Slalomem przez sztukę i design

Malwina Konopacka od początku kariery jest wyrazistą postacią na polskiej scenie designu i sztuki. Zręcznie balansuje między unikatem a seryjną produkcją, a jej słynny wazon OKO stał się ikonicznym elementem współczesnych polskich wnętrz.

Świat Malwiny Konopackiej jest jak z „Alicji w Krainie Czarów”. Po wejściu do pracowni artystki znajdujemy się w innej rzeczywistości: surrealistycznej, pełnej kolorów, kształtów i faktur, które razem tworzą spójną całość. I choć nie ma wielu projektów w swoim portfolio, sprytnie żongluje ich formami i malaturami, zmieniając każdy obiekt w dzieło sztuki. To świat, w którym wszystko jest możliwe.

– Kiedy już byłam zanurzona w ilustracji, pomyślałam, że wazon też może być pewnego rodzaju płótnem, na którym można snuć opowieść. Wtedy powstała pierwsza kolekcja – Kobalt. Myślałam, że zrobię 10 wazonów i tyle, ale zostały ze mną na kolejne 10 lat – opowiada nam projektantka.

Spotykamy się na warszawskim Żoliborzu Urzędniczym, gdzie od nieco ponad roku znajdują się pracownia oraz showroom projektantki i ilustratorki Malwiny Konopackiej. Tutaj powstają pomysły i projekty, które w całym procesie twórczym są dla niej tak samo ważne jak efekt końcowy. Praca z gliną i ostateczne wypalanie odbywają się już w pracowni ceramicznej pod Warszawą.

Kilkaset metrów stąd stoi willa Brukalskich – dom pary architektów z lat 20. XX wieku, który stał się manifestem awangardy w polskiej architekturze. Na sąsiedniej uliczce są też budynki, które nawiązują do małomiasteczkowej architektury polskiej XVIII i początku XIX wieku. Malwina świetnie wpisuje się w klimat tej okolicy, bo ma odwagę w tworzeniu nowych, niespotykanych wcześniej rozwiązań, które umiejętnie przeplata z tradycją. 

Magazyn Design Alive

NR 46 ZIMA 2023

ZAMAWIAM

NR 46 ZIMA 2023

Magazyn Design Alive

ZAMAWIAM

DAH NR 11 JESIEŃ 2023NR 45 JESIEŃ 2023

Obok głównego nurtu

Już jako mała dziewczynka dużo rysowała. Kiedy nie miała ochoty tego robić, grała na pianinie. A potem znowu rysowała. Od zawsze czuła, że chce iść na studia artystyczne. Spory wpływ na jej pasję miał tata, który jest historykiem sztuki i poza zajmowaniem się teorią od zawsze malował. To właśnie dzięki niemu mała Malwina od dzieciństwa miała styczność ze sztukami plastycznymi. Tata był też przez wiele lat głównym doradcą i konsultantem artystki.

W liceum zaczęła jeździć na plenery malarskie, gdzie malowała z natury. – Na jednym z nich nauczyciel powiedział mi, że moje prace są chyba „pejzażami prekambryjskimi” i raczej nie przedstawiają tego, co widać dookoła. Zasugerował, że może powinnam się zastanowić i zajmować czymś innym – wspomina projektantka i dodaje, że ten sam nauczyciel odezwał się do niej po latach i powiedział, że przeprasza, bo się pomylił. Na szczęście nie miał wpływu na jej decyzję, bo Malwina już wtedy świetnie wiedziała, że niezależnie od tego, co będzie się działo, i tak będzie zajmować się sztuką.

Wybrała wzornictwo przemysłowe na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, bo jest najbardziej interdyscyplinarne ze wszystkich kierunków. Mogła uczyć się zarówno projektowania grafiki, jak i malarstwa.

