Hongkończycy ćwiczą na Marsie

Hongkong to miasto niezwykłe. Może pochwalić się największą liczbą drapaczy chmur na świecie i równie rekordowo długimi schodami ruchomymi. W żadnym innym miejscu na świecie nie przypada też więcej mieszkańców na kilometr kwadratowy. Dlaczego więc miasto miałoby mieć takie same jak wszędzie kluby sportowe? Poznajcie Gym Town Hongkong projektu M.R. Studio.

Nazwać to miejsce futurystycznym, to jak nie powiedzieć nic. Warto jednak wspomnieć, że pracownia M.R. Studio pracując nad projektem wnętrz dla siłowni Gym Town Hongkong, polegała w dużej mierze na wyobrażeniu architektów o marsjańskim mieszkaniu. Stąd z pewnością niecodzienne różne odcienie marsjańskich kolorów na ścianach. Skąd ten pomysł?

To dość ciekawe i twórcze. Zdając sobie sprawę z tempa, w jakim żyją Hongkończycy, projektanci doszli do wniosku, że muszą im dać coś specjalnego. Coś co pozwoli oderwać ich od codzienności. Właśnie dlatego postanowili zabrać ich na Marsa. Dlaczego akurat na tę planetę? Inspiracją była wizja Elona Muska związana z kolonizacją czerwonej planety.

Już od wejścia amatorów siłowni witają ziemiste odcienie pomarańczy. Studio projektowe chcąc osiągnąć zamierzony efekt stworzyło szyty na miarę system oświetlenia. Wrażenie robi sufitowa lampa składająca się z koncentrycznych okręgów z podświetlonym rdzeniem. Przypomina ona nieco marsjański wulkan.

Magazyn Design Alive

NR 48 LATO 2024

ZAMAWIAM

NR 48 LATO 2024

Magazyn Design Alive

ZAMAWIAM

TRÓJMIASTO 2024 WYDANIE SPECJALNE

Gym Town Hongkong zabiera amatorów sportu w kosmos!

Już sama podróż do klubu fitness robi wrażenie. Do absolutnie zjawiskowej recepcji prowadzą ruchome schody, jakich wiele w centrach handlowych. Odpowiednia aranżacja wnętrza sprawiła jednak, że jadący nimi mają wrażenie przekraczania granicy między różnymi światami lub wręcz wymiarami. M.R. Studio przekształciło tę przestrzeń w tunelowy „portal”, który prowadzi do jądra Marsa.

Półokrągła wykończona mosiądzem jest recepcja. Niekiedy pełni ona też funkcję baru. W siłowni organizowane są bowiem od czasu do czasu podobno nieziemskie imprezy. Również i tu dominują odcienie pomarańczy przełamane czernią kosmicznej otchłani.

Wnętrze w żadnym stopniu nie jest jednak marsjańsko monotonne, jak choćby krajobraz planety. Im bliżej szatni i stref ćwiczeń, kolorystyka staje się bardziej stonowana. Pojawia się więcej szarości, na których tle wybijają się jedynie pojedyncze elementy w nieco bardziej nieziemskim kolorze. Całość jest bardzo spójna i przyjemna w odbiorze. Po prostu można tu przyjemnie spędzić czas – ćwicząc i delektując się designem nie z tej Ziemi.

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły: