- Nie mam sekretów. Mogę wszystko pokazać - mówi nam Daniel Libeskind. fot. Wojciech Trzcionka

LIBESKIND: SKOŃCZYŁA SIĘ ERA ARCYDZIEŁ

WYWIAD: ELIZA ZIEMIŃSKA, ZDJĘCIA: WOJCIECH TRZCIONKA

WARSZAWA 30.6.2014

ARCHITEKTURA LUDZIE

- Chciałem, żeby fasada Złotej 44 odzwierciedlała energię tkwiącą w Warszawie - opowiada w ekskluzywnym wywiadzie dla "Design Alive" słynny architekt Daniel Libeskind. Krytyką, że jego "szklany żagiel", nie przypomina tego z wizualizacji, zupełnie się nie przejmuje: - Wizualizacje zawsze różnią się od rzeczywistości. To jak wygląda teraz budynek, to w dużej mierze zasługa inwestora. Mam ważniejsze rzeczy do roboty, niż czytanie krytyk. Jak mógłbym to robić? Przeczytaj Nowy Testament. Jest tam napisane: "Strzeż się człowieka, który jest lubiany przez wszystkich."
W dzieciństwie marzyła mu się kariera muzyka, dziś jego budynki można spotkać na całym świecie. Choć urodzony w Polsce, nazywa siebie obywatelem świata. Mając 11 lat wyemigrował z rodziną do Tel Awiwu, a potem do Stanów Zjednoczonych, gdzie porzucił grę na akordeonie dla studiów architektonicznych. Typ sangwinika, głośny, ekspresyjny, wszędzie go pełno. Daniel Libeskind, czołowy przedstawiciel dekonstruktywizmu, słynie z kanciastych, niemal połamanych elewacji, a jego reputację, jako jednego z najbardziej rozpoznawalnych architektów na świecie, przypieczętował słynny projekt Muzeum Żydowskiego w Berlinie. Choć jego prace poddawane są częstym krytykom, Libeskind przyznaje, że nie ma czasu na czytanie recenzji swoich projektów. Spotykamy się w Mediolanie podczas tygodnia designu.

Gdzie jest twój dom?
- Pytasz gdzie jest zlokalizowany mój dom? W Nowym Jorku. Ale ja powiedziałbym, że dom jest w mojej duszy. To jest jego stałe miejsce. Dom to nie jest tylko maszyna do mieszkania, to jest również maszyna do myślenia. To jest duchowa maszyna. Kiedy kupujesz lub wynajmujesz dom musisz pamiętać, że to nie jest jedynie miejsce, że to nie jest tylko obiekt. Dom to także najważniejszy budynek, bo właśnie tu żyją ludzie, jedzą, śpią. Spędzają najbardziej intymne momenty swojego życia. Nie ma nic ważniejszego niż środowisko domu. To już nie jest tylko maszyna do mieszkania, która ma być jedynie funkcjonalna. Według mnie dom jest odzwierciedleniem pamięci zbiorowej - tego kim jesteśmy, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy.

libeskind_designalive3

Jakie jest twoje wymarzone miasto do mieszkania?
- Jestem szczęściarzem. Mieszkałem w Mediolanie, teraz w Nowym Jorku, mój syn mieszka w Berlinie, drugi w Mediolanie. Pracuję we wspaniałych miastach. Singapur, Sao Paulo, Japonia, Chiny. Europa, Warszawa, Tel Awiw. Te miasta są częścią mojego życia. Nie mógłbym wybrać jednego. Jest jeszcze tyle innych miast do odkrycia. W dobie Internetu możemy mieszkać właściwie tam, gdzie chcemy. Możemy być w Nowym Jorku i jednocześnie w Tokio. Jesteśmy połączeni i to daje zupełnie inne możliwości. To zmienia obraz świata i tak naprawdę ma wpływ na to, gdzie tak naprawdę się znajdujemy.

Kim się czujesz? Jaka jest twoja narodowość?
- Jestem Polakiem. Jestem Żydem. Jestem Amerykaninem. Jestem jak wszyscy inny. Jestem mieszaniną. Wszyscy jesteśmy nomadami. Tak wygląda nowy, zglobalizowany świat. Idea pochodzenia z konkretnego miejsca uległa zamianie. Dziś jesteśmy tym, za kogo się uważamy. Myślę, że to ważne, że różnorodność staje się częścią świata.

Czy to prawda, że twoje początki w Mediolanie nie były łatwe?
- Przenieśliśmy się do Mediolanu bez niczego, tylko z miłością. Bez pieniędzy, bez pracy, z dwójką małych dzieci. Nie mieliśmy żadnego wsparcia - rodziny, czy przyjaciół. Po prostu się tu przenieśliśmy. Zrobiliśmy to wyłącznie z jednego powodu. Ze względu na moje wyobrażenie o tym mieście. Uważam, że to jedno z najwspanialszych miast na świecie. W tamtym czasie to było najlepsze miejsce do życia i do pracy. Nie było żadnego powodu do przeprowadzki, nawet nie było na to środków. Potem przenieśliśmy się do Berlina i rozpocząłem projekt Muzeum Żydowskiego. To było jeszcze przed upadkiem muru. Byliśmy w centrum transformacji, w centrum ważnych światowych wydarzeń. A teraz znów pracuję w Mediolanie. Mój syn tu pracuje, moje wnuki tu żyją, chodzą do szkoły. To moje miasto.

