Historyczne pałace, fortyfikacje i miejsca o wielowiekowym znaczeniu dla maltańskiej tożsamości stały się w tym roku sceną dla jednej z najciekawszych platform prezentacji sztuki współczesnej w Europie. Wśród artystów zaproszonych do udziału w drugiej edycji Malta Biennale znalazła się Weronika Zalewska, która reprezentuje Polskę projektem „Archive of Hesitations” (Archiwum wahań), przygotowanym pod kuratelą Ady Piekarskiej.
Wideoinstalacja prezentowana w Pawilonie Polskim wykorzystuje konwencję teleturnieju jako punkt wyjścia do refleksji nad sposobami wytwarzania wiedzy i mechanizmami, które przez ostatnie dekady kształtowały wyobrażenia o nowoczesności w Europie Środkowo-Wschodniej. Odwołując się do doświadczenia transformacji lat 90. i początku XXI wieku, projekt pokazuje, jak kultura masowa utrwalała wiarę w jednoznaczne odpowiedzi, jasne kryteria sukcesu i konieczność „dogonienia Zachodu”, często kosztem lokalnej pamięci i tożsamości.
O kontekst powstawania projektu, przygotowania do biennale oraz o to, jaką rolę w praktyce artystycznej może dziś odgrywać wahanie – rozumiane jako moment refleksji, zawieszenia i krytycznego namysłu – pytamy Weronikę Zalewską.
11 marca w Valletcie otworzył się Pawilon Polski w ramach drugiej edycji Malta Biennale. Polskę reprezentuje Twoja wystawa – „Archiwum wahań”. Czego mogą się spodziewać odwiedzający?
Wejścia w przestrzeń, w której spotykają się różne porządki wiedzy, ujęte kolektywnie, ale zaczerpnięte z moich własnych wspomnień dorastania. Na dwukanałową instalację składa się quiz telewizyjny, który nawiązuje do wczesnych lat 2000., i odnosi się do pozornie neutralnych systemów wiedzy, bazujących jednak na upolitycznionych pojęciach tego, czym jest społeczeństwo, sukces, indywidualizm, zachodniość – ujętych w quizie w kontekście późnej transformacji, ale i do dziś umoszczonych, ledwo u nas kwestionowanych.
Drugi kanał to zaś dość ziemiste wideo bazujące na materiałach z Archiwum Filmów Oświatowych, które wybija nas z linearności quizu, tworząc swoje własne rytmy, zapętlenia, zarówno na poziomie montażu i muzyki, jak i sprzężeń zwrotnych użytych w animacji Mili Nowackiej, przenikających zresztą także do quizu. Echa, strzępki, znajdują tu miejsce, by opowiedzieć coś pozornie „z niczego”; z ujęć ziemi, rozbieranych chat, ruchliwych dłoni. To przestrzeń wiedzy afektywnej, zabełtanej, nieprzezroczystej właśnie (choć to ukute przez Glissanta pojęcie ma kontekst stricte postkolonialny, myślę, że i tu znajdzie swoje miejsce). A poniekąd jest to i przestrzeń na żałobę, uznanie niepewności, braków, zerwanych więzi międzypokoleniowych.

Pawilon organizuje Instytut Adama Mickiewicza we współpracy z Galerią Bielską BWA, Ambasadą RP w Valletcie oraz Miastem Bielsko-Biała – Polską Stolicą Kultury 2026. Jak w praktyce wygląda przygotowanie wystawy – od pomysłu do otwarcia na biennale?
Nasz proces od koncepcji do realizacji był dość krótki i prężny. Po stronie quizu wielką pomocą okazało się wsparcie produkcyjne Kijory – nawigującej całym procesem filmu – oraz TVP, udostępniającej swoją przestrzeń, jak i cenny czas ekipy telewizyjnej (operatorów, oświetleniowców, makijażystki). Taki dostęp do zasobów w sztuce wideo prawie się nie zdarza i jestem wdzięczna, przyjmując cenne lekcje na przyszłość. Pracowałam też blisko z Milą Nowacką, tworzącą animacje na bazie sprzężeń zwrotnych, mające w obu wideo bardzo istotną (i dość szaloną) obecność. Muzykę skomponował Szymon Gąsiorek, którego już dawno chciałam zaprosić do współpracy, ale dotąd nie zdarzyło mi się mieć środków na opłacenie potencjalnych współpracowników czy współpracowniczek. Skarbnicą materiałów dla drugiego wideo były zaś zasoby Wytwórni Filmów Oświatowych i kontakt ze wspaniałymi Jakubem Krakowiakiem i Markiem Pelskim. Produkcją pawilonu nawiguje zaś wspaniała Magdalena Koc z Instytutu Adama Mickiewicza, z którą wraz z Adą Piekarską, kuratorką wystawy, jesteśmy nieustannie na łączach. Montaż wystawy wykonali na miejscu wspaniali specjaliści z BWA Bielsko-Biała – Szymon Karpiński, Maciej Trzeciak, Sławomir Ilasz. Duża część mojej i Ady pracy to nie tylko kwestie artystyczne, ale też masa komunikacji, administracji. Na szczęście myślę, że trafili na siebie ludzie, którzy się lubią i szanują swoje granice.
