Jonathan Barnbrook współpracował z Davidem Bowiem przez ostatnie 15 lat. zdjęcia: materiały prasowe

TWÓRCA OKŁADEK DAVIDA BOWIEGO RADZI: GRAFICY, NIE DAJCIE SIĘ ZNISZCZYĆ!

TEKST: EWA TRZCIONKA

LONDYN 4.9.2016

DESIGN LUDZIE STYL ŻYCIA

Jonathan Barnbrook współpracował z Davidem Bowiem przez ostatnie 15 lat. W tym czasie zaprojektował dla muzyka okładki pięciu albumów: „Heathen” (2002), „Reality” (2003), „The Next Day” (2013), „Nothing Has Changed” (2014) i „Blackstar” (2016). Czy przeczuwał, że będzie ostatnim? – Jeśli miałbym poradzić coś grafikom, to nie dać się zniszczyć – mówi Jonathan Barnbrook w rozmowie z „Design Alive”.
„Wiedziałem, że ten album („Blackstar” - przyp. red.) będzie czymś w rodzaju końcowego rozliczenia. Nie pytałem jednak wprost, takich pytań nie zadaje się osobie chorej na raka. W tekstach jednak wiele było o śmiertelności, a kiedy rozmawialiśmy ze sobą w trakcie tworzenia okładki, David często poruszał sprawy uniwersalne”.

Zawsze pracowali bezpośrednio, poza plecami menadżerów z wytwórni. Razem chcieli zrobić coś niezależnego, często na przekór. Jak wspomina Barnbrook, spotkania były nie tylko roboczym zjazdem, ale przede wszystkim okazją do rozmów, żartów, opowiadania historyjek. Album z czarną gwiazdą na białym tle wszedł na rynek muzyczny ósmego stycznia 2016 roku, w dniu 69. urodzin muzyka. Dwa dni później David Bowie zmarł.

„Nie spodziewałem się, że umrze tak prędko. Sześć miesięcy wspólnej pracy właśnie minęło. Powstała taka właśnie okładka – biała z czarną gwiazdą, poniżej, z jej ułamków, imię DAVID. Przejrzystość i prostota oraz oczywiście przesłanie, że ten album dotyka śmiertelności. Natomiast płyta winylowa miała być wręcz monolitem – czarny winyl, czarna etykieta, czarna okładka”.

Pracownia Barnbrooka zaprojektowała nie tylko okładkę CD, dla wytwórni Sony powstał cały komplet plakatów, obwieszczeń i informacji o nowym albumie, które ukazały się na całym świecie. W dwa dni później stały się wręcz klepsydrami.

„To była najbardziej delikatna sytuacja, w jakiej się znalazłem. Ludzie z Sony czekali zmartwieni już wtedy stanem zdrowia Davida. Ja miałem pokazać, co przygotowałem, i to nie mogło wyglądać jak zwykle: »Hej, niespodzianka! Mam tu Davida Bowiego w pudełku!«. I tak nie wyglądało…”.

Album stał się przejmującym requiem pisanym przez muzyka dla samego siebie. To, co stworzył Barnbrook, miało być dopełnieniem.

Jonathan_Barnbrook _david_bowie_designalivemag - 21

„Czy się udało? Najlepszy dowód na to, że twoje dzieło się udało, masz wtedy, gdy widzisz, że ktoś sobie tatuuje nim ciało na całe życie po to, by uczcić w ten sposób wielką osobę – Davida Bowiego”.

Prostotę czarnej gwiazdy wybrał, widząc, jak trzy lata wcześniej zafunkcjonował biały kwadrat z albumu „The Next Day”. Sieć zapełniła się zdjęciami fanów (i ich pupili: kotów, żółwi, psów) o twarzach zakrytych białą kartką; białe kwadraty pojawiły się też na wielkoformatowych reklamach i plakatach znanych marek, zakrywając zwykle twarze i logotypy. Część była zaplanowanym elementem kampanii, większość jednak okazała się samowolką fanów.

„Podczas tamtej kampanii nauczyłem się naprawdę wiele. Szczególnie o fanach Bowiego, część z nich wielbi go wręcz obsesyjnie. I wiedziałem już, że potrzebują czegoś, co symbolizuje tę muzykę. Tak jak wtedy biały kwadrat, tak powstała czarna gwiazda. Nie było to jednak tylko po to, by dzielić się nią wirtualnie, lecz by móc się nią i z nią identyfikować”.

Przez wszystkie poprzednie okładki płyt projektowanych przez Barnbrooka dla Davida Bowiego przewijała się postać muzyka. Tym razem było inaczej.

„Nie było rozmowy między mną i Davidem o tym, czy umieszczać na okładce jego twarz, czy nie. Czy to będzie w porządku, czy nie. Po prostu czułem, że tak będzie najlepiej dla muzyki. I kiedy spotkaliśmy się, pokazał mi wiele swoich szkiców, jednak… okładka miała być nie o jego obecności, lecz o jego nieobecności i śmiertelności. Został minimalizm i czerń.

