. Później zaczęli się pojawiać pierwsi klienci, a my w pełni przeszliśmy w tryb pracy dla architektów i projektantów wnętrz.

Z architekturą to była miłość totalna? Nie próbowaliście niczego innego?

M.J.: Były jakieś próby, ale fotografowanie architektury jest najbardziej zgodne z moim charakterem. To zajęcie spokojne, relatywnie statyczne. Jest dużo czasu na wypracowanie idealnego kadru i kompozycji. Trzeba wziąć pod uwagę czynnik pogody, który jest kluczowy. To wymaga planowania, cierpliwości i konsekwencji. Jesteśmy w tym poczuciu zresztą zgodni, więc w bardzo naturalny sposób postanowiliśmy się trzymać tego, co nam najbardziej odpowiada.

J.K.: Wydaje mi się, że np. portret wymaga zupełnie innych cech osobowości – trzeba łatwo nawiązywać kontakt, szybko reagować. W przypadku architektury czy wnętrz można sobie pozwolić na pewną nieśmiałość, ale też poświęcić więcej czasu na znalezienie idealnego kąta, kompozycji, czekanie na odpowiednie światło. 
Dom Alvara Aalto, Helsinki, zdjęcie: ONI Studio.

Mieliście jakiś moment, przełomową sesję, które utwierdziły Was w tym, że to dobra decyzja?

M.J.: Myśleliśmy o tym ostatnio! Była taka sesja w hotelu w Karpaczu. Świetny projekt, świetne otoczenie, no i świetne wnętrza.

J.K.: Autorem był poznański architekt Adam Wysocki ze studia de.materia. Jego projekty bardzo nam się podobały, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja do współpracy, chętnie z niej skorzystaliśmy.

M.J.: Wyszło na tyle fajnie, że dużo osób zaczęło się do nas odzywać właśnie po zobaczeniu tej sesji.

Oglądając Wasze portfolio, można odnieść wrażenie, że jesteście w nieustającej trasie.

M.J.: To prawda. Najczęściej pracujemy poza Krakowem, jeździmy po całej Polsce, a czasem nawet dalej. Rozmawiamy nawet o przeprowadzce. Najbardziej marzy nam się, żeby pomieszkać we Włoszech.

To rodzi kolejne pytanie: jak udaje Wam się pomieścić wyjazdy, sesje, retusz, spotkania z klientami, ale też życie prywatne w 24 godzinach doby? Macie jakiś magiczny sposób, aby nad tym zapanować?

J.K.: Jest to niemałe wyzwanie logistyczne, bo jeśli pojedziemy na sesję do Gdańska, to następnego dnia nie uda nam się zrealizować sesji w Krakowie. Trzeba zawsze zaplanować odpowiedni zapas czasu na powroty, retusz, selekcję zdjęć i dogrywanie szczegółów. Każdy plan musi uwzględniać mnóstwo elementów.

M.J.: Sesje też się czasem przesuwają, ponieważ np. przedłuża się oddanie projektu lub jakiś element wnętrza nie dotarł na czas. Wszystko to musimy przewidzieć, bo przy zbyt dużej liczbie zleceń mogłoby się coś posypać. A tego chcielibyśmy uniknąć.

Nadal jesteście otwarci na nowe współprace?

M.J.: Wciąż docierają do nas nowe osoby, szczególnie poprzez Instagram, ale są też pracownie, które regularnie wracają. Niektóre z nich towarzyszą nam właściwie od początku działalności, jak choćby katowicka Mistovia.

J.K.: Dłuższe relacje dają możliwość obserwowania rozwoju, zarówno po stronie klientów, jak i naszej. Jeśli natomiast chodzi o selekcję tematyczną, staramy się wybierać projekty, które w jakiś sposób nam estetycznie pasują. Myślę, że inaczej nie bylibyśmy w stanie osiągnąć określonego charakteru zdjęć.

M.J.: Zawsze też wcześniej prosimy architektów o materiały, koncepcję czy wizualizacje. Wydaje mi się, że to powinno działać w dwie strony – architekci również mogą dobierać fotografów pod kątem dopasowania do określonego stylu realizacji.

Jak długo zajęło Wam stworzenie autorskiego stylu?