Jeśli chodzi o proces koncepcyjny, duża jego część ujawnia się w samej przestrzeni wystawy poprzez fragmenty poezji dostępne na odbijających światło materiałach. Kto ma czas, może poszperać w moich wspomnieniach, tropach, strzępkach stojących za obiema pracami wideo. Zapraszamy też do zapoznania się z publikacją zaprojektowaną przez Renatę Motykę, którą stworzyłyśmy wspólnie w ramach pawilonu (pod redakcją moją i Ady), a w której znajduje się zarówno wspomniana poezja, jak i eseje Przemysława Wielgosza, Antoniny Stebur, i samej Ady Piekarskiej.
Jak widzicie, próbuję wszystkich wymienić, ale i tak odsyłam do kolofonu, bo zrobiłby się nam cały esejo-pamiętnik… (już blisko).
O co najczęściej pytają Cię odbiorcy Twojej sztuki?
Ja przeżywam pierwszy rok, kiedy przekroczę kwotę wolną od podatku, i jest to spory sukces. Ubezpieczenie zdrowotne i socjalne dla osób artystycznych jest zaś ciągle projektem ustawy, tematem w procesie. Część z nas nosi fajne ubrania, może ktoś ma kapitał z domu, ale wewnątrz kwestia wygląda to zgoła inaczej. Dużo o tym mówimy i działamy w ramach Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej, żeby nie polegać na pojedynczych przypadkach fuksu.
Co ostatnio w świecie sztuki lub kultury naprawdę Cię zaskoczyło?
Wystawy „Bliski Wschód, Daleki Zachód” w ramach Kijowskiego Biennale w Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz „Historie Potencjalne” w Zachęcie – druga z nich ledwo zauważona, może przez wsobność polskiej krytyki. Poprzez te dwie wystawy, gdzieś, bokiem – ale i do dużych instytucji – przemknęły możliwości mówienia o różnych formach opresji oraz antykolonialnym oporze, a jednocześnie, co bardzo ważne, dano tam miejsce językom, które opowiadają świat inaczej, burząc porządki, zszywając skrawki, sięgając do głębokiej przeszłości, do wyobraźni; tworząc „inność” poza „Innym”, poza odbiciem w opresorze. Afirmując nieprzejrzystość, a i mając bardzo wyraźne usytuowanie etyczne (gdyby się zagłębić, kwestie nierozerwalne).
Kiedy spotykają się te dwie, choć dla mnie wspólne możliwości, poezji, jak i nie owijania w odpolitycznioną bawełnę – jestem wypełniona. Wtedy też (często pozorne) sprzeczności antyimperializmów mogą spotkać się oddolnie, poza narzuconymi nam hasłami; wtedy mówią do siebie (i wsłuchują się w siebie nawzajem) ludzie. W sztuce instytucjonalnej to wbrew pozorom bardzo dziś rzadkie; słyszałam zdziwienie osób z krajów zachodnich, że to „u nas można”. Może i można przez przeoczenie polityków; pochmurnie jest słyszeć zdziwienie na coś pozornie prostego; zachęcam nie przestawać, wręcz przeciwnie, brnąć dalej i głębiej. Basma al-Sharif, Wael Shawky, Oraib Toukan, Dana Kavelina to tylko niektóre z osób artystycznych, którym jestem za to wdzięczna, i od których się uczę.
„Tworzę, więc jestem” czy raczej „jestem, więc tworzę”?
