DESIGN TO SPORT DRUŻYNOWY

EWA TRZCIONKA

20.11.2011

BEZ KATEGORII

Mamy w Polsce dziewięć państwowych uczelni z wydziałami kształcącymi projektantów, jest też wiele prywatnych szkół gotowych przekazać wiedzę adeptom projektowania. Sęk w tym, że nie zawsze ich absolwenci są gotowi do starcia z rzeczywistością.
Żadna uczelnia na świecie nie jest idealna i nic nie zastąpi doświadczenia zdobywanego już podczas pracy zawodowej. Jednak do ideału trzeba dążyć. Podczas pierwszej konferencji z cyklu Design Space w Kielcach (11-12 listopada) fachowcy z Polski i z zagranicy starali się znaleźć czułe punkty w polskim systemie nauczania projektantów i zastanawiali się jak je naprawić.

- Jesteśmy w erze poprzemysłowej, cała produkcja masowa przeniosła się do Azji a szkoły nadal działają jak fabryki - mówiła Dorota Stępniak, organizatorka konferencji. - Jesteśmy schematycznie dzieleni w grupy wiekowe bez względu na umiejętności. Uczymy się formułek ze sztywno wyznaczonych przedmiotów, tym samym już od przedszkola zabijamy w sobie kreatywność i zdolność postrzegania mnogości rozwiązań.

- Czy nie kształtujemy czasem solistów? - pytała Małgorzata Szczepańska, redaktor naczelna "Elle Decoration". Bo choć przedstawiciele uczelni w swych prezentacjach chwalili się poziomem, to jednocześnie zwracali uwagę na to, że zbyt słabo śledzą kariery absolwentów i - co za tym idzie - nie wiedzą, jaka jest skuteczność edukacji. Prawda, czasem gorzka, wyszła na jaw kiedy do głosu doszli młodzi projektanci, którzy niedawno ukończyli studia. Były wśród nich osoby pracujące samodzielnie lub w zespołach, na etatach w firmach albo wykładający na macierzystych uczelniach. Wielu z nich miało też na koncie naukę za granicą.

- Projektowanie to sport drużynowy, choć są też gwiazdy, jak w futbolu. Dobry dizajner musi potrafić działać w zespole i pracować na wspólny sukces - mówił Piotr Mikołajczak, projektant, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i asystent w tamtejszej Pracowni Podstaw i Metodyki Wzornictwa. Okazuje się, że tego właśnie najczęściej brakuje na uczelniach - pokazania młodym jak pracować w grupie i jak się komunikować, czy to z klientem, z fachowcem z innej dziedziny, czy z kolegą z zespołu projektowego. Według Doroty Kabały, absolwentki ASP w Poznaniu, szkoła bardzo pobudziła jej kreatywność i nauczyła pracy koncepcyjnej, jednak nikt nie mówił jak rozmawiać, jak pytać i jak tworzyć zespół? W starciu z rzeczywistością, świeżo upieczonym projektantom zabrakło też umiejętności rozmawiania z biznesem i podstawowych wiadomości o prowadzeniu samodzielnej działalności; wielu z nich bowiem zakłada po studiach własne firmy. Zbyt mało zadań "w terenie", kiepsko wyposażone warsztaty i brak styczności z rzeczywistym projektowaniem jeszcze podczas studiów - to też bolączki polskich uczelni.

- To nasza narodowa specyfika, że projektantów kształcimy głównie na uczelniach artystycznych - mówiła Agnieszka Jacobson-Cielecka z nowo powstałej uczelni School of Form w Poznaniu. - Artysta tworzy by zaspokoić swoje wewnętrzne pragnienia, wyraża siebie. Projektant musi zaspokoić wymagania klienta, dla którego projektuje. Nasz program nauczania znacznie odbiega od znanych standardów. Łączymy wiedzę o projektowaniu z naukami humanistycznymi, bo przecież design jest dla ludzi, a do tego zapewniamy obszerne zaplecze warsztatowe, gdzie studenci poznają, co to jest rzemiosło i jak "pracuje" dany materiał: ceramika, drewno, metal. Twórcy School of Form podjęli spore wyzwanie, jednak współpraca z fachowcami takimi jak Lidewij Edelkoort (kierowała cenioną w świecie Akademią Projektowania w Eindhoven), czy projektantem Oskarem Ziętą jest rodzajem gwarancji sukcesu.

Tomek Rygalik - projektant i wykładowca w londyńskiej Królewskiej Akademii Sztuki (RCA): - Trzeba uczyć zaradności, kreatywności, znajdowania mnogości rozwiązań. To są umiejętności, które wykorzystamy bez względu na to co będziemy w życiu robić.

Wielu ekspertów, dobre wnioski i ciekawe podpowiedzi - tak można podsumować dwudniową konferencję. Jednak jak zauważyła Zuzanna Skalska, ekspertka w dziedzinie trendów - strzelamy z armaty w nicość. Na konferencję nie przyjechał bowiem nikt z zaproszonych przedstawicieli ministerstw odpowiedzialnych w Polsce za edukację projektową, a wśród wielkich nieobecnych znalazła się też większość przedstawicieli uczelni, którzy wyjechali zaraz po swoich wykładach. - Przygotujemy publikację - uspokajała Dorota Stępniak. - I postaramy się, by trafiła w odpowiednie ręce.

Konferencja została zorganizowana przez Urząd Miasta Kielce i Design Centrum Kielce. Więcej: www.designcentrumkielce.com

Przy okazji konferencji odbyła się pierwsza, jeszcze nieoficjalna, prezentacja Design Centrum Kielce, które w czerwcu 2012 roku ruszy przy ul. Zamkowej 3. fot. Wojciech Trzcionka

Marek Cecuła, dyrektor DCK: - Mamy ambicje i potencjał, aby DCK było wiodące w kraju. Wpisujemy się w mapę polskich instytucji związanych z designem. Chcemy stworzyć coś własnego, innego. fot. Wojciech Trzcionka

DCK, mieszczące się w dawnym więzieniu, zachwyciło uczestników konferencji wspaniałymi wnętrzami. fot. Wojciech Trzcionka

Konferencja trwała dwa dni. Odbyła się na terenie Targów Kielce. fot. Materiały prasowe