Wnętrze zbudowane przez światło

W paryskim apartamencie zaskakują sakralne konotacje. Powściągliwa gra światła, faktur i perspektyw toczy się wokół motywu przewodniego miękkich linii łuków, przywodzących na myśl klasztorne arkady. Wyważona dawka wnętrzarskiego radykalizmu pomaga zarówno w ekspozycji dzieł sztuki, jak i utrzymaniu niemal medytacyjnej ciszy.

Jesteśmy na lewym brzegu Sekwany, w jednej z najstarszych dzielnic Paryża, w apartamencie z widokiem na ogród Luksemburski. Historia rezydencji sięga XVIII wieku. Była ona w dużej mierze przebudowywana po rewolucji francuskiej i większość jej oryginalnych elementów już nie istnieje. Apartament wymagał więc istotnych wzmocnień konstrukcyjnych i gruntownego remontu. Usunięto wszystko, co zostało dodane, aby odzyskać pustą przestrzeń i zamienić ją we wnętrze z ascetyczną, prawie klasztorną atmosferą.

– Zdecydowaliśmy się całkowicie wyburzyć zniekształcone przez lata ściany i stworzyć nowy projekt, opierając się na uczuciach, jakie wzbudziło w nas to miejsce – wyjaśniają projektanci ze Studia Razavi. – Kamienica jest otoczona fantastycznym krajobrazem prywatnych budynków, kościołów, klasztorów, placów… To zainspirowało nas do wyobrażenia sobie przestrzeni klasztornej.

Magazyn Design Alive

NR 48 LATO 2024

ZAMAWIAM

NR 48 LATO 2024

Magazyn Design Alive

ZAMAWIAM

TRÓJMIASTO 2024 WYDANIE SPECJALNE

Jedyne wytyczne właściciela dotyczyły utrzymania spokoju, co Studio Razavi potraktowało z powagą godną klauzuli milczenia. Paleta kremowych kolorów jest na tyle skromna, aby nadać całe znaczenie światłu, zieleni ogrodu Luksemburskiego i dziełom sztuki, których jest tu sporo, i to najwyższych lotów. Próbując odtworzyć utracone warstwy czasu, Studio Razavi misternie połączyło elementy włoskiego i brazylijskiego designu z lat 50. ze sztuką i meblami własnego projektu. Chęć zatarcia granic między klasycyzmem a współczesnością wpłynęła na dobór dzieł z całego spektrum sztuki, od starożytnego imperium egipskiego po współczesność. Zestawiono ze sobą prace z odległych epok: jest maska afrykańska, antyczne popiersie, ale są też płótna francuskiego konceptualisty Daniela Burena czy amerykańskiego tuza Richarda Serry. Jednak w tym mieszkaniu nic nie ujawnia się od razu, fascynujące szczegóły formalne trzeba odkrywać powoli, w skupieniu, poddając się wyciszającemu klimatowi wnętrza.

A wnętrze jest tu właściwie zbudowane przez światło. Dzięki temu wymagało też stosunkowo niewielkiej interwencji, wybrano jedynie kilka mebli i dekoracji. W tym duchu opracowano też zdyscyplinowaną paletę materiałów, jednolite wykończenie ścian i sufitów oraz taki sam parkiet w całym mieszkaniu z wyjątkiem sypialni głównej. Trawertynowe ramy wyznaczają sąsiadujące ze sobą prześwity między salonem, jadalnią, kuchnią i częścią sypialną, tworząc perspektywy, które architekci podkreślili zaokrągleniami, gzymsami i efektami podwójnych ścian.

– Pracowaliśmy nad różnymi strefami, tworząc kolejne warstwy informacji, ujawniające się stopniowo, im głębiej wchodzimy do wnętrza mieszkania – mówi architekt Andoni Briones ze Studia Razavi. – Wejście jest bardzo organiczne z szeregiem kolumn oddzielających nas od salonu, do którego nie chcieliśmy bezpośredniego dostępu. Jest to strefa buforowa, która biegnie również w kierunku kuchni i skręca w stronę części nocnej, ukrytej za schodami.

Salon, oparty na okręgu i harmonii miękkich krzywizn, otwiera się oknami na ogród Luksemburski, tworzący naturalne tło dla obrazu Richarda Serry. – Chcieliśmy wprowadzić w salonie dynamikę koła. Stąd kształt sof, które zaprojektowaliśmy, a następnie wyprodukowaliśmy we współpracy z Ateliers Jouffre. Do tego dywan jak wirująca spirala, a także efektowny, minimalistyczny kominek i wreszcie serce salonu, czyli stół wykonany z kawałka drewna sprzed prawie 50 tysięcy lat, zakotwiczający nas w czasie – tłumaczy Andoni Briones.

Narrację tego projektu w dużej mierze kształtuje rezygnacja z materiałów zbyt gładkich lub zbyt błyszczących na rzecz efektownych tekstur. Zacierany tynk miękko rozprasza światło, które dociera do mieszkania z trzech kierunków: południa, zachodu i północy. Na ścianach namalowano freski, które tworzą iluzje form architektonicznych i luźno nawiązują do klasztornego klasycyzmu czy arkad Senatu. – Ponieważ jesteśmy architektami, projektantami wnętrz i dekoratorami, pozwalamy sobie na zacieranie granic – mówi Andoni Briones. – Doprowadziliśmy to do skrajności w jadalni.

Tutaj architekci zastali na ścianie pozostałości fresku w formie dwóch łukowatych kształtów. Zaprojektowali więc komodę, która podąża za jego konturami. Pełni ona nie tylko funkcję praktyczną, ale tworzy także rodzaj ekspozycji dla wspaniałej biblijnej steli z IX wieku. – Już nie wiemy, czy komoda została stworzona na stelę, czy wręcz przeciwnie, wszystko odbija się echem… – zastanawia się architekt.

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły:

Sztuka harmonii

Sztuka harmonii

Warszawa | 20 lipca 2024

MAP Studio stworzyło oazę spokoju w stołecznym apartamencie

Dyskretny eklektyzm

Dyskretny eklektyzm

Warszawa | 21 maja 2024

Odwiedzamy 100-metrowy apartament w kamienicy tuż przy warszawskich Łazienkach