Bardzo licha jestem w konkretyzowaniu, słowie-do-słowa, stąd praktycznie nie potrafię czytać filozofii. Jak byłam mała, stresowało mnie pytanie o jajo i kurę – zupełnie go nie rozumiałam. Jestem to pozornie bezpieczniejsze etycznie ujęcie, na wszelki wypadek – ale czy nie aby rozsądne byłoby uznanie sprawczości a priori? Każdy rodzaj bytu jest z natury i s/tworzony, i twórczy, nie nawet od pierwszej komórki, a atomu. To sprowadza się pewnie do fizyki kwantowej i oddziaływania sił. Głosuję za symultanicznością. Jesteś, więc oddziałujesz, (współ)tworzysz, jesteś światotwórczy – i, niefortunnie dla tego dylematu – vice versa. Zainteresowanych odsyłam do Karen Barad i jej pojęcia intra-akcji. Choć pewnie nie o tym było pytanie…
Z jaką myślą ostatnio budzisz się najczęściej?
Ostatnimi czasy budzę się dwa razy – wpierw by nazbierać trochę snów. Jedyne czym mogę się publicznie podzielić, to powracająca w snach, oświetlona na fioletowo krowa, stojąca na ulicy z młodości mojej babci (ul. Krótka). Ciekawa sprawa, bo „Fioletowa Krowa”, to też antologia poezji niepoważnej, którą redagował kiedyś Barańczak. Próbuję ją aktualnie upolować – zobaczymy na jakie mnie sprowadzi manowce.
Kiedy wybudzam się już rano, myśli są miękkie, nieposkładane; czasem ciężkawe stresem. Zazwyczaj spoglądam przez okno sprawdzić, jak ma się niebo. To czas, kiedy jeszcze nie za bardzo wiem, co myślę. Chyba na szczęście.
A z jaką refleksją chciałabyś, żeby widzowie wychodzili z waszej wystawy?
Cytując uczestniczkę quizu, panią Grażynę: „trzeba rozmawiać z cieniami… pościelić im i je nakarmić; wtedy zaczną mówić spoza porządków, które znamy – poplączą cyfry, wywrócą stoły…”. To pewnie zbyt ambitne.
Może dostrzeżenia też gdzieś poezji jako przestrzeni, gdzie różne porządki mogą się spotkać – może i pokłócić, ale znaleźć dość swobodne miejsce spotkania i debaty poza tym, co utarte. Zresztą – w poezji kłótnia nie wystarczy, a kropka ma sporawą wagę.
Weronika Zalewska
Urodziła się w 1994 roku w Ostrowie Wielkopolskim. Jest artystką, badaczką i poetką. Ukończyła Sztukę Mediów na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz Autonomiczne Formowanie na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Gandawie; studiowała także art praxis na Dutch Art Institute. Tworzy sztukę wideo na przecięciu dokumentu i fikcji spekulatywnej, pracując z tematami m.in. transformacji społeczno-ekonomicznych i ich wpływu na wytwarzanie narracji czy relacji. Jej prace były pokazywane m.in. w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki, BWA Wrocław, Galerii Bielskiej BWA czy na Biennale Performansu w Wilnie.
Malta Biennale 2026
Druga edycja Malta Biennale potrwa do 29 maja 2026 roku. Wystawy zaplanowano w jedenastu zjawiskowych i historycznie ważnych dla Malty lokalizacjach. Organizatorzy kładą szczególny nacisk na to, aby dialog między współczesną praktyką artystyczną a materialnymi śladami przeszłości był integralną częścią wydarzenia. Dzięki takiemu podejściu Malta Biennale 2026 pozwala spojrzeć współczesnym okiem na dziedzictwo kulturowe Malty.
Przygotowano 29 pawilonów. Wśród nich znajdzie się osiem pawilonów narodowych, prezentowanych przez Maltę, Polskę, Hiszpanię, Finlandię, Armenię, Chiny, Serbię i Francję, oraz 21 pawilonów tematycznych, przygotowanych w ramach głównej koncepcji kuratorskiej. W wydarzeniu weźmie udział ponad stu artystów z 39 krajów, w tym 42 twórców wyłonionych w międzynarodowym open call’u, który przyciągnął ponad 3200 zgłoszeń z całego świata. Polskę reprezentuje instalacja wideo Weroniki Zalewskiej „Archive of Hesitations” („Archiwum wahań”), przygotowana pod kuratelą Ady Piekarskiej.
11 zjawiskowych lokalizacji Malta Biennale 2026. Sprawdź, co przyniesie tegoroczna edycja ⮕