M.J.: Myślę, że to nieustający proces. Naszą estetykę przede wszystkim determinuje charakter światła. Pracujemy tylko w naturalnym oświetleniu, co pozwala wydobyć miękkość i naturalność, które oboje lubimy. Cały czas się rozwijamy.

J.K.: Oczywiście oglądamy też mnóstwo pięknych obrazków w internecie. Spędzamy ogrom czasu na Instagramie, więc nieustannie odkrywamy fotografów, architektów, nowe miejsca czy stylistyki – to wszystko również wpływa na nas i na to, jak pracujemy.

Villa Necchi Campiglio, proj. Pietro Portaluppi, Mediolan, zdjęcie: Oni Studio.

Jak wygląda Wasz typowy dzień pracy?

J.K.: Jesteśmy teraz na etapie dużej zmiany. Do tej pory pracowaliśmy w domu, co z czasem stało się uciążliwe – jak wiadomo, praca w domu to praca 24 godziny na dobę. Dotarliśmy więc do momentu, kiedy zdecydowaliśmy się na wynajęcie biura. Znaleźliśmy idealne miejsce – niedaleko naszego mieszkania, w modernistycznym biurowcu z lat 60., który wygląda, jakby czas się w nim zatrzymał. Jest tu dużo elementów z lastryko, mozaiki, okładziny na ścianach – czyli wszystko to, co lubimy, dlatego zależy nam, żeby podczas remontu zachować ten specyficzny charakter.

M.J.: W kwestii podziału obowiązków typowe dni „biurowe” są dla nas dosyć powtarzalne. Dzielimy się po połowie, wspólnie dokonujemy selekcji zdjęć, odpisujemy na maile.

J.K.: Większa różnorodność pojawia się na sesjach. Maciek jest bardziej doświadczonym fotografem, więc wykonuje większość zdjęć.

M.J.: Natomiast Justyna bardzo dobrze odnajduje się w budowaniu kompozycji, więc to ona konstruuje scenę, coś przestawia, tworzy nastrój. Nie zawsze jednak udaje nam się być na sesji razem, wszystko zależy od samego zlecenia i natężenia pracy. Klienci również mają różne oczekiwania, więc nasza codzienność często pisze się sama.

Jakiego sprzętu używacie?

M.J.: Zawodowo polegamy na cyfrze, pracujemy głównie na Nikonie, ale prywatnie bardzo chętnie wracam do fotografii analogowej. Ostatnio kupiłem Nikona F4.

Jakie są Wasze fotograficzne marzenia i cele na przyszłość?

M.J.: Mamy taką checklistę, jest na niej np. eksperymentalne miasto Arcosanti w Arizonie, które zaprojektował Paolo Soleri. Bardzo chciałbym odwiedzić w Barcelonie dom Xaviera Corberó – to prawdziwe dzieło sztuki. Zamierzamy również zobaczyć projekty Carla Mollina w Turynie.

A co macie teraz w planach?

M.J.: Jak zawsze sporo zleceń, również tych międzynarodowych – czekają nas sesje w Finlandii i Chorwacji. Oczywiście dużo się będzie działo w Warszawie. No i skupiamy się na wykończeniu biura – to chyba nasz najbardziej wyczekany projekt.

ONI Studio 

Założone w 2018 roku studio kreatywne zajmujące się fotografią wnętrz, architektury i designu. Justyna Kuska studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie i w Instytucie Sztuki PAN w Warszawie oraz grafikę reklamową w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Doświadczenie zdobywała w muzeach i instytucjach kultury. Maciek Jeżyk to fotograf samouk, który nieustannie doskonali swoje umiejętności. Od lat pracuje dla uznanych pracowni architektonicznych i wnętrzarskich. Jego zdjęcia były publikowane przez najważniejsze tytuły branżowe w Polsce i na świecie. Oboje są miłośnikami architektury i dobrego designu. Często podróżują po świecie, aby za pomocą zdjęć i słów opowiadać o tym, co ich inspiruje.

www.oni.com.pl

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły:

Klubopiekarnia z nurtem

Klubopiekarnia z nurtem

Bydgoszcz | 22 września 2023

Ale wnętrze! Płyń z nurtem przez piekarnię a wieczorem przyjdź na imprezę

Sen o wnętrzu

Sen o wnętrzu

Warszawa | 28 lipca 2021

Artystka Ada Gruszka zdradza tajniki wyjątkowej sesji dla marki Steinberg