DESIGN W CZASACH ZARAZY. ERNEST WIŃCZYK: – KWARANTANNA MOŻE BYĆ BARDZO DOBRĄ LEKCJĄ DLA NAS SAMYCH

WARSZAWA 27.3.2020

COVID-19 DESIGN LUDZIE

Pandemia koronawirusa z dnia na dzień wywróciła nasze życie do góry nogami. Jak z tą nową sytuacją radzi sobie branża projektowa? – Kryzys, który nas dotknie, przyspieszy zmiany, na które byliśmy trochę oporni przez ostatnie lata i zweryfikuje to, co jest naprawdę wartościowe; czy potrzebujemy tyle konsumować i produkować. Liczę że ten kryzys wzmocni trendy w takich tematach jak projektowanie odpowiedzialne społecznie – mówi DA Ernest Wińczyk, warszawski fotograf, który na co dzień pracuje z branżą kreatywną.

Artykuł powstał w ramach cyklu „#zostańwdomu, czyli design w czasach zarazy", w którym rozmawiamy z projektantami, architektami i ludźmi związanymi z branżą designu o tym, jak epidemia koronawirusa zmieniła ich życie i postrzeganie zawodu.

Ernest Wińczyk: – W wyniku epidemii COVID-19 został odwołany designweek w Mediolanie, który co roku organizuje mi rytm pracy na wiosnę, kiedy przygotowuję sesje dla klientów, a potem jadę z całym studiem w tournee do Mediolanu i Szwajcarii. Gdy tylko się o tym dowiedziałem, postanowiłem – po trzech miesiącach intensywnej pracy nad wieloma projektami – trochę zwolnić, bo pojawiła się perspektywa rozluźnienia. Zacząłem więcej czasu poświęcać na zdrowe, wolne życie: regularną praktykę jogi i inne sporty, dobrą dietę, odpoczynek i spotkania z przyjaciółmi oraz pracę biurowo-produkcyjną po ok. 3 godziny dziennie.  W momencie, gdy zaczął się okres epidemii w Polsce, to parę sesji zdjęciowych zostało odroczonych, więc mogłem jeszcze bardziej oddać się w ten rytm, którym żyłem już od początku marca.

Mój dzień wygląda teraz tak, że poranki i popołudnia poświęcam na życie w domu, rozmowy, wspólne posiłki i jogę a pod wieczór robię jogging do pracowni. Przeważnie zajmuję się sesjami dla producentów mebli, projektantów czy instytucji i są to raczej większe produkcje w dużych studiach, przy których pracuje od kilku do kilkudziesięciu osób. Teraz jest czas żeby robić projekty w mniejszej skali u siebie w pracowni. Idealnie złożyło się to w czasie z paroma zleceniami np. zdjęć makiet architektonicznych, biżuterii czy kosmetyków. Zatem teraz zamierzam powoli pracować nad zdjęciami still life. Jest to też świetny czas, żeby zadbać o porządki cyfrowe oraz zacząć pracę nad autorskimi projektami, które i tak miałem w planie na wiosnę.

Oczywistym są dla mnie konsekwencje gospodarcze – dotkną właściwie wszystkich. Ograniczanie spotkań, przemieszczania się czy chociażby możliwości korzystania z rozrywki, wykorzystuję do ograniczania kosztów konsumpcji. Myślę że kryzys, który nas dotknie, przyspieszy zmiany, na które byliśmy trochę oporni przez ostatnie lata i zweryfikuje to, co jest naprawdę wartościowe; czy potrzebujemy tyle konsumować i produkować. Na co dzień zajmuję się kreowaniem opowieści o przedmiotach, które mają stać się przedmiotem marzeń klienta, który je kupi. Miewam wątpliwości związane z całą naszą branżą, która bywa źrodłem nadprodukcji. Liczę że ten kryzys wzmocni trendy w takich tematach jak projektowanie odpowiedzialne społecznie

Społeczne dystansowanie się, fizyczne spowodowało totalny wzrost czasu jaki ludzie spędzają online. Sam bardziej zacząłem siedzieć w telefonie będąc w domu i obserwuję jak mi to nie sprzyja. Od paru lat interesuję się tematem higieny cyfrowej i dystansuję się od spędzania czasu w online, starając się delegować na zewnątrz część obowiązków, chociażby promocję w mediach społecznościowych. Czuję duże niebezpieczeństwo w tym, jak łatwo mógłbym ulec żywieniu się niezdrowymi informacjami, które są mi zbędne czy rozleniwiać uzależniającym, pozornym kontaktem ze znajomymi. Planuję zatem zostawiać komputer w pracowni i wprowadzić sobie ograniczenia w korzystaniu z telefonu w domu, tak by ten czas spożytkować, a nie pozwolić mu przepłynąć przez palce. Myślę że kwarantanna może być bardzo dobrą lekcją dla nas samych, gdy się zajmiemy np. samoobserwacją czy postem, ale do tego potrzeba ograniczyć bodźce.

Ernest: - Mój dzień wygląda teraz tak, że poranki i popołudnia poświęcam na życie w domu, rozmowy, wspólne posiłki i jogę a pod wieczór robię jogging do pracowni.