VANK. SIŁA ZESPOŁU [WIDEO]

TEKST PROMOCYJNY

SWARZĘDZ 17.10.2016

DESIGN RZECZY

Zwykle mówi się i pisze o projektancie. To on swoim nazwiskiem sygnuje dzieło końcowe. VANK od początku stawia na proces i siłę pracy zespołowej.
– Przemysł zawsze był mi bliski – mówi Anna Vonhausen, dyrektor kreatywna VANK. – Od początku też towarzyszyła mi świadomość, że każdy etap procesu jest równie ważny i że w designie nic nie powstaje dzięki pracy jednego człowieka – dodaje. Pomysłodawcom nowej polskiej marki blisko jest do filozofii Steve’a Jobsa, który idealny model biznesowy upatrywał w pracy zespołowej. Mawiał on, że w biznesie wspaniałych rzeczy nie dokonują jednostki, a grupy ludzi.

Jak to wygląda w praktyce? Zaczyna się oczywiście od potrzeby. – Najpierw zastanawiamy się, na które meble jest miejsce na rynku. - mówi Małgorzata Wardecka-Tuliszka, dyrektor handlowy i członek zarządu VANK. – Pracując nad koncepcją nowej marki zauważyliśmy, że w Polsce jest niezaspokojony głód aspirującego, technicznego designu. A ponieważ projektanci VANK są jednocześnie architektami, swoimi projektami wpasowali się w potrzeby współczesnego odbiorcy. Pierwsze efekty takiego myślenia o potrzebach to stół VANK_MOVE i ścianka akustyczna VANK_WALL, które spotkały się z nadzwyczaj dobrym przyjęciem i zdobyły ważne, w tym zagraniczne nagrody.



Po identyfikacji potrzeby rynkowej i funkcjonalnej przychodzi czas na formę. – Kiedy w mojej głowie zrodzi się kształt – mówi Wojciech Wołczyk, projektant VANK – jest on szybko weryfikowany podczas burzy mózgów. Z uwagi na to, że nie lubimy tracić czasu na kilkugodzinne narady, najczęściej zbieramy się przy naszym stole VANK_MOVE. Podnosimy wysoko blat i na stojąco podejmujemy kreatywne decyzje. Sprawdziliśmy, że to działa. Szybko dochodzimy do trafnych wniosków, bo w sumie ile można stać – śmieje się.

Po takiej burzy już nie można wskazać, kto jest autorem nowego projektu. Kolejne osoby wnoszą do niego nowe elementy. Koncept tymczasem zaczyna się konkretyzować, choć nie zawsze idzie jak po maśle. – Moja rola polega na sprowadzeniu trochę wszystkiego na ziemię – mówi Tomasz Włodarczyk, inżynier VANK. – Staram się znaleźć odpowiednie ramy konstrukcyjne dla nowej koncepcji, ale tak, by zachować ich funkcję i formę. Traktuję to jednak jako wyzwanie. Kolejne intelektualne zadanie do rozwiązania. 

W doborze odpowiednich materiałów i procesów uczestniczy Paweł Stefaniak, dyrektor produkcji.
 – Zwykle oceniam materiały, z których będzie wykonany nowy obiekt i analizuję cykle produkcyjne. Czasem coś dodaję by zagwarantować wytrzymałość, a czasem odejmuję by usprawnić produkcję.

do_linka

Kiedy projekt jest gotowy, powstaje kilka wzorców. – Prototypujemy do skutku, bo wprowadzenie kolejnego modelu do produkcji to decyzja inwestycyjna w formy i odpowiedzialność za pracę naszych ludzi – stwierdza Anna Vonhausen. VANK ma ten komfort, że dysponuje odlewnią mieszczącą się od pokoleń w regionie lokalnie zaangażowanym w przemysł industrialny, a szyjąc elementy tekstylne w zakładzie pod Swarzędzem, czerpie z wiedzy rzemieślniczej tutejszych krawcowych i tapicerów.

– Zespół to nasza największa wartość, a druga to kontrola procesu produkcyjnego – podsumowuje Anna Vonhausen. – Dzięki niej wiemy, z czego są zrobione nasze meble i możemy tworzyć autentyczne, zaprojektowane przez nas obiekty, co dziś wcale nie jest takie oczywiste pod szeroko pojętym szyldem „design”. Mamy świadomość materiału i tego, w jaki sposób projektować, by wykorzystać jego najlepsze cechy. A diamentowy szlif VANK to nie tylko aluminium. To dbałość o detal na każdym etapie procesu.

Poznaj VANK podczas pracy nad sesją zdjęciową w odlewni aluminium. KLIK
Więcej na: www.vank.pl

IMG_2244

mello4

IMG_1471

12_10