OFF FESTIVAL 2019 MUZYKA I ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ

TEKST: EWA TRZCIONKA, ZDJĘCIA: PAWEŁ MROWIEC / PARADISE KITSCH

KATOWICE 6.8.2019

STYL ŻYCIA WYDARZENIA

Katowicka Dolina Trzech Stawów na trzy weekendowe dni została opanowana przez muzykę z Wielkiej Brytanii – trzy największe gwiazdy tegorocznej edycji OFFa to muzycy z Wysp: Foals meandrująca pomiędzy indie-rockiem a dance-punkiem oraz ikoniczni przedstawiciele britpopu: zespół Suede i Jarvis Cocker, były frontman grupy Pulp, prezentujący projekt „JARV IS…”
Artur Rojek, dyrektor festiwalu znany jest jednak z szerokich muzycznych poszukiwań, dlatego na scenie można było usłyszeć przeróżne brzmienia. Nas w tym roku zafascynował mieszkający w Polsce Portugalczyk Jõao de Sousa, który na maleńkiej scenie Dr. Martens dał kameralny koncert, gdzie po polsku (sic!) zaśpiewał swoją interpretację suity z filmu „Niewinni czarodzieje”  Krzysztofa Komedy, wprawiając nas w błogi nastrój. Po drugiej stronie intensywności znalazł się psychodeliczny DJ The Gaslamp Killer z amerykańskiego Denver łączący nuty północnej Afryki i amerykańskiej anarchii w głębokim undergroundzie – niczym kombajn ogłuszył, wymłócił i zebrał żniwo oklasków. Pomiędzy, a może na zupełnie innej osi, znalazło się wiele interesującej muzyki, jak choćby: cudowny soulowy Durand Jones & The Indications, popowo–hip-hopowa Neneh Cherry znana z takich hitów jak: „Woman” czy „7 Seconds” albo reaktywowany w tym roku Soundlab. Był house, techno, metal, rock i wiele innych gatunków, a układankę zamknął monumentalny Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” zachwycający mocą białych, ludowych głosów, fizyczną sprawnością tancerzy w góralskim „krzesanym” oraz niebywałym bogactwem strojów. Podobno garderoba dla „Śląska” była największą w historii całego festiwalu i zajęła cały wielki namiot.

Wielką ambicją tegorocznego OFFa, było segregowanie śmieci. Bramą wejściową na festiwal były ustawione na sobie trzy wypożyczone kontenery, w których przez trzy dni miały się gromadzić plastikowe odpady, by na koniec uczestnicy zdali sobie sprawę z ogromu produkowanych śmieci. Twórcami bramy i pomysłodawcami są znani naszym czytelnikom Kasia i Wojtek Sokołowscy, rodzeństwo prowadzące z sukcesami międzynarodową firmę projektową SOKKA z Gliwic. Niestety kontenerów nie udało się wypełnić. Wg nas rozstawione na terenie festiwalu pojemniki na plastik były opisane ładnie, ale nieczytelnie…  Zamiast standardowej żółtej ikony jednoznacznie kojarzonej z plastikowym odpadem, pojawiły się biało czarne estetyczne opaski spójne z festiwalową identyfikacją. Z pewnością, dzięki niewielkiej poprawce w oznakowaniu koszy w przyszłym roku festiwalowi i wszystkim uczestnikom uda się zrobić dobrą robotę dla środowiska naturalnego, za co trzymamy kciuki. Pro ekologiczne działania udało się jednak zrealizować na innych polach, choćby w strefie gastronomicznej.

Goście festiwalu to od lat świadomi odbiorcy, poszukujący jakości w muzyce, jedzeniu, produktach i spędzaniu wolnego czasu. W gastronomicznej strefie można było zjeść smaczne i zdrowe jedzenie. Wg organizatorów w menu dania wegetariańskie i wegańskie stanowiły aż 80% oferty. Natomiast sprzedawane na festiwalu mięso było wyłącznie najlepszej jakości, weryfikowane na bazie dwóch certyfikatów świadomego chowu zwierząt i pozyskiwania mięsa, które narzucają normy dotyczące pasz (brak GMO, antybiotyków, mączki rybnej itp.), genetyki (wykluczenie niektórych krzyżówek), humanitarnej hodowli, uboju i transportu oraz uczciwej obróbki mięsa (brak glutaminianu). W miasteczku festiwalowym najbardziej jednak zachwycił nas fryzjerski bus, za sterami którego siedzi mistrz nożyczek Tomek Szabelka. W trakcie festiwalu można było wystylizować włosy lub brodę, poddać się cięciu albo zrobić sobie tatuaż – wszystkie pieniądze są przeznaczone na cel charytatywny, a fryzjerzy i tatuażyści, którzy dołączyli do szlachetnej akcji dali swój czas za darmo. Ta fantastyczna inicjatywa, potwierdziła, że festiwalowa wysoka jakość przejawia się nie tylko w muzyce, ale też w stylu życia i budowania relacji z innymi.

Zaprojektowana przez grupę Sokka brama wejściowa na tegoroczny OFF Festival to manifest dbałości o przyrodę i zrównoważony rozwój.

Gwiazdą OFF Festivalu był brytyjski zespół Foals, który rozgrzał publiczność do czerwoności.

Zjawiskowa Neneh Cherry zaśpiewała kultowe „Woman” oraz „7 Seconds”, którym wraz z Youssou N'dour podbiła w 1994 roku listy przebojów.

OFF to też czas na modową ekspresję. Z przyjemnością oglądaliśmy stylizacje w czasach, gdy wszystko jest dozwolone.

Miasteczko festiwalowe pełne było potraw z różnych stron świata: od śląskiego „hajera”, przez śledzie, ramen, azjatyckie pierożki, tikka masala, po burgery podawane prosto z ambulansu.

Tomek Szabelka, fryzjer znany ze tego, że dobrym cięciem potrafi nie tylko dać radość, ale też przywrócić godność, strzyc od czasu do czasu charytatywnie ludzi, którzy chcą powrócić na dobrą drogę. Tym razem wraz z innymi zaprzyjaźnionymi fryzjerami ze Śląska strzygł festiwalowiczów za pieniądze, które w całości trafią na cele charytatywne.