Dlaczego zdecydowałeś się pokazać swój dom na tej ekspozycji podczas iSaloni?
- Nie mam sekretów. Mogę wszystko pokazać. Oczywiście mój dom to nie tylko meble i oświetlenie, czy inne sprzęty. Dom to przede wszystkim pamięć. Nawet jeśli mieszkam teraz w Nowym Jorku, to jestem obecny także w Berlinie, Mediolanie, Tel Awiwie. W jednym czasie mieszkam w wielu miejscach. Chodzi o idee nomadyzmu. Nie jestem w jednym miejscu na stałe. Nawet jeśli siedzisz przy stole w kuchni, jesteś cały czas częścią świata. Jesteśmy wszyscy zanurzeni w kosmopolitycznym systemie.  Wystawa prezentuje intymny portret tego, co mam w domu. Wspomnienia. Z całego świata. Mam tu również pamiątki z pierwszego domu w Mediolanie. Chodzi o to, by zatrzymywać przedmioty. Dzięki temu można łatwiej zaadoptować się do nowych okoliczności. W Nowym Jorku trudno o prywatność, staramy się ją stworzyć w domu. Prowadzimy tu raczej proste życie.

libeskind_designalive4

W twojej bibliotece jest dużo książek. Co najczęściej czytasz?
- Najczęściej czytam książki, które mają ponad 3000 lat. Jestem pewien, że są dobre. Nowsze książki czytam rzadziej. I raczej nie czytam o architekturze.

A muzyka?
-Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, bo sam byłem muzykiem. Muzyka mnie inspiruje. Słucham Bacha, muzyki symfonicznej, dawnej, chorałów. Jak można mówić o kolorze i świetle bez muzyki?

Co robisz w wolnym czasie?
- Nie czuję, żebym pracował. Nie mam "roboty" tak jak większość ludzi. Nie potrzebuję wolnego czasu, żeby oddychać. Oddycham swobodnie, bo pracuję, bo kocham to, co robię. Mam bardzo dużo szczęścia. Tak na prawdę nie pracuję, raczej mam mnóstwo dobrej zabawy. Żyję. Robię tylko to, co kocham. Nawet jak pojawiają się trudności trzeba kochać to, co się robi. Wtedy nigdy nie brakuje czasu na hobby.

Słyszałeś o losie twojego budynku w Warszawie - problemach z ukończeniem budowy wieżowca Złota 44?
- Sytuacja jest bardzo trudna ze względu na inwestora i pieniądze. Mam nadzieję, że już zbliża się moment całkowitego ukończenia wieży. Może przejmie go nowa firma i zatroszczy się o wszystko? To nie wina architekta, że firmy manipulują rynkiem.

Nie boisz się, że budynek pozostanie pusty?
- Nie. Mam nadzieję, że nowa firma będzie wiedziała jak zakończyć sprzedaż sukcesem.

Czy wiesz, że wielu warszawiaków narzeka, że budynek nie wygląda tak dobrze jak na wizualizacjach?
- No cóż. Wizualizacje zawsze różnią się od rzeczywistości. To jak wygląda teraz budynek, to w dużej mierze zasługa inwestora. Ja chciałem, żeby fasada Złotej 44 odzwierciedlała energię tkwiącą w Warszawie.

To jest dosyć stary projekt.
- O tak. To już któraś firma, która próbuje go wybudować i wykończyć. To trwa zbyt długo. Nie zapominajmy, że w czasie budowy rozpoczął się również kryzys. Jednak jestem pewien, że wszystko zakończy się sukcesem. Jestem optymistą.

Jesteś zaangażowany w nowy projekt w Polsce.
- Tak. W Łodzi - mieście, w którym się urodziłem. Mamy wybudować swego rodzaju bramę do miasta, wielki kompleks biurowy, który ma być częścią zabudowy części miasta, którą znam bardzo dobrze. W pobliżu fabryk i historycznego centrum.

Przejmujesz się krytyką?
- Mam ważniejsze rzeczy do roboty, niż czytanie krytyk. Jak mógłbym to robić? Przeczytaj Nowy Testament. Jest tam napisane: "Strzeż się człowieka, który jest lubiany przez wszystkich." Jest to przestroga. Nie próbuj podobać się wszystkim, rób to, w co wierzysz. Oczywiście, kiedy coś jest pokazywane po raz pierwszy, zawsze są trudności. Recenzja Piątej Symfonii Beethovena była koszmarna. Potrzeba czasu. Architektura to nie jest moment. Trwa dłużej niż wydanie kolejnego magazynu z modą. Jest na kolejne 20, 30, 50, 100, 200 lat. To jest właśnie zrównoważony rozwój. Nie chodzi tylko o nowe technologie. Chodzi o to jak dom staje się częścią czegoś ważnego. Dziś każdy może skomponować Piątą Symfonię. Skończyła się era mistrzów i arcydzieł. Dziś każdy może być kreatywny. W demokratycznym społeczeństwie jest wolność w kreowaniu piękna. To jest właśnie wielka zmiana naszych czasów. Każdy może być artystą, twórcą. Każdy może zaprojektować dom. Coś, co jest piękne i odpowiada jego potrzebom. Jesteśmy w erze, kiedy wracają idee renesansu. Nie technologia, ale człowiek jest w centrum świata.

Co mógłbyś doradzić młodym architektom?
- Nie jestem wystarczająco mądry, żeby móc coś radzić młodym, ale gdybym miał coś powiedzieć, to  myślę, że powiedziałbym im tak: Nie słuchajcie, co mówią ludzie. Róbcie to, w co wierzycie. Nigdy nie poniesiecie porażki, zawsze będziecie zwyciężać. Nie poddawajcie się z powodu porażek. Porażki są czasem oznaką wielkiego sukcesu jaki was czeka. Lepiej jest ciągle upadać, niż osiągnąć tani sukces. Trzeba podejmować ryzyko.
Rozmawiała: ELIZA ZIEMIŃSKA

libeskind_designalive5Daniel Libeskind z jego Muzeum Sztuki w Denver na głowie. rys. Paul Tuller