Henryki Stawicki, pomysłodawca i koordynator „Design językiem Biznesu” i „Design Safari”, współzałożyciel agencji strategiczno-kreatywnej Change Pilots. fot. materiały prasowe

KISZENIE SIĘ WE WŁASNYM SOSIE OGRANICZA MYŚLENIE I KREATYWNOŚĆ

GDYNIA 29.10.2016

DESIGN LUDZIE

– Otwarcie mówię o tym, że kiszenie się we własnym sosie ogranicza myślenie i kreatywność. Ważne są rozmowy w swoim środowisku, ale porzucenie na chwilę znajomych ram i przekonań pozwala znaleźć nowe inspiracje i podpowiedzi – przekonuje Henryk Stawicki, pomysłodawca i koordynator projektów „Design językiem Biznesu” i „Design Safari”, współzałożyciel agencji strategiczno-kreatywnej Change Pilots.
200 uczestników, 20 prelegentów i prowadzących, przekrój branż i doświadczeń – wszystko to złożyło się na intensywne i inspirujące dni. Spotkania z cyklu „Design językiem Biznesu” oraz „Design Safari” podczas Gdynia Design Days wzbogaciły uczestników o narzędzia z zakresu myślenia projektowego, umożliwiające zdobycie przewagi konkurencyjnej. Swoimi doświadczenia podzielili się m.in. Przemysław Powalacz – prezes Geberit Sp. z o.o., Zuzanna Skalska – badaczka trendów i Bartosz Stodulski – twórca Laboratorium EE. Na specjalistyczny blok złożyła się również wycieczka poznawcza i warsztat „Design Safari”, podczas którego uczestnicy na rzeczywistych przykładach mogli zobaczyć i doświadczyć usługi, produkty i przestrzenie z punktu widzenia odbiorcy. Ogromne zainteresowanie i entuzjazm gości wyraźnie pokazał, że na polskim rynku nadal brakuje wysokiej jakości wydarzeń poruszających tę tematykę. Organizatorzy już teraz planują ciekawe wydarzenia biznesowe na Gdynia Design Days 2017.

Dlaczego warto rozmawiać o styku designu i biznesu? Jak zmienia się rola designu we współczesnym biznesie?
– Dziś spotkania na styku designu i biznesu są koniecznością dla obu stron. Pozwalają mówić o wspólnych celach jednym językiem. Inspirują do tworzenia scenariuszy wzrostu i projektowania rozwiązań w odpowiedzi na rzeczywiste potrzeby dynamicznie zmieniającego się rynku. Bycie na styku pozwala wyjść poza komfort swojej dziedziny i zderzyć się z innymi punktami widzenia. Aktualnie przedstawiciele każdego z przemysłów korzystają z potencjału design thinking i strategicznego użycia design’u. Uzyskują lepsze wyniki, wyróżniają się na tle konkurencji oraz przede wszystkim tworzą wartość, których ich stale ewoluujący klienci naprawdę potrzebują.

Struktura „Design językiem Biznesu” była bardzo zróżnicowana: od wystąpień znanych osób, przez  studia przypadku, po pracę warsztatową. Nie była to jednak klasyczna konferencja. Co było wyjątkowego w tym wydarzeniu?
– Na pierwszy rzut oka może to wyglądać na zlepek przypadkowych elementów. Były w tym jednak zamierzona płynność i konsekwencja. Wydarzenie rozpoczęliśmy od dynamicznych wystąpień znanych praktyków mówiących o strategicznej roli designu w biznesie i zmieniającym się świecie. To pozwoliło nam ustalić wspólny mianownik i poczuć, że „da się”. Później scenę przejęły duety biznes – projektant, gdzie w makro i mikro skali szczerze porozmawialiśmy o współpracy na styku. Zaprosiliśmy też pięć małych, świeżych firm, których przedstawiciele w pięciominutowych sprintach opowiedzieli o swoich początkach. To mali i szybcy, którzy tworząc biznes w oparciu o design dziś konkurują z dużymi i powolnymi. Na sam koniec zakasaliśmy rękawy i ruszyliśmy na warsztaty. Tam, w równoległych roboczych sprintach wzięliśmy sprawy w ręce, żeby na własnej skórze doświadczyć projektowania w biznesie.