Przy tak osobliwej charakterystyce Studia Barnbrook równie osobliwy musi być klient?
– Obracamy się w branży muzycznej i nie tylko, to specyficzna działka. Czasem robimy coś za darmo, czasem oczywiście za pieniądze. Nie zarabiamy jednak wielkich kwot, ale da się przeżyć. Nie mamy w firmie specjalnej polityki doboru klientów. Chyba jedyna wskazówka to instynkt. Robię to, co lubię, i nie wyobrażam sobie, bym pracował po to, by kupić sobie wspaniały samochód i drogie cygaro. Nie, nie, to nie jest moja wizja życia.

Co poradzisz młodzieży, która startuje w zawodowy świat?
– Jeśli miałbym poradzić coś grafikom, to nie dać się zniszczyć. Świat jest doskonałym miejscem nauki, więc „ustaw się” na własną rękę. Jasne, będą naciskać – rodzina, znajomi. Ale czasem podążanie przez 10 lat po utartej ścieżce to o wiele większe ryzyko, niż pójść własną drogą, więc bądźcie dzielni. A potem, kiedy zaczniecie pracę, to nie pakujcie się w coś, czego nie lubicie robić, bo bardzo łatwo ugrząźć i nie wrócić do tego, co sprawia prawdziwą przyjemność.

Jakie jest twoje pierwsze wielkie zwycięstwo?
– Raczej nie klasyfikuję spraw jako zwycięstwa i porażki. Mój pierwszy ważny moment miał miejsce na uczelni wyższej, kiedy postanowiłem porzucić uczelniane projekty (śmiech). Utrzymywałem nadal kontakt z nauczycielami, ale to był pierwszy ważny przejaw mojej odwagi. Czułem się trochę jak bezrobotny, zaraz potem jednak zrozumiałem, że dla każdego znajdzie się miejsce. Chcesz być muzykiem? Bądź. Chcesz być projektantem grafiki? Bądź i rób karierę, to proste, jeśli jasno wiesz, co chcesz robić. Ludzie zechcą poznać twoją osobowość poprzez to, co robisz szczerze. Dzisiaj widzę, że nauczanie skupione jest na przemyśle, a studentom nie daje się czasu, by popełniali błędy, poza tym ich praca mierzona jest jedynie komercyjnym sukcesem.

Jonathan_Barnbrook _david_bowie_designalivemag - 1

Klienci chcą pracować, bo masz swój charakterystyczny styl?
– Tworząc każde dzieło, to nie jest tak, że staram się wkładać w nie swój określony „styl rozpoznawczy”. Po prostu wkładam siebie jako całość moich zainteresowań. Ciekawi mnie na przykład konkretna muzyka itd. Byłoby cynizmem tworzyć dzieło po to, by określało twój styl. Oczywiście będzie posiadało rodzaj głębi, mnie. Ale to, że wygląda jak „moje”, to już ocena z zewnątrz, nie moja intencja.

Typografia jest jak muzyka?
– Tak. Wyłączając z tego zjawiska groupies i 90-letnich przebrzmiałych gwiazdorów (śmiech).
Ale na poważnie – typografia jest jak muzyka albo ton głosu. Może wybrzmiewać np. intelektualnie. Krój pisma ma swoją funkcję i nawet najdrobniejsza zmiana, najmniejsze przycięcie zmienia odczucie. To mnie zafascynowało w typografii, że możesz zbudować to wszechistnienie – kontrolować obraz, kontrolować zawartość tekstu, jego położenie. Zwłaszcza od lat 90. zeszłego wieku, gdy technologia pozwoliła na to, by krojem pisma tworzyć taki właśnie wszechświat i pozwalać do niego wejść innym.

Jonathan_Barnbrook _david_bowie_designalivemag - 5

Jakie są twoje najbliższe plany?
– Pracuję nad tajnym projektem dla pewnej partii. To nowy polityczny ruch w Wielkiej Brytanii, bardzo pozytywny. Pewnie Jeremy Corbyn nie będzie kolejnym premierem, ale to, że jest nowym liderem Partii Pracy, pociąga wielu młodych, którzy robią coś, w co mocno wierzę.

Rozmawiała: EWA TRZCIONKA

Jonathan Barnbrook (1966), projektant graficzny, typograf, animator grafiki, projektant form przemysłowych, aktywista z Wielkiej Brytanii. Znany z prac obrazoburczych, gorzkich i jednocześnie zaangażowanych: społecznie, politycznie; szokujących, obnażających nieprawość i niesprawiedliwość konsumpcyjnego świata. Uczył się w londyńskiej Saint Martin’s School of Art, którą skończył z wyróżnieniem, oraz w tamtejszej Royal College of Art. W 2010 roku jego krój pisma Mason był jednym z pierwszych cyfrowych nabytków Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, a jedna z jego rzeźb znajduje się w kolekcji sztuki XX w. zbiorów Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie. W 2007 roku w Muzeum Wzornictwa nad Tamizą miała miejsce jego pierwsza retrospektywna wystawa zatytułowana „Friendly Fire”. Pracował nad wieloma publikacjami, w tym nad książką brytyjskiego artysty Damiena Hirsta, który to doprowadził do współpracy Barnbrooka z Davidem Bowiem.

Część pytań i odpowiedzi pochodzi z dyskusji DesignTalks. Za możliwość spotkania i rozmowy z Jonathanem Barnbrookiem dziękuję organizatorom Projektowego Marca w Reykjaviku, HönnunarMars, www.honnunarmars.is