AUTOMOBIL DESIGNER NIEMAL OD DZIECKA

MAR

8.6.2011

LUDZIE

Na pytanie jak trafia się i projektuje dla marki BMW polski projektant Jacek Frohlich odpowiada: - Dużo pracy, nauki ale i szczęścia. Od zeszłego roku projektant pochodzący z Polski jest dyrektorem designu zewnętrznego w niemieckiej firmie, a spod jego ręki wyjeżdżają kolejne modele pojazdów: w zeszłym roku prezentował BMW z serii 5, w tym roku świat ujrzał model z serii 6.
Urodzony w Siemianowicach Śląskich Jacek Frohlich, dziś 45-latek, tak jak większość chłopców już jako kilkuletnie dziecko marzył o tym, by w przyszłości projektować samochody. I do dziś wspomina pierwsze szkice, które powstawały na kartkach papieru w szkolnej ławie. Oczywiście w dzieciństwie i latach wczesnej młodości przyszłego projektanta takie marzenia były równie nierealne jak chociażby chęć zostania kosmonautą czy zdobywcą wszystkich ośmiotysięczników podczas wyprawy w Himalaje. A wiedzę o samochodach czerpał z kolorowych pism poświęconych motoryzacji, zdobytych od sprzedawcy na targu bądź od kolegów. Bo na ulicach raczej ciężko było spotkać wymarzone i pobudzające wyobraźnię pojazdy.

Jednak Jacek Frohlich dopiął swego: już podczas studiów na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach miał przekonanie, że właśnie z motoryzacją zwiążą się jego życiowe losy. Tak rzeczywiście się stało - po studiach w Polsce wyjechał do Niemiec, gdzie ukończył Uniwersytet w Pforzheim, jedną z trzech najlepszych szkół kształcących "automobil designerów", obok uczelni w Pasadenie i Royal College of Art w Londynie. Wybrał naukę w Niemczech, ponieważ w Polsce do dziś nie ma szkoły, która kształciłaby specjalistów tej dziedzinie. I do dziś projektant BMW przyznaje, że choć pracuje na najnowocześniejszych programach, to wciąż nieodłącznym elementem jego pracy pozostaje kartka papieru, na której, nawet w wolnych chwilach, szkicuje elementy konstrukcyjne samochodu.

Przykład Jacka Frohlicha udowadnia, jak w tej branży niezwykle istotny jest przypadek, łut szczęścia, spotkanie z właściwą osobą w odpowiednim miejscu i czasie. Właśnie w czasie nauki w Pforzheim jeden z profesorów zapytał go, czy nie wziąłby udziału w pewnym projekcie. Był nim projekt dla BMW, Frohlich długo się nie zastanawiał. - Takich okazji po prostu się nie marnuje - przyznaje.

Teraz może już tworzyć swoje wymarzone modele, jednak od momentu podjęcia pracy w koncernie do powstania samochodu, który pojawił się na ulicach upłynęło 13 lat. - Trzeba dużo pracować i mieć wiele samozaparcia, jednak w efekcie powstaje coś takiego jak BMW w serii 5 - mówił projektant podczas premiery tego modelu. Był z niego dumny, podobnie jak z kolejnego projektu, przy którym pracował, czyli BMW z serii 6.

W firmach branży samochodowej nad każdym projektem trzeba pracować kilka lat. - Wszystkie nasze projekty odbywają się na zasadach konkursowych, a w konkursie biorą udział wszyscy designerzy z firmy. Mamy mniej więcej 20 exterior i 20 interior designerów, czyli tych od wewnętrznej i zewnętrznej strony samochodu. Konkurs odbywa się na zasadzie eliminacji kolejnych projektów i wygrywa tylko jedna propozycja - opowiada Frohlich. Od zeszłego roku pełni funkcję dyrektora designu zewnętrznego BMW. Jest kolejnym Polakiem, który potrafi doskonale odnaleźć się w branży samochodowej: w świecie motoryzacyjnym obecnie niezwykle ważnymi postaciami są m.in. Tadeusz Jelec w Jaguarze czy Kamil Łabanowicz pracujący dla Audi.

Frohlich nie jest zresztą pierwszym Polakiem, który tworzy historię BMW. Od lat 30. zeszłego stulecia w koncernie pracował również pochodzący z Polski Peter Szymanowski, który został szefem całego biura projektowego koncernu.


Urodzony w Siemianowicach Śląskich Jacek Frohlich, dziś 45-latek, tak jak większość chłopców już jako kilkuletnie dziecko marzył o tym, by w przyszłości projektować samochody. fot. ARC

Jacek Frohlich tworzył albo współtworzył ostatnie modele kabrioletów BMW. fot. ARC