ARCHITEKTURA W SŁUŻBIE LUDZKOŚCI: DOM DLA BEZDOMNYCH W JANKOWICACH

TEKST: DOROTA ŁASKI. ZDJĘCIA: MATERIAŁY PRASOWE

JANKOWICE 11.6.2020

ARCHITEKTURA MIEJSCA

Schronisko w Jankowicach to budynek niezwykły, przeznaczony dla osób bezdomnych, niezaradnych życiowo, dla których nie ma miejsca w systemie. Są zbyt zdrowi, aby mieszkać w DPS-ach i zbyt „niezdrowi”, aby korzystać z noclegowni. Dla nich właśnie Siostra Chmielewska stworzyła to miejsce.

Duży parterowy budynek z pofalowanym dachem wkomponowuje się w okoliczne pola i pagórki. Nie widać go z drogi, ukryty jest za starymi drzewami rosnącymi wokół byłego szkolnego boiska. Z każdego okna rozpościera się sielski widok.

W domu mieszczą się dwuosobowe pokoje ze wspólnymi łazienkami, kuchnia zaprojektowana w taki sposób, aby mieszańcy mogli pomagać w prostych pracach, jest jadalnia i świetlica. Pokoje są malutkie po to, by być tylko miejscem do spania, mieszkańcy mają z nich wychodzić – to ważne. W opozycji do otwartych przeszklonych przestrzeni wspólnych, sypialnie są małe i jednocześnie przytulne.

Budynek jest podzielony na trzy główne strefy oddzielone ceglanymi murami. W strefie wejścia znajduje się część ogólnodostępna: kaplica, gabinety, sale rehabilitacyjne, świetlica i stołówka. W następnej części mamy 19 pokoi z łazienkami dostosowanymi do różnych stopni niepełnosprawności oraz pracownie. Na końcu jest część dla tych, którzy swoje życie poświęcili opiece nad bezdomnymi – trzy malutkie mieszkanka z aneksami kuchennymi. Trzeba pamiętać, że Jankowice są daleko od miasta, jest to w końcu malutka wieś, do której trzeba dojechać, a podopieczni potrzebują opieki 24h.

- Staraliśmy się zaprojektować część dla opiekunów w taki sposób, aby dać im namiastkę prywatności, ukryci z tyłu mają swoje miejsce, gdzie mogą odciąć się od otaczającej rzeczywistości - mówią architekci z pracowni xystudio, którą tworzą Filip Domaszczyński, Marta Nowosielska oraz Dorota Sibińska.

Dziedziniec - miejsce najważniejsze, dzięki przeszkleniom daje poczucie większej przestrzeni. Główną funkcją jest jednak bezpieczeństwo podopiecznych. Dziedziniec zdobi przepiękny mural „Cztery pory roku” autorstwa Marcina Czai – to pomysł Siostry, która chciała dodać mieszkańcom trochę koloru, przełamać ascezę tego budynku i sprawić, żeby jego serce było pogodniejsze.

Budynek jest w pełni dostępny dla niepełnosprawnych. Miał być ekologiczny, samowystarczalny i tani w eksploatacji. Po części się to udało. Gwałtowne podwyżki prądu i strefa geologiczna wymusiły rezygnację z pomp ciepła, ponieważ ogrzewanie gazem okazało się znacznie bardziej ekonomiczne i co ważne, dużo prostsze w obsłudze. Pozostało więc ogrzewanie podłogowe, wentylacja z rekuperacją, ciepłe ściany i okna, ekologiczna oczyszczalnia ścieków, zbiorniki wody na deszczówkę do podlewania terenu. Starano się, aby budynek o tak współczesnej formie stał się bliski mieszkańcom poprzez materiały oraz elewacje, których można dotknąć. Stąd ceramiczne ściany i  elewacje wykonano materiałów odrzuconych, trochę tak jak ci ludzie, pozbieranych z różnych stron. Jest cegła z dwustuletniego młyna, są dechy z rozebranych w okolicy starych stodół.

Bardzo ważnymi elementami są zadaszenia i ławka. Wiele można od mieszkańców wymagać, ale z nałogu papierosowego wyleczyć się ich nie da. Tak jest. Stąd zadaszone tarasy i ławki, bo ten nałóg jednocześnie pomaga w integracji. Na froncie budynku mamy długą starą belę, na której wszyscy siedzą, palą, obserwują, ale co najważniejsze - rozmawiają.

Podczas budowy nie ucierpiało ani jedno drzewo.

Więcej na: www.xystudio.pl www.chlebzycia.org