Adam Pulwicki: - Wolny czas... trochę go mam aktualnie, to czas na spacery z moją ukochaną Darią i naszą boską córeczką Idą. Wspólne zabawy, rysowanie, czytanie, taniec. Obok tego jest codzienna konieczna przestrzeń dla skrzypiec.

DESIGN W CZASACH ZARAZY. ADAM PULWICKI: – MOŻE W KOŃCU ZROZUMIEMY NA CZYM POLEGA ŚWIAT

POZNAŃ 2.4.2020

COVID-19 LUDZIE OPINIE

Epidemia koronawirusa z dnia na dzień wywróciła nasze życie do góry nogami. Jak z tą nową sytuacją radzi sobie branża projektowa? – Mam wielu znajomych i przyjaciół w rejonie Lombardii. Sa wśród nich Maria i Lorenzo Porro, kolejne pokolenie tworzące tą niezwykłą markę. Jest też Elena Zucchetti, czy rodzina Minotti. Jest też niezwykła właścicielka Livingdivani Renata Pozzoli. Są architekci jak Roberto Paiano, Rodolfo Dordoni czy Piero Lissoni. Często z nimi rozmawiam i jestem mocno zasmucony tym, co ich aktualnie dotyka. Mam też przyjaciół w Dolomitach. Mają agroturystykę, sady z jabłkami i uprawę malin. Są niepewni jutra podobnie, a może nawet bardziej, niż my – mówi Adam Pulwicki, architekt wnętrz, właściciel studia Pulva w Poznaniu, członek zarządu Stowarzyszenia Architektów Wnętrz

Poniższy artykuł powstał w ramach cyklu „#zostańwdomu, czyli design w czasach zarazy", w którym rozmawiamy z projektantami, architektami i ludźmi związanymi z branżą designu o tym, jak epidemia COVID-19 zmieniła ich życie i postrzeganie zawodu.

Adam Pulwicki: – Od kilku lat piszę książkę. Jej tytuł to „o życiu czyli o potrzebie minimalizowania”. Oto wstęp do niej : Jest wiele takich miejsc na Ziemi, gdzie mój zawód nie ma racji bytu i jest wielu ludzi, którym taka usługa nie jest potrzebna. Ale w realiach świata i kultury, w jakiej się ukształtowałem, widzę duży sens dla moich działań. Europejczycy potrzebują przemyślanych projektów i mądrych rozwiązań. Jestem przekonany, że od tego, jak wygląda przestrzeń, w której funkcjonujemy, zależy sposób, w jaki kształtujemy i celebrujemy naszą codzienność. Filozofia życia, którą wyznaję, konsekwentnie przekłada się na charakter wnętrz, jakie projektuję. Świat wokół nas jest zachwycający, ale i przytłaczający. Wielu ludzi szuka przeciwwagi i marzy o zbudowaniu przestrzeni, która pozwala się wyciszyć, która sprzyja higienie umysłu i rozwojowi duchowemu. W pracowni Pulva negujemy zbędne dodatki, dekoracje i splendor. Poszukujemy proporcji, stonowanych barw, naturalnych materiałów. W świecie, który pędzi, a może dzisiaj należy powiedzieć pędził. chcemy odnajdywać ciszę i harmonię. Pragnę, by nasze wnętrza dawały ludziom energię do tworzenia wartości takich jak bliskość, miłość i szacunek do przyrody. By były azylem, w którym można poczuć się bezpiecznie, odpoczywać i rozwijać swoje pasje.

Epidemia daje mi dwie energie. Jedną z nich jest troska o naszą przyszłość i najbliższe dni. Ale to chyba tylko ekonomia, zobowiązania, rachunki, skala potrzeb i związanych z nią kosztów, którą definiuje nasz świat. Jakże inna z perspektywy moich doświadczeń w górach. Wspominam ludzi żyjących w wysokich Himalajach, tam marchew, woda, dobre słowo miały ogromną siłę. Podobne emocje towarzyszyły mi w Andach, tam cenny był każdy kawałek chleba, a wołowina z grila była jak niezwykły dar. Uśmiech w Mysore w Indiach miał inny niezwykły zapach. A joga tam dała mi siłę. Korzystam z niej codziennie o poranku.