– Malarstwa uczył mnie Włodzimierz Pawlak, który jest świetnym artystą i teoretykiem sztuki. Bardzo mnie inspirował. Byłam trochę obok głównego nurtu projektowania, takiego „hard designu”: tworzenia przedmiotów elektrycznych czy ergonomicznych. To były też początki renderów, a mnie to wszystko zupełnie nie interesowało – wspomina po latach Konopacka.

Równolegle zdecydowała się na historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim.

Ilustracja: żart, dwuznaczność, wyostrzenie

W trakcie studiów wyjechała na berliński Universität der Künste, gdzie uczyła się ilustracji. To były czasy, kiedy w Polsce ilustracja prasowa, ale też ilustrowane książki dziecięce dopiero zaczynały być popularne, a co za tym idzie – było niewielu ilustratorów. Zajmowała się nią przez kilka następnych lat, współpracując m.in. z magazynami „Elle”, dwutygodnik.com czy „Bęc Zmiana”. Fascynowały ją możliwości, które daje ta dziedzina:

– Gdy wróciłam z Berlina, wiedziałam, że poza projektowaniem interesuje mnie także dodatkowa wartość, jaka płynie z zabawy formą. Ilustracja była w kontrze do tej poważnej sztuki przez duże S. Była przerysowaniem rzeczywistości, trochę żartem, dwuznacznością i wyostrzeniem. Starałam się przy okazji poruszać ważne tematy, ale nie wprost – opowiada Konopacka.

Dziś na ilustrowane projekty decyduje się tylko wtedy, gdy są naprawdę wyjątkowe. – Niedługo ukażą się „Legowanki – podręcznik do muzyki dla najmłodszych” wydawnictwa PWM, czyli czterotomowa książka o muzyce. To jedyny duży temat ilustracyjny, który ostatnio zrobiłam. Odeszłam od ilustracji, ale nie była to łatwa decyzja. Uważam, że jeśli chcemy być wyraźni w tym, co robimy, musimy się jakoś dookreślić. Bardzo długo mieszałam ilustrację z obiektami, co wprowadzało zamieszanie. Teraz bardziej interesuje mnie przedmiot sam w sobie – tłumaczy Malwina.

Rodzina OKO

Ceramikę tworzy od 10 lat. Zaczęło się jeszcze na studiach, kiedy powstał pierwszy wazon z serii OKO. Musiał jednak poczekać na swój moment, bo dopiero w 2014 roku Malwina sięgnęła po niego ponownie. 

– Na studiach stworzyłam go w trzech czy czterech egzemplarzach, ale cały czas za mną chodził, czułam, że chcę coś z nim jeszcze zrobić. W pewnym momencie, kiedy już byłam zanurzona w ilustracji, pomyślałam, że wazon też może być pewnego rodzaju płótnem, na którym można snuć opowieść.

Wtedy powstała pierwsza kolekcja – Kobalt. Myślałam, że zrobię 10 wazonów i tyle, ale zostały ze mną na kolejne 10 lat.

Z czasem rodzina OKO zaczęła się powiększać. Powstał wazon Nana (2018), którego formę Malwina określa jako precelkową. W tym samym roku Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Narodowego w Warszawie w ramach aukcji charytatywnej zaprosiło ją do projektu, w którym 10 wybitnych polskich artystek i artystów miało zinterpretować specjalnie stworzony przez nią wazon. Tak powstała Teresa, która jest większa niż OKO – mierzy 78 cm, czyli dokładnie tyle, ile wtedy jej dwuletnia córka Teresa. 

– Część artystów stworzyła projekt, który później wykonałam z technologami i rzemieślnikami. Zdarzało się, że pewne osoby nie uwzględniły tego, że jest to jednak bryła 3D. Chyba najbardziej zaangażowanym artystą był Paweł Althamer, który poświęcił naprawdę dużo czasu i uwagi na pracę nad tym projektem. Dzięki tej realizacji po latach spotkałam się też z Włodzimierzem Pawlakiem – wspomina Malwiną Konopacka.