henryk_stawicki1

Duży nacisk położony został na spotkania i interakcje. Jak taka formuła sprawdziła się w Polsce, gdzie jeszcze nie mamy łatwości w „networkingowaniu”?
– Otwarcie mówię o tym, że kiszenie się we własnym sosie ogranicza myślenie i kreatywność. Ważne są rozmowy w swoim środowisku, ale porzucenie na chwilę znajomych ram i przekonań pozwala znaleźć nowe inspiracje i podpowiedzi. W takich miejscach najłatwiej spotkać zainspirowanych i ciekawych ludzi, którym się chce. To siedlisko inspirujących punktów widzenia i doświadczeń, którym jedynie potrzeba dobrej sytuacji i atmosfery, żeby się otworzyć i wymieszać. Dlatego też w tym roku, na równi z samymi wystąpieniami, ważna była wieczorna impreza „Design przyjacielem Biznesu” tworząc atmosferę poznania, wymiany i zaufania. Myślę, że w następnym roku powinno znaleźć się jeszcze więcej zaprojektowanej przestrzeni do dyskusji i luźnej, naturalnej interakcji.

Część uczestników miała okazję wziąć udział w „Design Safari”. Na czym polegało to doświadczenie?
– To warsztat i wycieczka poznawcza pozwalające doświadczyć zmian oraz nowych rozwiązań w świecie designu i biznesu. Tych w pobliżu, tuż za rogiem. Safari pokazuje, jaka jest rola i waga etapu obserwacji użytkowników, ekosystemu, analizy analogicznych przykładów czy poszukiwania inspiracji. To kluczowy krok przed rozpoczęciem etapu projektowania potencjalnych konceptów. Jest jednym z ciekawszych narzędziem analizy „poza biurem”. Pozwala doświadczyć nie idealnie działające przykłady, ale te, od których można się wiele nauczyć – na ich sukcesie, porażce lub podjętym ryzyku. Pozwala zobaczyć i doświadczyć usługi, produkty i przestrzenie z punktu widzenia odbiorcy, często wchodząc w jego buty. Świetnie sprawdza się wśród projektantów, jak i przedsiębiorców chcących zgłębić temat roli designu w rozwoju i wzmacnianiu biznesu.

henryk_stawicki_deisgnalivemag - 1

Takie spotkanie odbyło się w Polsce po raz pierwszy. Jakie masz wnioski po tej edycji? Co mówili uczestnicy?
– To był dobrze zaplanowany eksperyment, w projektowym jego znaczeniu. Pozwolił nam zbadać zapotrzebowanie na takie spotkanie oraz jego efekty. Miód na moje serce, że takie wydarzenie okazało się bardzo potrzebne – przecież ostatecznie byliśmy zmuszeni trzykrotnie zwiększyć liczbę miejsc ze względu na ilość chętnych i piętrzące się e-maile. Cieszę się również, że prawie połowa uczestników to przedstawiciele biznesu, często jeszcze bez designu w fundamencie. Dużo pozytywnych komentarzy słyszeliśmy również od projektantów – o potrzebie spotkań i rozmów we wspólnym języku o roli designu w biznesie oraz o tym, jak go mierzyć i wykorzystywać w realiach dzisiejszego rynku. Oprócz słusznych uwag co do zbyt krótkiego czasu na warsztaty, nie pojawiły się żadne większe minusy. Taki pozytywny wynik to super motywator. Dzięki niemu wiemy, że szkielet mamy mocny. Teraz wystarczy już tylko zakasać rękawy, bacznie obserwować zmieniający się rynek i reagując na niego dobrać jak najlepszy kontent na przyszłoroczną edycję.

Rozmawiała: KATARZYNA CZAPIEWSKA