To duże wyzwanie. Zmieścić historię trzech pokoleń na 39 metrach.
Mokotowskie mieszkanie odziedziczone po babci trafiło do młodego właściciela razem z całym swoim bagażem: gobelinem z dramatyczną sceną pościgu konnego, oryginalnymi drzwiczkami rewizyjnymi komina i warstwą wspomnień, których nie sposób skatalogować.
Studio Bureau29 nie wymazało żadnego z tych śladów. Pracownia podeszła do projektu jak do aktu kuratorskiej opieki – nie rekonstrukcji, nie muzealnej ekspozycji, ale świadomego wyboru: co zachować, co uzupełnić i gdzie postawić granicę między przeszłością a teraźniejszością.
Gobelin wisi teraz nad łóżkiem. Drzwiczki rewizyjne zostały wyeksponowane. Między przedpokojem a łazienką zamontowano nowe szklane pustaki, będące ukłonem w stronę powojennego budownictwa, a do zestawu odziedziczonych mebli dołączyły zakopiańskie krzesła i skórzana kanapa vintage.
Nowe elementy nie udają starych, ale nie ignorują ich tożsamości. Błyszczące szafki przywołują lśniące fronty mebli z okresu PRL-u. Owalne lustro w łazience nawiązuje do kształtów historycznych toaletek. Uchwyty z kolorowego szkła odsyłają do tradycji polskiego szklarstwa.
By uniknąć wrażenia przesytu, ściany pokryto kolorem skorupki jajka, a podłogi wykonano z gładkiego białego mikrocementu. Nowoczesny sznyt wprowadzają szklane biurko, wyłożony futrem fotel oraz surowa, stalowa kuchnia.
Całość balansuje na granicy prywatnej galerii, zostawiając miejsce zwykłej codzienności.