Po współpracy z Muzeum Narodowym Teresa na stałe zadomowiła się w rodzinie OKO. Kolejnymi projektami były Aniela – patera z uchwytem z precla (2018), Irena – wazon w kształcie kuli (2019), a także wazon Miki (2020), który niestety nie pojawia się często w sprzedaży ze względu na skomplikowany kształt i produkcję.

– Jest bardzo trudny do wykonania, bo składa się z dwóch kuli nałożonych na siebie i przedzielonych preclem. Wygląda trochę jak bałwanek. Jeśli coś źle się ułoży w piecu i lekko przesunie, to niestety cała forma jest do wyrzucenia – tłumaczy. Niedawno powstał też prototyp misy Malwa, która ma formę kwiatu.

Z przymrużeniem OKA

Nazwy naczyń, które tworzy Malwina, są mrugnięciem oka do polskiej tradycji nadawania imion w tradycji sztuki użytkowej. Do najbardziej znanych należą te z lat 60. projektowane przez polskich twórców związanych z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego.

– Lubię dialog z tradycją. Staram się nawiązywać do niej z przymrużeniem oka. Przy każdym nowym obiekcie mam jednak łamigłówkę – przyznaje i tak samo jak projektanci z IWP nadaje im imiona kobiet (wyjątkiem jest wazon Miki, którego nazwa pochodzi od imienia brata): córek (Aniela, Nana, Teresa), mamy (Teresa) i babci (Irena). A ostatnio także swoje. 

Do rodziny OKO dołączył niedawno kubek Ucho. W tym projekcie Malwina wyjątkowo wróciła w nazywaniu obiektów do części ciała – od tego zaczęła się cała seria. Co ciekawe, to pierwszy kubek, który stworzyła: – Śmieję się, że po 10 latach zaprojektowałam kubek, od czego wszyscy zazwyczaj wychodzą, po czym dochodzą do wazonu czy innych dużych obiektów. Ja zrobiłam odwrotnie, bo mój kubek powstał i w wyniku zabawy formą, i w kontekście innych przedmiotów z serii OKO.

Ważne, bo łączące w sobie kilka form, są także modułowe totemy – 180-centymetrowy Totem Mama (2020), który artystka stworzyła razem ze swoimi córkami, można było zobaczyć na wystawie dla dzieci „Co dwie sztuki, to nie jedna” w warszawskiej Zachęcie. Składał się on z wazonu OKO, patery Aniela, a także ceramicznych elementów: prążków, precli i kulek. Totemy to projekty, które najwyraźniej pozycjonują Malwinę na styku sztuki i designu, bo są obiektami – rzeźbami pełniącymi funkcję czysto dekoracyjną.

Z potrzeby wrażliwości

Prace Malwiny są z jednej strony designem, bo są powtarzalne i produkowane z form. Z drugiej – ręcznie malowane i wykańczane unikatowymi elementami sprawiają, że patrzymy na nie jak na dzieła sztuki. Projektantka nie boi się eksperymentować, używając odważnych, często na pierwszy rzut oka niepasujących do siebie kolorów.

– To fascynujące, że mogę stworzyć rzecz codziennego użytku, którą może mieć każdy, i slalomem przechodzić od unikatowych do seryjnych produktów – przyznaje artystka.

Malwina często zapraszana jest do udziału w wystawach sztuki. Do jednej z ciekawszych zalicza tę w przestrzeni warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, gdzie jej twórczość została zestawiona z malarstwem nieżyjącego już artysty Mariana Czapli.

Dzięki zapleczu teoretycznemu Konopacka świetnie żongluje cytatami z prac swoich ulubionych światowych twórców, co nietrudno wychwycić, patrząc na jej projekty.

