DOCENIAJMY WARTOŚĆ TWORZENIA

KOOPERACJE SITAG

WARSZAWA 24.5.2015

DESIGN RZECZY VANK WYDARZENIA

– Mówmy o przyzwoitości, zastanawiajmy się, czy kopiowanie jest przyzwoite. Dyskusja jest po to, aby pokazać, że jesteśmy pomiędzy krzesłem z marketu za 9,99 zł, a produktami typu fetysze designu. Prawda leży pośrodku, my jesteśmy pośrodku. Doceniajmy wartość tworzenia – mówi Anna Vonhausen, członek zarządu SITAG Formy Siedzenia, która wraz ze Sztuką Architektury w dniach 12-15 maja w czterech miastach Polski zorganizowała panele dyskusyjne pt. „Kopia czy inspiracja? Spór o autentyczność projektowania”.
W Warszawie, Krakowie, Sopocie i we Wrocławiu wraz z Zuzanną Skalską, Anną Vonhausen i Krzysztofem Sołduchą do dyskusji włączyli się czołowi architekci oraz licznie przybyła publiczność reprezentująca lokalne środowisko projektowe. Każdy panel rozpoczynał inspirujący wykład Zuzanny Skalskiej, która pokazała wielokierunkowy rozwój współczesnych innowacji. W swoich wystąpieniach odnosząc się do problemu kopiowania zauważyła, że twórcze naśladownictwo od zawsze było podstawą architektury. – Gdyby kiedyś istniał urząd patentowy to prawdopodobnie nie powstałyby takie ikony, jak chociażby Katedra Narodzin św. Marii w Mediolanie – stwierdziła. Taka teza była trudnym punktem wyjścia dla dyskusji, która w każdym z czterech miast poruszyła inne wątki złożonego problemu.

Pierwszym przystankiem majowych wydarzeń była Warszawa. Nad problemem kopiowania pochylili się goście: Ewa Kuryłowicz, Grzegorz Stiasny, Robert Majkut, Magdalena Miernik. Już na samym początku dyskusji wśród panelistów wybuchł spór o to czy kontekst miejsca jest równie istotny w przypadku projektowania produktu, jak obiektów architektonicznych. Ewa Kuryłowicz zwróciła uwagę na fakt, że w architekturze nie da się stworzyć kopii, ponieważ nie ma dwóch identycznych miejsc. To jest element, od którego powinien zaczynać każdy projektant, a forma jest pochodną miejsca. Robert Majkut odwołał się do masowego kopiowania w Chinach. W kraju, w którym odwzorowuje się niemal wszystko, a społeczeństwo uważa to za coś zupełnie normalnego - kopiowane są nie tylko produkty, ale nawet całe miasta. Jest to element azjatyckiej kultury. Uczestnicy panelu mieli również okazję posłuchać głosu prawnika, Magdaleny Miernik z Lookreatywni.pl. Jak się okazało polskie prawo autorskie jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Problemy zaczynają się, kiedy chcemy to prawo wyegzekwować. Anna Vonhausen, pomysłodawczyni cyklu paneli dyskusyjnych, zwróciła uwagę na problem, który skłonił SITAG do podjęcia dyskusji, problem społecznego przyzwolenia na handel produktami „inspirowanymi” lub naśladującymi zachodnie wzory. Zwróciła również uwagę, iż zawłaszczenie własności intelektualnej w społeczeństwie „obrazkowym” staje się coraz bardziej powszechne.

Kolejnym przystankiem był Bunkier Sztuki w Krakowie, gdzie rozpętała się burzliwa polemika pomiędzy architektami Krzysztofem Ingardenem a Markiem Dunikowskim, a Szymon Hornowski, projektant wnętrz i produktów, przedstawił nowe podejście w pracy zespołowej. Krzysztof Ingarden ironicznie podkreślał, że w architekturze dopiero praca odtworzona w 100 proc. jest uznana za plagiat. Dodał, że uważa przestrzeganie prawa autorskiego za fundament pracy architekta, a środowisko zbyt lekkomyślnie podchodzi do tego problemu. Marek Dunikowski przedstawił bardziej liberalny pogląd – stwierdził, że zarówno produkt jak i architekturę weryfikuje rynek. Kopiowanie jest powszechnie spotykane, jednak to autentyczność wyróżnia wartościową architekturę i produkty. Dunikowski był w 2007 roku przewodniczącym komisji konkursu na budynek Filharmonii Szczecińskiej. Główną nagrodę zdobyła praca, który następnie została posądzona o plagiat. Architekt opowiedział zebranym uczestnikom jak wyglądała walka o wartościowy, jak się dziś okazuje, projekt, który dopiero co zdobył nagrodę im. Miesa van den Rohe. Szymon Hornowski dodał inne ciekawe spostrzeżenia. Zauważył, że w nowych społeczeństwach sieciowych modna jest obecnie wspólna praca zespołowa polegająca na wzajemnym inspirowaniu się projektantów, nawet z odległych kontynentów, zmierzająca do poszukiwania nowatorskich rozwiązań. Na pytanie z sali o uwarunkowania cenowe w przypadku produktów „inspirowanych” a autentycznych, Anna Vonhausen przypomniała, że cała dyskusja ma na celu zwrócenie uwagi na docenianie wartości tworzenia. Zarówno architekci jak i projektanci mebli wkładają w swoją pracę twórczą każdorazowo duży wysiłek, który jest dewaluowany przy porównywaniu do „projektów podobnych”. Zwróciła również uwagę, iż handel produktami „inspirowanymi” przyzwyczaja inwestorów do azjatyckich cen wytwarzania, a przecież większość z nas chce żyć i pracować w Polsce czy Europie.