Drugą energią wynikającą z aktualnej sytuacji jest weryfikacja tego do czego sami doprowadziliśmy. Raptem dwa, a może trzy lata temu zauważono, że woda pakowana jest w plastik. Że jedzenie to chemia, że produkujemy zbyt dużo syfu. Ale nadal wierzono w siłę marek, potrzebę posiadania, smak Coca-Coli, konieczności zmian iPhone co roku, pokazów mody, kolejnych modeli aut czy pop kulturowej papki. Mało kto przejmował się dewastacją planety, zmianami klimatu. Sam kiedyś byłem pod wrażeniem takich osobowości jak Philipe Starck. Jednak od dawna neguję wiele wątków w przestrzeni wnętrz. Plastik, nikomu nie potrzebne gadżety, ilość wyborów przycisków do kibla czy opcji baterii umywalkowych. Przykładów jest tu ogromna ilość. Dochodzi do tego skala. Może aktualna sytuacja to zweryfikuje... szczerze wątpię. Ale liczę na pewną refleksję.

Życie. Mam wielu znajomych i przyjaciół w rejonie Lombardii. Sa wśród nich Maria i Lorenzo Porro, kolejne pokolenie tworzące tą niezwykłą markę. Jest też Elena Zucchetti, czy rodzina Minotti. Jest też niezwykła właścicielka Livingdivani Renata Pozzoli. Są architekci jak Roberto Paiano, Rodolfo Dordoni czy Piero Lissoni. Często z nimi rozmawiam i jestem mocno zasmucony tym, co ich aktualnie dotyka. Mam też przyjaciół w Dolomitach. Mają agroturystykę, sady z jabłkami i uprawę malin. Są niepewni jutra podobnie, a może nawet bardziej, niż my.

Aktualna sytuacja bardzo zweryfikuje ludzi, ich intencje, prawdziwe oblicze. Może zrozumiemy na czym polega świat, może docenimy każdy dzień i to co mamy. Może zatrzymamy myśli i poczujemy piękno w ciszy. Mam jednak obawę, że to co się dzieje jest zaplanowane. Trochę to przeraża w obliczu wielu tragedii z jakimi mamy do czynienia.

A mój dzień nie zmienił się zbytnio. Wstaję wcześnie, ok. 6.00-6.30, to czas na jogę ashtangę. Dzięki mojej ukochanej Darii odkrywam tą niezwykłą energię jaką daje nam joga. Jak zawsze czyli od dwóch lat bywało, bo wcześniej bywało różnie, rodzinne śniadanie. Celebrujemy ten czas razem. Potem praca. Aktualnie w wersji home office. Mamy nad czym pracować, a nawet gdyby było mniej zleceń, mamy sporo zaległych projektów autorskich. Jednym z nich jest minimal house. Skromny dom jednej decyzji. Mamy też aktualnie dwa projekty non profit. Jeden dla sportu, a drugi, bo chcemy wspierać pozytywne medyczne inicjatywy. Wydajemy też nasz katalog, który powstał dzięki energii i synergii naszych przyjaciół i partnerów. Myślimy też co dalej z Stowarzyszeniu Architektów Wnętrz. Jest to dla nas niezwykle ważna przestrzeń i chcemy by dalej budowała swoją siłę i tożsamość profesjonalnych biur architektury wnętrz.

Wolny czas... trochę go mam aktualnie, to czas na spacery z moją ukochaną Darią i naszą boską córeczką Idą. Wspólne zabawy, rysowanie, czytanie, taniec. Obok tego jest codzienna konieczna przestrzeń dla skrzypiec.

Zmiany? Wiele ich nie ma. Aktualna sytuacja mnie tylko utwierdza że moje myślenie ma głęboki sens. Projektowo to minimalizm i natura, dzisiaj dołączę do tego – więcej ekologii i skromności. W życiu - to człowiek, zdrowy tryb życia, dbałość o każdy dzień. Aktualna sytuacja pokazuje nam w jednej chwili jak kruchy jest ten niby silny świat. Jak kruche jest życie, zdrowie i nasze wysiłki. Tym bardziej zadbajmy o uczciwe życie z poszanowaniem praw natury oraz wzajemnym szacunkiem i tolerancją.