10 powodów, dla których warto sięgnąć po urodzinowe wydanie „Design Alive”

Czytaliście już urodzinowe wydanie magazynu „Design Alive”? Polecamy uwadze znakomitych rozmówców, świetne wnętrza i naszą autorską selekcję inspirującego designu!

Oto to dziesięć (z wielu) powodów, dla których warto sięgnąć po 40. wydanie „Design Alive”:

DA40

Idźcie na „Podszerstek”!

Jeszcze tylko do 24 lipca, w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi oglądać można wystawę Pawła Bownika „Podszerstek”. Prezentacja obejmuje 36 prac powstałych od 2009 roku. Niektóre z nich nie były pokazywane od 10 lat, jak np. „Gamersi” – cykl fotografii o graczach komputerowych. Ważnym elementem wystawy są prace z cyklu „Rewers”, który dokumentuje znajdujące się w zbiorach muzealnych ubrania historyczne wywrócone na drugą stronę. – Robię ryzykowny ruch – mówi artysta w wywiadzie, który znajdziecie w najnowszym wydaniu magazynu „Design Alive”. – Fotografie są powieszone bez szyb i ram. Akceptuję wszystko, co się może stać. Szyba wydaje mi się problemem współczesnego świata – zależy mi na kontakcie bezpośrednim.

Urodzinowy „Design Alive” to niespełna 200 stron. Dostępny jest w salonikach prasowych oraz w naszym sklepie: z dostawą do domu, w prenumeracie lub w wersji cyfrowej. Dołącz do świata „Design Alive”, a 6 kolejnych numerów magazynu dostarczymy Ci prosto do domu!

Ejtisowy skarb 

Modny brytyjski projektant mebli i oświetlenia, Lee Broom na co dzień mieszka w Londynie, swój nowojorski apartament, który prezentujemy w magazynie, zaprojektował więc jako drugi dom. Do okien zagląda tu Empire State Building, a w prywatnym gabinecie na ścianie wisi skarb z jego kolekcji, czyli oryginalna kurtka Keitha Haringa, słynnego amerykańskiego artysty popartu i street artu. – Mam ją od dawna – wyjaśnia Broom. – Haring  pomalował ją dla swojego chłopaka, więc wydaje się bardzo osobistym dziełem. Dobrze było sprowadzić ją z powrotem do Nowego Jorku. Podobno Haring stworzył kilka takich obiektów, a jedną z kurtek podarował Madonnie w latach 80.

DA40

Love story i fotel z laminatu

Historia słynnego fotela RM58 to także historia pewnej miłości. Wera Modzelewska, żona artysty i projektanta Romana Modzelewskiego opowiada nam w magazynie, nie tylko o eksperymentach z tworzywami sztucznymi w projektowaniu mebli, ale także romantyczną historię o tym, jak się poznali. – Był wtedy taki wspaniały, przedwojenny pociąg, który odcinek Łódź-Gdynia pokonywał w cztery godziny – wspomina rozmarzona Wera Modzelewska. – Przyjechałyśmy, jesteśmy na deptaku, patrzę, a mój Roman idzie zamyślony. Podbiegłam do niego, a on, jak tylko mnie zobaczył, to jak wrzasnął, jak mnie złapał na ręce! Zaczęliśmy się kręcić, że aż ludzie przystanęli, żeby bić nam brawo.

Akcept od natury

Kameralny budynek wielorodzinny, przypominający pawilon uzdrowiskowy – Villa Reden, obsypano międzynarodowymi nagrodami, z aprobatą przyjęły go także okoliczne… wiewiórki. Integracja z naturą nabrała tu naprawdę wyjątkowego wymiaru. Zazwyczaj budynki powstają w odległości kilku metrów od drzew, tutaj natomiast dość ryzykownie inwestycja zbliża się do drzew na 30 centymetrów. – Ja sam tu mieszkam, stojąc na tarasie, mogę dotknąć pnia ręką. Co więcej, wiewiórki schodzą na tarasy, aby się po nich ganiać. Nie spotkałem się z czymś takim w budownictwie wielorodzinnym. A tutaj to działa! Budynek stał się naturalnym elementem drzewostanu – mówi autor projektu, architekt Maciej Franta, z którym rozmawiamy w „Design Alive”.

DA40

Must have na lato i na lata!

Działania na rzecz poprawy samopoczucia można zacząć od uzupełnienia szafy o ubrania i akcesoria uszyte przez lokalne marki wykorzystujące naturalne, miękkie, otulające materiały. Dobrze zrobią nam też soczyste kolory i ręcznie robione kosmetyki pełne kojących aromatów, a ponadczasowy zegarek przypomni o tym, aby mimo wszystko codziennie znaleźć czas na swoje potrzeby i przyjemności. W najnowszym numerze nie mogło zabraknąć ponadczasowych propozycji od polskich projektantów, a te które zaprezentowaliśmy wybraliśmy również z myślą o zrównoważonej produkcji i wsparciu rzemieślniczego kunsztu.

