Grynasz Studio: – To był hartujący rok

Rok w pandemii. Jaki był, co zmienił. Czego nas nauczył? – Pokory, cierpliwości ale też wiary w intuicję, własne wybory i obraną ścieżkę, a może ścieżki, bo po tym roku jeszcze bardziej doceniam elastyczne rozwiązania – mówi Dawid Grynasz, który z Martą Niemywską-Grynasz prowadzi Grynasz Studio.

Jaki był dla Was ten rok?

Marta: – Ten rok był  wymagający, hartujący ale też rozwojowy i uwalniający potencjał. Z jednej strony wprowadzone obostrzenia i lockdowny sprawiły, że tematy scenograficzne i projekty związane z wystawami i targami zostały przesunięte „w bliżej nieokreśloną przyszłość”. Odwołane wyjazdy, zamrożone rozmowy, poczucie przyczajenia i obserwowanie co dalej – taki był początek marca 2020. Z drugiej strony do naszego studia odezwało się dużo nowych klientów z branży meblowej i produktowej, a firmy, z którymi mieliśmy już stałą współpracę powróciły z nowymi tematami. Biznesowe otoczenie otrząsnęło się z pierwszego szoku a zasoby energetyczne zwolnione w jednej przestrzeni, znalazły zagospodarowanie w innej.  Nastąpił także rozwój naszej autorskiej marki Zaczyn. Od początku pracy nad Zaczynem postawiliśmy na sprzedaż internetową i e-commerce, więc w momencie lockdownu mieliśmy dopracowane kanały dystrybucji i przećwiczone procedury sprzedaży wysyłkowej. Coś co w 2017 było „atrakcyjnym dodatkiem” w 2020 roku stało się niezbędnym rozwiązaniem, do którego byliśmy przygotowani.

Dawid: – Mimo wprowadzonych covidowych ograniczeń intensywność projektów meblowych była bardzo duża. Specyfika naszego zawodu jest taka, że niektóre projekty są realizowane nawet kilkanaście miesięcy. Czas pandemii zastał nas w połowie prac nad dużym i wieloetapowym tematem, więc mimo „zatrzymania świata” mieliśmy deadline’y i dosyć szybko musieliśmy przyswoić sobie nowe narzędzia i zdalną metodologię pracy.  Wymagało to od nas dyscypliny i samozaparcia. Z jednej strony wszystkie te niepokojące informacje płynące z mediów, mnożące się czarne scenariusze, strach o zdrowie najbliższych, działały paraliżująco i wprowadzały klimat zbliżającej się apokalipsy. Z drugiej strony zawodowe zobowiązania i nowe tematy pomagały „przejść do nowej normalności”, i konstruktywnie zareagować na ewentualne zagrożenia, nieplanowane zmiany ale i nowe szanse. Z perspektywy minionego roku stwierdzam, że mimo początkowego lęku i chaosu, w sferze zawodowej 2020 był rokiem ważnym i dobrym. Umocniliśmy i pogłębiliśmy współprace z klientami, nasze meble zostały zauważone i nagrodzone w prestiżowych krajowych i międzynarodowych konkursach, powiększyliśmy portfolio o nowe wdrożenia.

Co zmienił ten rok?

Marta: – Myśląc o zmianach, 2020 poprzez swoją specyfikę pomógł nam w pewnych procesach jakie mieliśmy z Dawidem od dawna na warsztacie. Np. kwestia równowagi między intensywnym życiem zawodowym a dbałością o zdrowie psychiczne i fizyczne. Czas który zyskaliśmy dzięki przeorganizowaniu spotkań, wyjazdów, pomógł wprowadzić i umocnić nowe nawyki związane ze sportem, relaksem, regeneracją, dbaniem o szeroko rozumiany dobrostan swój, ale też rodziny i przyjaciół.  Planowanie stało się bardziej organiczne, już z założonym marginesem na ewentualne zmiany. To zdjęło z nas ciśnienie. Mam wrażenie że obecnie nasi klienci dają zarówno sobie jak i nam więcej czasu, i przestrzeni na decyzje, i reakcje. To bardzo dobrze wpływa na jakość współpracy i efekty końcowe w postaci lepszych projektów.

Dawid: – Nasze początkowe obawy o wydajność i jakość pracy związane z przeniesieniem spotkań i rozmów do internetu okazały się nieuzasadnione. Bardzo szybko wypracowaliśmy z klientami nowy model komunikacji. Gdy musieliśmy obejrzeć większe gabarytowo prototypy, to jeździliśmy do fabryk, ale przy mniejszych obiektach lub gdy chodziło o próbki materiałów świetnie sprawdziły się przesyłki kurierskie.  Nastąpiła pewna optymalizacja ilości spotkań i czasu na nie poświęcanego. Zyskaliśmy poczucie wiele większej dbałości o ten wspólny czas. 

Czego nauczył Was ten czas?

Dawid: – Pokory, cierpliwości ale też wiary w intuicję, własne wybory i obraną ścieżkę, a może ścieżki, bo po tym roku jeszcze bardziej doceniam elastyczne rozwiązania. Nauczył mnie też pełniejszej celebracji drobnych przyjemności, bycia bardziej „tu i teraz” w kontakcie ze sobą i swoimi potrzebami. Myślę że nastał czas, gdy świat materialny ze wszystkimi swoimi atrybutami, ściera się i ściśle oddziałuje na nasz świat idei i emocji. Z jednej strony jako społeczeństwo wciąż aspirujące i na dorobku, dużo naszej energii poświęcamy na pracę, z drugiej strony robimy pauzę nad podstawowymi pytaniami: Jaka jest nasza rola na tym świecie? Jaka jest nasza misja?

Marta: – Ten hartujący rok pokazał, że nasze prawdziwe potrzeby są bardzo podstawowe – chcemy być zdrowi i mieć wokół siebie tych, których kochamy i dla których jesteśmy ważni. Pokazał też naszą kruchość i ulotność jako gatunku. Dał do myślenia, w jaki sposób gospodarujemy zasobami naturalnymi, jak podchodzimy do kwestii ochrony środowiska, jak zarządzamy naszym czasem i energią. Myślę że wielu z nas częściej niż kiedyś robi pauzę na wzięcie głębokiego oddechu i pocieszenie się chwilą obecną. Ja zdecydowanie należę do tej grupy.

Powiązane artykuły:

Życie w zamknięciu. Czego nauczył nas Covid-19? Podsumowujemy cykl

Katalizator zmian

| 2 kwietnia 2021

Rok w zamknięciu. Czego nauczył nas Covid-19? Podsumowujemy cykl