Następnie panel przeniósł się do Sopotu, gdzie w Zatoce Sztuki dyskutowali architekci Wojciech Targowski, Zbigniew Reszka, Jan Sikora oraz wyjątkowo aktywna publiczność. Wojciech Targowski stwierdził, że w przypadku architektury granica między naśladownictwem a twórczą inspiracją z dokonań innych jest wprost proporcjonalna do ilości pracy włożonej w projekt. Podkreślił, że rzetelnie wykonany projekt nigdy nie jest kopią. Z taką tezą zgodziła się Anna Vonhausen, która wskazała, że grafiki powstałe z okazji projektu „Ikony SITAG” ilustrują właśnie takie podejście. Tytułowy „Diagram sił” to zbiór założeń i kontekstów, z którymi musi zmierzyć się projektant. W wyniku rzetelnego, a nie powierzchownego rozwiązania wielopłaszczyznowego zadania projektowego, powstaje nową jakość, która niczego nie kopiuje i nie naśladuje innych wzorów. Zbigniew Reszka przybliżył uczestnikom panelu proces rozstrzygania konkursów architektonicznych oraz co dzieje się w przypadku podejrzenia o plagiat. Zwrócił również uwagę na dużą odpowiedzialność członków jury konkursowego. W „globalnej wiosce” wychwycenie projektów skopiowanych staje się bardzo trudne. Jan Sikora przypomniał w dyskusji o ważnej roli inwestora. Z jednej strony to on inicjuje projekt, z drugiej docenia architekta - projektanta za doradztwo, którym mu służy. Zwrócił w ten sposób uwagę na edukacyjną rolę środowiska projektowego w szerzeniu świadomości wśród inwestorów i docenianiu autentyczności produktów.

Ostatni panel odbył się w Muzeum Architektury we Wrocławiu. Tym razem o problemie plagiatu dyskutowali: Antoni Domicz, Zbigniew Maćków, Łukasz Kabarowski. Zbigniew Maćków przedstawił pogląd, że nie ma związku pomiędzy projektowaniem produktu i jego seryjną produkcją a architekturą. Zaprojektowanie obiektu to długi, złożony, zindywidualizowany proces i pomimo pozornych zbieżności w wyglądzie trudno tu mówić o jakimkolwiek plagiacie. Każdy obiekt jest inny. W kopiowaniu nie widzi problemu laureat tegorocznej nagrody SARP – Antoni Domicz. Jak twierdzi naśladowanie jest dla niego pochlebstwem. Skoro ktoś od niego kopiuje, to znaczy, że wymyślił coś innowacyjnego. Zwrócił również uwagę na fakt, że architektura jest wynikiem pracy zespołowej i zazwyczaj trudno przypisać w niej autorstwo tylko jednej osobie. Za problem uznał natomiast nadużywanie donosów i oczernianie z tytułu plagiatu projektów innych.
Na koniec Łukasz Kabarowski z perspektywy projektów wnętrz dotknął problemu stosowania tańszych zamienników. Uważa, że nie powinno się szukać oszczędności w postaci produktów przypominających kultowe marki, ponieważ bez wątpienia wpływa to na wizerunek inwestora. Na takie zdanie czekali inni projektanci wnętrz obecni na sali. Anna Vonhausen dodała, że jednym z podstawowych celów cyklu dyskusji "Kopia czy inspiracja" jest przekonanie projektantów i inwestorów do takiej postawy.

Podczas paneli architekci i projektanci wnętrz mieli również okazję podziwiać wystawę grafik autorstwa Andrzeja Dobosza i kultowych foteli – „Ikon SITAG”, poznali nowości w ofercie SITAG oraz byli świadkami premiery nowej marki VANK. Anna Vonhausen przedstawiając wystawę aluminiowych stołów, diamentowych siedzisk i parawanów akustycznych powiedziała: – Ostanie lata umocniły nas w przekonaniu, że potrafimy tworzyć sami. Dlatego właśnie na 20-lecie SITAG w Polsce wprowadzamy w 100 proc. polską markę powstałą z połączenia lokalnej myśli technicznej i architektonicznego spojrzenia. Markę, która będzie oferować nie „meble” a obiekty, rzeźby w przestrzeni. Tworząc przedmioty wykonane w nowoczesnych technologiach odrzucamy bylejakość, zaściankowość i naśladownictwo.

Więcej na: www.sitag.pl i www.vank.pl