DESIGN W CZASACH ZARAZY. MICHAŁ MAZUR: – BARDZO TĘSKNIĘ ZA PODRÓŻAMI

TEKST: WOJCIECH TRZCIONKA, ZDJĘCIA: MICHAŁ MAZUR

WARSZAWA 30.3.2020

COVID-19 LUDZIE OPINIE

Pandemia koronawirusa z dnia na dzień wywróciła nasze życie do góry nogami. Jak z tą nową sytuacją radzi sobie branża projektowa? – Przejście na drugą stronę ulicy przynosi mi teraz niemal tyle samo radości, co nie tak dawno temu wyprawa na inny kontynent – Michał Mazur, trendwatcher, TrendNomad.com

Poniższy wywiad powstał w ramach cyklu „#zostańwdomu, czyli design w czasach zarazy", w którym rozmawiamy z projektantami, architektami i ludźmi związanymi z branżą designu o tym, jak epidemia koronawirusa zmieniła ich życie i postrzeganie zawodu.

Michał, jak pandemia COVID-19 wpłynęła na twoje życie i pracę?
Z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Nie mogę podróżować, szukać trendów w świecie rzeczywistym, robić zdjęć na targach i wystawach, prowadzić wykładów, szkoleń i konferencji. Nie mogę chodzić na zajęcia z fotoreportażu, a planowałem się w tym kierunku rozwijać. Nie żalę się ani nie proszę o pomoc, tylko szczerze mówię, że nie mogę robić niczego, co robiłem do tej pory. Nie będę udawał, że wszystko jest w porządku, że mogę normalnie żyć i pracować. Skutki odczułem od razu.

Jestem zwykłym człowiekiem i w ciągu doby czy tygodnia nie wymyślę nowego pomysłu na siebie ani hiperelastyczny biznes, który magicznie przetrwa każdy wstrząs. Chciałbym siać optymizm i mówić, że już niedługo wszystko wróci do normy, albo że nawet będzie lepiej niż było przed pandemią. Chciałbym sypać z rękawa pomyślne prognozy na przyszłość, ale nie potrafię tego robić, na pewno nie w tej chwili. Czuję w sobie złość – zawodowo obserwuję trendy, ale naprawdę nie wiem, co się stanie w bliższej i dalszej przyszłości. Jest za wcześnie, mamy zbyt wiele niewiadomych. Banał: pewne jest jedynie to, że świat gwałtownie się zmienia, tylko jeszcze nie wiadomo, w którym kierunku te zmiany podążają.

Dziwi mnie, jak wiele osób nadal skupia się na odnoszeniu korzyści. Zysk, zysk, zysk – dokładnie tak jak przed pandemią. Nawet w tak tragicznych okolicznościach jak śmiertelna choroba o globalnym zasięgu niektórzy debatują o tym, jakie są dobre strony tej katastrofy, albo jak można na niej zarobić jeszcze więcej pieniędzy i odnieść kolejny sukces. Moim zdaniem, delikatnie mówiąc, coś tu nie gra. Wspaniałe są natomiast oddolne, bezinteresowne inicjatywy. Ludzie sobie pomagają i nie oczekują niczego w zamian, to jest piękne. Światełko w tunelu.

Jestem teraz uziemiony, naprzemiennie czuję niepewność, smutek i złość, ale jednocześnie odczuwam ogromną wdzięczność za to, że lata 2013-2019 przeżyłem tak, jak kiedyś sobie wymarzyłem. Siedem cudownych lat – to był dobry czas, byłem bardzo szczęśliwy. Jednak to, co było wczoraj, jest już nieaktualne. Jutro jest wielką niewiadomą. Jest tylko dzisiaj. Ważne, by w czasie niesłychanie silnego sztormu choćby resztkami sił poszukać w sobie wewnętrznego spokoju. To trudne, ale nasze reakcje akurat zależą od nas samych. Gdy sztorm minie, spokój bardzo też się nam przyda do odbudowy świata.