Otwieracz do wina vs. obraz Moneta

Inga Sempé, zamiast mebli zdecydowanie bardziej woli projektować przedmioty codziennego użytku. I chociaż projekty Francuzki mają w sobie lekkość i subtelność, ona sama twierdzi, że wiedzie życie, jak nudna urzędniczka. Nie waha się przy tym wypowiadać kontrowersyjnych sądów. Według francuskiej projektantki, Ingi Sempé otwieracz do wina jest bardziej godny podziwu niż obraz Moneta. –Uważam, że to niezwykłe, że ktoś znalazł sposób, aby tak łatwo i bez wysiłku wyjmować korek z butelki. W ogóle bardziej podobają mi się muzea z przedmiotami niż obrazami – wyznaje w wywiadzie udzielonym „Design Alive”.

DA40

Mniej znaczy więcej

Wiecie, gdzie swój pierwszy pokaz zorganizowała Ania Kuczyńska? U siebie w domu. Opowiadając nam o dojrzewaniu do projektowania, wspomina Georgia Armaniego, zawodowego guru. On też pierwszy pokaz, w wieku 40 lat, zorganizował w swoim mieszkaniu. Postanowiła zrobić tak samo. Po powrocie ze studiów przygotowała zaproszenia i zawiozła je do redakcji. Ubrania z kolekcji zostały zaprezentowane w startujących wówczas „Wysokich Obcasach” i w miesięczniku „Glamour”. Tak zaczęła się jej kariera. Nam dokładnie opowiada jej przebieg.

What’s next dla Roberta Majkuta?

Tego projektanta nie trzeba nikomu przedstawiać. Zapytany o to, jak jest przyszłość projektowania i co byłoby dla niego samego wyzwalające, odpowiada – metawersum. – To jest ten rodzaj eksploracji projektowania, który daje wolność i kompletny freestyle. Przestrzeń, gdzie można zakwestionować fizykę, budżet, sensowność czy adekwatność, np. skali. Dopiero kiedy puścisz te wszystkie cugle, okazuje się, czy wiesz, co z tą wolnością zrobić – zauważa w rozmowie z „Design Alive” Robert Majkut. – Dla mnie to jest tak kuszące, że aż mnie świerzbią ręce, i już nad takimi projektami pracuję!

DA40

Czeski humor

Znacie czeską projektantkę Terezę Talichovą, założycielkę studia Tititi? Jej projekty są transpokoleniowe. Mogą służyć do zabawy albo jako designerska, przyciągająca uwagę ozdoba. – Niektórzy dorośli mówią mi, że moja figurka jest spełnieniem ich marzeń o posiadaniu oryginalnej zabawki tylko dla siebie. Za piętnaście lat chciałabym przyjść z wizytą do kogoś do domu lub biura, gdzie wypatrzę starą figurkę Tititi, trochę już zniszczoną, a jej dorosły już właściciel pokaże mi ją jako swoje miłe wspomnienie z dzieciństwa – mówi nam projektantka.

Widok na Andy

Santa Anita to apartament znajdujący się w bliźniaku w Lo Barnechea, bogatej dzielnicy Santiago de Chile. Projektantka Paula Gutierrez spędziła dużą część dzieciństwa na północy Chile. – Tam, na pustyni, gdzie wydawało się, że nic nie ma, odkrywałam tysiące kolorów. Dorastanie w tej nieskończenie pustej przestrzeni nauczyło mnie wyobraźni bez ograniczeń. Jako jedynaczka do szóstego roku życia rysowałam i malowałam. Był to sposób, w jaki opisywałam wszystkie otaczające mnie faktury i kolory. Dziś czuję, że nadal robię to samo – wyjaśnia architektka w naszej opowieści o Santa Anita.

W numerze urodzinowym „Design Alive” spotkamy się z tuzami polskiej branży kreatywnej. Rozmawiamy z uznanymi twórcami, m.in. architektami Robertem Majkutem i Maciejem Frantą, designerką Igą Sempe, projektantką mody Anną Kuczyńską, artystą Pawłem Bownikiem oraz Werą Modzelewską, wdową po słynnym projektancie Romanie Modzelewskim (w tym roku przypada 110. rocznica jego urodzin i 25. rocznica śmierci). Ponadto pokazujemy mnóstwo nowości i zachwycające wnętrza, m.in. projektu samego Lee Brooma.
 
Urodzinowy „Design Alive” to niespełna 200 stron. Dostępny jest w salonikach prasowych oraz w naszym sklepie: z dostawą do domu, w prenumeracie lub w wersji cyfrowej. Dołącz do świata „Design Alive”, a 6 kolejnych numerów magazynu dostarczymy Ci prosto do domu!

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły: