WSZYSCY JESTEŚMY POTWORAMI [ZDJĘCIA, WIDEO]

MARCIN MOŃKA

ATENY 23.3.2014

MODA SZTUKA WYDARZENIA

Przez trzy lata do kilku europejskich miast docierała ekspozycja o złowrogo brzmiącej nazwie - "Arrrgh!". Bo też wystawa raczej nie miała wzbudzać jakichś szczególnych zachwytów. W miejsce wymuskanych ubrań w duchu haute couture trafiły na nią balansujące na granicy potworności, dobrego smaku i przede wszystkim wywołujące bardzo różne emocje projekty nie tylko uznanych w środowisku twórców, ale także osób dopiero rozpoczynających pracę w branży modowej.
Zresztą sam podtytuł wystawy - Monsters in Fashion - w pewnym sensie określa teren, po którym poruszali się organizatorzy, czyli greckie stowarzyszenie artystyczno-kuratorskie Atopos. Związki z Grecją są tu zresztą dość naturalne, także tą starożytną - już w antycznych czasach "potwór" nie był wyłącznie krwiożerczą postacią, ale także synonimem wszelkich przejawów obcości czy zachowań, które trudno zaakceptować ze względu na ich tajemniczość czy brak zrozumiałych motywów postępowania. Synonimem potwora był więc Inny.

I takie "inne" doświadczenie w świecie mody przygotowali Grecy. Ekspozycja zadebiutowała trzy lata temu i na każdej ze swoich odsłon ujawniała coraz częstsze próby kreowania dziwnych, nie- i nadnaturalnych postaci i sylwetek. Wszystko to zresztą rodzaj opozycji - te projekty trafiają dokładnie "w punkt" - tam, gdzie jeszcze podkreślało się naturalne sylwetki i kształt ludzkiego ciała  teraz funkcjonują ich wynaturzone wcielenia.

Ekspozycja rozpoczęła swoją wędrówkę od Aten (Benaki Museum), w kolejnych latach trafiła również do Paryża (La Gaîté lyrique) oraz holenderskiego Utrechtu (Centraal Museum). W sumie prezentowano na niej ponad 70 projektów stworzonych przez niemal 40 twórców. Wśród nich znaleźli się m.in. istotni dla świata mody projektanci, jak Rick Owens, Walter van Beirendonck i Issey Miyake. Co ciekawe, większość prezentowanych obiektów to raczej nie gotowe do przywdziewania i funkcjonalne stroje, ale raczej wariacje na temat wewnętrznych lęków, fobii czy fascynacji. Część z nich zdecydowała się na np. prezentowanie bohaterów gier komputerowych, postaci z bajek czy komiksów. Słowem, nim będziemy poszukiwać potworów gdzieś w ciemnym lesie czy w mroku nocnych ulic, może najpierw odszukajmy go w sobie.

"Arrrgh! Monsters in Fashion" to kolejna ekspozycja, na której następuje swoiste "rozliczenie się" ze współczesnymi nurtami modowymi. W zeszłym roku Lidewij Edelkoort, światowej sławy trendforecaster zdefiniowała trzynaście fetyszy w modzie.





Więcej: www.atopos.gr