Jak wygląda teraz twój dzień?
Po raz pierwszy żyję według określonego schematu, sam go sobie narzuciłem. Odkryłem, że w czasach niepewności rutyna zapewnia mi odrobinę równowagi.

Po przebudzeniu medytuję, a następnie uczę się dziwnych angielskich słówek. Po śniadaniu oglądam rozmaite kursy online: o fotografii, biznesie, prowadzeniu negocjacji, wystąpieniach publicznych itd. Robię to w nadziei, że kiedyś to wszystko mi się przyda – odczytuję to jako przejaw optymizmu i wiary, że będzie lepiej. Po obiedzie czytam mejle, newslettery, artykuły w internecie, papierowe czasopisma i książki. Wieczorem oglądam filmy i seriale. We wszystkich treściach szukam sygnałów trendów – to nie to samo, co prowadzenie researchu w prawdziwym świecie, ale tymczasowo musi mi to wystarczyć.

W przerwach kręcę się po moim niewielkim mieszkaniu z aparatem fotograficznym, robię zdjęcia i ćwiczę oko. Często też spoglądam przez okno w niebo – bardzo tęsknię za podróżami. Raz w tygodniu wychodzę na zakupy do sklepu spożywczego, w maseczce i rękawiczkach. Przejście na drugą stronę ulicy przynosi mi teraz niemal tyle samo radości co nie tak dawno temu wyprawa na inny kontynent. Perspektywa diametralnie się zmieniła.

Czy epidemia sprawiła, że myślisz nad zmianą kierunku działania?
Nie wiem, kiedy będę mógł ponownie obserwować trendy w świecie rzeczywistym. Może za pół roku, może za rok, może za dwa lata. Jeśli dopisze mi szczęście, w przyszłości chciałbym jeszcze ściślej powiązać obserwowanie trendów z fotografią. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w między czasie życie może mnie zmusić do zmiany planów i marzeń. Najważniejsze, by moi bliscy byli zdrowi – na tym najbardziej mi zależy. Z pracą, tą czy inną, sobie poradzę – tego się nie boję.

Nikt nie wie, jak długo potrwa pandemia i wynikająca z niej głęboka recesja. Można spekulować, pisać różne scenariusze, ale i tak nie wiadomo, co się stanie w najbliższych miesiącach i jak nadchodzące wydarzenia wpłyną na resztę naszego życia. Wiele będzie zależało od zewnętrznych czynników.

Za rok czy dwa lata możemy żyć w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej, politycznej i społecznej. Nie wiadomo, które państwa wyjdą na prostą, a które zbankrutują. Czy współpraca międzynarodowa się wzmocni czy może jednak kraje będą się izolowały i dbały wyłącznie o własne interesy? Czy będziemy żyli w demokracji czy w dyktaturze? Czy internet będzie symbolem wolności słowa czy cenzury? Czy e-ekonomia będzie odporna na cyberterroryzm? Czy miliony ludzi, którzy wkrótce stracą pracę w różnych gałęziach gospodarki znajdą nowe źródła utrzymania? Czy będzie można wyjechać za granicę „za chlebem”? Która część świata będzie się wydawała atrakcyjniejsza i bezpieczniejsza do życia – Wschód czy Zachód? Czy starczy nam siły, woli i środków na międzynarodową walkę ze zmianami klimatu? Teraz trwa megasztorm, nowe trendy dopiero zaczną się kształtować.

Trendy-trendami i biznes-biznesem. Firmy odbudujemy, trendy odkryjemy. Najważniejsze jest teraz zdrowie i życie – chrońmy je, bo są najbardziej wartościowe. Życie jest najważniejsze. Żyjmy.

W przerwach kręcę się po moim niewielkim mieszkaniu z aparatem fotograficznym, robię zdjęcia i ćwiczę oko. Często też spoglądam przez okno w niebo – bardzo tęsknię za podróżami.