RÓŻ TRZEBA ODCZAROWAĆ

MARCIN MOŃKA

11.3.2011

LUDZIE

Stworzyła serię filcowych lamp "Convallaria ", które przypominają kolorowe kwiaty. - Na ich kształt miał wpływ fakt, że jestem kobietą, w dodatku córką ogrodników i wychowywałam się wśród kwiatów - przyznaje Asia Pytlewska z Pink Pug Design.
Absolwentka Wydziału Wzornictwa i Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, mówiąca o sobie "jednoosobowa kobieca inicjatywa tworząca i promująca design", od kilku lat działa jako Pink Pug Design. - Wymyślając nazwę i logo firmy, chciałam aby było to coś nierealnego, niekojarzącego się jednoznacznie z niczym, stąd różowy mops - tłumaczy.

Dlaczego właśnie różowy? W kolorze, który może kojarzyć się z kiczem a la Barbie? - Szczerze mówiąc kolor różowym, zwłaszcza w wydaniu magentowym, wcale nie kojarzy mi się z kiczem. Wielu projektantów stara się go odczarować. Nie trzeba daleko szukać - goszczący w czerwcu zeszłego roku w Polsce Karim Rashid uwielbia kolor różowy i stosuje go w wielu swoich projektach - przyznaje Asia Pytlewska.

Sama odczarowuje także starocie, do których ma ogromny sentyment. - Bardzo lubię rzeczy vintage, bo często są dopracowane do ostatniego szczegółu, mają ciekawe formy, wynikające z ich funkcji - przyznaje. Tak też zrodziła się kolekcja podkładek "data storage 0.1" a następnie "0.2", które mają kształt m.in. magnetofonowej kasety czy komputerowej dyskietki. - Bywając na różnych imprezach pod znakiem designu, na których pokazywałam swoje produkty, nie raz spotkałam się z tym, że rodzice wyjaśniali dzieciom do czego nawiązują kształty podkładek, a następnie je kupowali - opowiada projektantka, dla której inspiracją jest także moda. Wystarczy spojrzeć na projekt lampy o nazwie "5814,38", stworzonej z metek. - Lampa ta powstała z sentymentu do ubrań, mody. To także odpowiedź na konsumpcyjny styl życia współczesnego społeczeństwa, na obwieszanie się markami - wyjaśnia projektantka.

Choć wiele z jej produktów powstaje z przymrużeniem oka, to sam proces projektowania jest dla niej całkiem poważną sprawą. - Podczas projektowania przechodzę wszystkie fazy, których nauczył mnie profesor Wojciech Wybieralski w trakcie studiów. Szkicuję pomysły na kartkach, następnie wykonuję kilka prototypów i testuję ich funkcjonalność. Najpierw sama ich używam, po czym proszę o przetestowanie kilka wybranych osób. Wszystkie wyłapane niedoskonałości poprawiam i znowu wykonuję model. I dopiero w ten sposób dopracowany projekt jest gotowy do pokazania go szerszemu gronu odbiorców - opisuje Asia Pytlewska, która stara się zachowywać odpowiedzialnie wobec środowiska.

Dobrym przykładem może być "Hydro chair", który powstał z rur stosowanych do izolacji hydraulicznych i gazowych. A pomysł zrodził sie po wizycie w domu rodziców, gdzie trwał remont. Przeznaczone do wyrzucenia resztki rur, projektantka zamieniła w siedzisko. - Aktualnie tworzę nową kolekcję produktów, które także będą recyclingowe. Powstają one z banerów reklamowych, które dostałam między innymi z Międzynarodowych Targów Łódzkich. Banery miały trafić do śmieci - zdradza.

A ponieważ Asia Pytlewska wychodzi z założenia, że design jest po to, by z nim obcować, testować go i kupować, zaangażowała się w stworzenie showroomu, który ma także swoje wirtualne oblicze. - Dizajndot.pl to przede wszystkim miejsce, w którym chcę promować polskie: marki, produkty i projektantów - deklaruje. Na razie z Dizajndot.pl współpracuje kilkanaście projektantek i zaledwie dwóch projektantów, tworzących w duetach z paniami. - Co do oblicza polskiego designu, to jest taka tendencja, że staje się on babski - zauważa ze śmiechem założycielka Pink Pug Design.

Więcej: www.pinkpugdesign.pl

Asia Pytlewska, czyli "jednoosobowa kobieca inicjatywa tworząca i promująca design". fot. Archiwum prywatne

- Bardzo lubię rzeczy vintage, bo często są dopracowane do ostatniego szczegółu, mają ciekawe formy, wynikające z ich funkcji - przyznaje projektantka. fot. Archiwum prywatne

"Hydro chair" powstał z rur stosowanych do izolacji hydraulicznych i gazowych. fot. ARC

Pomysł na "Hydro chair" zrodził sie po wizycie Asi Pytlewskiej w domu rodziców, gdzie trwał remont. fot. ARC

Projekt lampy o nazwie "5814,38", stworzonej z metek. fot. ARC

Kolekcja podkładek "data storage". fot. ARC