Praca Huberta czerepoka jest częścią projektu "schronienie", powstałego w tatrzańskim Parku Narodowym. fot. materiały prasowe

ŁDF: STRUMIEŃ WYOBRAŻEŃ

EWA TRZCIONKA

ZAKOPANE 11.10.2014

DESIGN OPINIE STYL ŻYCIA WYDARZENIA

Ten projekt jest jak skrzynia, w której znajdujemy kolejną, a w tej następną i następną. "Schronienie" odkrywa się warstwa po warstwie. A każda niesie tak wiele treści, że doświadczanie jej w szybkim tempie i całej naraz, ostrzegam, jest wykańczające. Lepiej delektować się. Powoli.
"Zakopane, Zakopane, spaceruje pani z panem"*. Zupełnie beztrosko stawiają krok za krokiem turyści, a tymczasem w głowach Zakopiańczyków i Podtatrzan nieznośna plątanina myśli o tożsamości: wybrańcy czy wybierający? Władczy czy bezwładni? Namaszczeni czy puch marny, pokorny wobec miejsca? Nieustanne próby dookreślania, znajdowania istoty i sensu bytu w krainie Tatr.

Zainicjowane przez Tatrzański Park Narodowy i Jarosława Hulboja, projektanta, kuratora i rzeźbiarza, przedsięwzięcie to kolejna intelektualna burza w tej sprawie. Intrygująca od samego początku, ponieważ do "Schronienia" zaproszono antropologów, badaczy, artystów, projektantów oraz architektów, pochodzących z zupełnie innych, niż tatrzańskie, terenów.

To niewątpliwie odważna decyzja nowej dyrekcji TPN-u, by wiedzę o sobie i o miejscu, którym przyszło zarządzać, tą przyrodniczą, geologiczną, leśną, strukturalną uzupełnić o inne spostrzeżenia - mniej faktyczne.

Podstawy dała antropolożka Ewa Klekot, która prześledziła znacznie "schronienia" i pokusiła się o wytyczenie granicy między kulturą i naturą - siłami ścierającymi się na polu Tatr mocno i spektakularnie, od wieków przeważając szalę to na jedną, to na druga stronę. Potem, przez letnie miesiące, Aleksandra Wasilkowska, Hubert Czerepok, Paweł Jasiewicz, Jakub Szczęsny, Tatiana Czekalska, Leszek Golec oraz sam kurator - Jarosław Hulbój obcowali z miejscem, ludźmi i tutejszymi zależnościami. Pytali - kto kogo chroni i przed czym? Obserwowali. Czytali. Rozmawiali. Rozmieniali na drobne. By potem sztuką skomentować fakty. Finałem ich pracy jest wystawa i publikacja. A w tam, opatrzone obszernym komentarzem krytyka sztuki, Iwo Zmyślonego, prace - niezwykle różnorodne w formie, ale też sposobie przekazu. Inne w sile komentowania rzeczywistości: od neutralności zapisu po wskazywanie zjawisk uznanych subiektywnie za niewłaściwe, a przynajmniej niepokojące.

Hubert Czerepok, artysta wizualny, znany z obnażania radykalnych ludzkich postaw. Włączył kamerę, by sfilmować zainicjowane wcześniej spotkanie wysiedlonych niegdyś (w związku z redukcją wypasu owiec) z terenu Parku górali. I słowa, i dźwięk pokosu łąk w równej mierze powodują dreszcze. Jakub Szczęsny skondensował i napiętnował w "deweloperskim marzeniu”"wszystkie zapędy cywilizowania Tatr. Duet Czekalska - Golec, znani z ekologicznego aktywizmu, sfotografowali enigmatycznego "Osobnika". Wolne zwierzę "podejrzeli" w swoim domu-królestwie i zestawili go z bezwładnym skupiskiem wypchanych muzealnych osobników stanowiących kolekcję autorstwa Antoniego Kocyana, który to w XIX wieku, paradoksalnie również w imię miłości do przyrody, zajmował się preparowaniem zwierząt. Jarosław Hulbój „uwolnił” wprost na górskie szlaki opatrzone GPS-em notesy, gdzie subtelnie zachęcał przypadkowych turystów do pozostawiania przemyśleń i posłania zeszytu dalej. Tak powstał poruszający pamiętnik.

Paweł Jasiewicz, projektant, wykonał z modrzewia estetyczną układankę, gdzie prócz zwyczajnej zabawy, zaproponował refleksję nad tematem "całości", jaką jest Tatrzański Park Narodowy. Pełni, na którą składają się, chcąc nie chcąc, takie, a nie inne elementy dzisiejszej rzeczywistości.

Na koniec pozostawiam sobie pracę Aleksandry Wasilkowskiej, architektki nie stroniącej od prac konceptualnych. Ta wykonana dla TPN-u pozwala na nieskończoną ilość interpretacji. Dla mnie dzieło okazało się zbawiennym wentylem upuszczającym powietrze ze zbyt nabrzmiałych płuc. Żartem wywołującym szczery uśmiech i dystans wobec wręcz "nadtatrzańskiej" przestrzeni, w której unoszą się wzniosłe myśli, archetypiczne postawy. I romantyczne tęsknoty związane z transcendentnymi przeżyciami, które odnajdujemy w Tatrach porażeni ich pięknem. Mówię również za siebie. Cały potężny kufer mitów i wyobrażeń tatrzańskich autorka poprzez bohatera ryciny zlewa strużyną uryny z samego szczytu Koziego Wierchu. Tam bowiem, na Orlej Perci, Wasilkowska naznaczyła teren granitową płytą z parafrazą ikonicznego "Wędrowca nad morzem mgieł", XIX-wiecznego obrazu Caspara Davida Friedricha. Tam oto osobiście wniosła swoje radosne, bezwstydne "ja tu byłam!".

Odważny projekt zrealizowany przez Tatrzański Park Narodowy pod patronatem "Design Alive" to kalejdoskop, różnorodność i continuum, które będzie żyło własnym życiem. I odbije się echem - jak to w Tatrach bywa. Kurator Jarosław Hulbój mówi - Nie czytajcie wszystkiego wprost.

Wystawa jest prezentowana podczas Łódź Design Festival (9–19.10) w budynku D Centrum Festiwalowego 1, przy ul. Tymienieckiego 3.

*Cytat pochodzi z piosenki "Zakopane" zespołu Sztywny Pal Azji.

Więcej: www.schronienie.tpn.pl, www.lodzdesign.pl