– Uwielbiam Picassa i jego multidyscyplinarność. Jego język był tak wyraźny, że niezależnie od tego, czy tworzył rysunek, ceramikę, czy jeszcze inną formę przestrzenną, bez problemu można go rozpoznać. Blisko mi do awangardy: Malewicza, Légera i Strzemińskiego, a w światowej sztuce użytkowej szczególnie interesują mnie tzw. szlachetne lata 80. i 90. Bardzo lubię też Ettorego Sottsassa, a także popularne projekty stworzone przez wielkich projektantów we współpracy z IKEA czy Alessi.

Piosenki na talerzach, naszyjniki z wazonami

Malwina także jest otwarta na współpracę. Na swoim koncie ma ich już całkiem sporo. – Zaproszenia do współpracy są dla mnie bardzo inspirujące. Zależy mi na tym, żeby były w moim klimacie, ale też pasowały do tej drugiej strony. Podczas pracy nad nimi mam przeważnie pełną dowolność, co bardzo sobie cenię – przyznaje.

Marka biżuterii KOPI stworzyła naszyjniki z wazonami OKO z serii Cyrk, a Malwina do wazonu Irena dodała uszy, dzięki czemu może być on też ekspozytorem na biżuterię. Dla sieci hoteli PURO powstała limitowana seria wazonu Irena. We współpracy z I Believe In Paper artystka zaprojektowała Mol (z ang.: pieprzyk), czyli przycisk – kulkę do papieru. Z kolei dla marki kadzideł Auura stworzyła kadzielnicę, za którą otrzymała niedawno Must Have 2023 podczas Łódź Design Festival.

Ostatnia współpraca, tym razem z Dawidem Podsiadłem, była dla projektantki sporym wyzwaniem. Najpierw w ramach identyfikacji wizualnej trasy koncertowej Postprodukcja powstała unikatowa zastawa stołowa. Jej licytacja na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wzbudziła tak duże zainteresowanie, że wkrótce będzie miała swoją kontynuację. Malwina długo zastanawiała się, jak połączyć to, co robi, z muzyką. Ostatecznie powstanie zestaw śniadaniowy (kubek i talerz oraz zestaw dla sześciu osób), na którym pojawią się fragmenty piosenek Dawida napisane specjalnie zaprojektowaną przez artystkę czcionką. 

– Wyobrażałam sobie taką sytuację: jemy śniadanie w samotności i nagle leci w radiu nasza ulubiona piosenka. Ten miły moment postanowiłam uchwycić w przedmiotach – opowiada.

W czasach gdy ceramika produkowana jest w masowych ilościach, Malwina nie martwi się o swoją pozycję: – Nie mam poczucia, że mam konkurencję, bo to, co tworzę, to nie jest tylko wazon czy patera. Myślę o nich całościowo. I choć na koniec dnia tworzę produkty, które ktoś kupuje odpowiednio zapakowane, to powstają one z mojej potrzeby wrażliwości. 

Trzeba przyznać, że Malwina Konopacka jest postacią niezwykłą i praktycznie od samego początku swojej kariery artystycznej wyraźnie widoczną na polskiej scenie designu i sztuki. Nawet jeśli ubiera się na czarno-biało, jej zaznaczone czerwoną szminką usta przypominają, że wystarczy dobry pomysł, aby przez wiele lat tworzyć coś wyjątkowego.

Malwina Konopacka

Projektantka i ilustratorka, autorka kolekcji ceramiki OKO. Urodziła się w 1982 roku w Warszawie. Studiowała wzornictwo przemysłowe w warszawskiej ASP i ilustrację na Universität der Künste w Berlinie. Jako ilustratorka współpracowała z prasą i to właśnie z pasji do ilustracji wynikły pierwsze wazony OKO – artystka chciała sprawdzić, jak zadziała rysunek w trójwymiarowym świecie przedmiotów codziennego użytku. Więcej na:  www.malwinakonopacka.com

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły:

Malwina Konopacka w globalnej kampanii producenta whisky

Whisky i sztuka

Warszawa | 20 kwietnia 2021

Malwina Konopacka w globalnej kampanii producenta whisky