Pion Studio. Historia narodzin pasji

– Lubimy hotele, lotniska, dworce kolejowe, autostrady, ale jednocześnie czujemy się mocno przywiązani do miejsca, w którym żyjemy – opowiadają nam Basia Kuligowska i Przemysław Nieciecki, twórcy Pion Studio.

Cenieni szczególnie za oko do szczegółów i plastyczne podejście do kompozycji fotografują modne hotele, butiki i mieszkania, i to nie tylko w Polsce. W wywiadzie dla „Design Alive” Basia Kuligowska i Przemysław Nieciecki, znani jako Pion Studio, wspominają początki swojej kariery oraz opowiadają jak dziś wygląda ich praca.

W 2020 roku Pion Studio zostało nominowane do Design Alive Award w kategorii Strateg. Fotografia od zawsze była Waszym hobby?

Nasze zainteresowania oscylowały wokół architektury, sztuki, muzyki, kina od wczesnych lat – szukaliśmy spełnienia i kreatywności w różnych dziedzinach. Poznaliśmy się na studiach w Poznaniu i od tamtego momentu fotografia zaczęła być czymś, co potraktowaliśmy dużo poważniej – wtedy zrodził się pomysł na Pion Studio. Potem pasja przerodziła się w pracę, a następnie w biznes i w większą wolność w realizowaniu pasji.

Macie swojego idola?

Idol to słowo, które wydaje się być jednocześnie nieaktualne, ale z drugiej strony nostalgiczne. Jest wielu artystów, projektantów, których cenimy, są osoby, które wywarły na nas duży wpływ albo były prawdziwym nauczycielem. Osobą, która zawsze pojawia się w sytuacji tego typu rozmów był David Lynch. Jest geniuszem w tym co robi, niezależnie czy to jest serial, kino czy fotografia. Zaprojektował też wnętrza klubu w Paryżu.

Coins, Hotel AMour Nice, Piotr Paradowski Studio. Zdjęcia: Pion Studio

 

A dlaczego zajęliście się fotografią wnętrz?

Pytanie powinno raczej brzmieć „a dlaczego zajęliście się fotografią?” Bo to, co determinuje nasze pola działania to nie tematyka zdjęć, ale specyfika samego medium. Fotografia jest dobrym narzędziem do opowiadania historii np. o miejscu, a miejsca nas ciekawią. Jakiś czas temu spędziliśmy 24 godziny w Wenecji. Była pełnia księżyca, a my mogliśmy być tam prawie sami, bez turystów. Piliśmy wino i spacerowaliśmy. To jest doświadczenie, jakie nas interesuje. Od jakiegoś czasu zaczęliśmy częściej sięgać po kamerę. Na studiach dostaliśmy dosyć dobry warsztat, jeśli chodzi wideo i montaż, i teraz mogliśmy to odświeżyć. W minionym roku projekty filmowe zrealizowaliśmy dla m.in. Tylko, noo.ma i hotelu Nobu.

Jak wygląda Wasz typowy dzień?

Zaczynamy od śniadania i kawy. Jeśli jest to dzień zdjęciowy to ciężko przewidzieć co będzie wspólnym mianownikiem. Mamy bardzo szerokie spektrum klientów i branż, dla jakich pracujemy i zawsze jest trochę inaczej. Hotele to często praca o wschodzie lub zachodzie słońca, długa lista kadrów. Przy pracy dla projektantów poświęcamy dużo więcej czasu na pojedyncze ujęcie. Zdarzają się też plany zdjęciowe w studio z większą ekipą. Mamy klientów z całej Polski, a od dwóch lat mocno powiększyliśmy grono klientów z zagranicy to oznacza częste podróże i przystosowanie się do nomadycznego trybu życia. Lubimy hotele, lotniska, dworce kolejowe, autostrady, ale jednocześnie czujemy się mocno przywiązani do miejsca, w którym żyjemy. Podczas pandemii trochę odpoczęliśmy, spędzaliśmy dużo czasu we dwoje na tarasie, dużo gotowaliśmy. Dzień biurowy to często czas odpoczynku psychicznego po sesji, gdzie pracujemy na pełnych obrotach. Zajmujemy się wtedy planowaniem naszego kalendarza, obróbką zdjęć i kontaktami z klientami.

Miewacie jakieś przygody w pracy?

Chyba największą przygodą jest nasza ścieżka jako firmy, której na co dzień, w natłoku spraw, się nie docenia, ale czasami fajnie jest spojrzeć wstecz i zobaczyć jak ta praca pomogła nam się rozwinąć i przełamać indywidualne słabości. Najbardziej wyraziste przygody to nasze początki z klientami z Francji. Chyba nikt nigdy wcześniej nie zaufał nam tam bardzo i traktował naszej pracy z tak wielkim szacunkiem. „Na półce z ciekawostkami” jest też aparat zostawiony w pociągu, utknięcie na jakimś lotnisku i skasowana karta pamięci – klasyka gatunku.

Opowiecie nam o swoim ulubionym sprzęcie? To cyfra czy analog?

Jest tyle aparatów, które są pięknymi obiektami designu… Staramy się do każdego tematu dobierać możliwe najlepsze narzędzia, tak aby podkreślić klimat jaki chcemy osiągnąć. W dużej mierze jest to aparat cyfrowy, ale wiele sesji robimy na analogach. Specjalny nacisk kładziemy na dobór obiektywów, pracujemy tylko na najlepszej optyce, estetyka obrazu jest bardzo ważna. Czasami fajnie jest coś zmienić dla przerwania schematu, w jakim się funkcjonuje. Inny aparat to zawsze jakaś mała zmiana w schemacie pracy. Może to być dalmierzowy analog Leica albo Mamiya 7, albo aparat z korekcją perspektywy Arca Swiss.

Backstage. Zdjęcie: Pion Studio

 

Skąd otrzymujecie zlecenia?

Otrzymujemy e-mail z propozycją współpracy ; )

Co Was inspiruje?

Architektura, wzornictwo, kino, sztuka wizualna z lat 60. i 70., głównie z Francji.

Macie swoje ulubione miejsce na ziemi?

Małe miasteczko na południu Francji, blisko Nicei. Jeździmy na Lazurowe Wybrzeże od kilku lat, zawsze we wrześniu, czyli po okresie najintensywniejszej pracy. Nie narzucamy sobie wtedy zbyt wiele. Wstajemy o wschodzie słońca i po śniadaniu leniwie czekamy na wieczór. Wtedy powstaje dużo tak zwanych zdjęć autorskich.

South of France. Zdjęcie: Pion Studio

 

Jakie są Wasze najbliższe plany?

2020 był, jak wszyscy wiemy, dziwnym czasem. Koniec końców mieliśmy wystarczająco pracy, ale było to wszystko podszyte stresem, który jeszcze do końca nie wyparował. Kilka dni temu odebraliśmy klucze od nowego lokalu przy Emilii Plater, po remoncie będziemy mieli tam studio i printshop/galerię. Pewnie wprowadzimy się tam na wiosnę i, miejmy nadzieję, będziemy mogli się tam spotykać w większym gronie. Czekamy też na moment, w którym będzie można znowu łatwiej podróżować. W zeszłym roku mieliśmy odwiedzić tak wiele miejsc… trzeba to nadrobić. A od naszych klientów dostajemy sygnały, że zapowiada się pracowity rok!

Więcej na: www.pionstudio.com

Powiązane artykuły:

Sen o wnętrzu

Sen o wnętrzu

Warszawa | 28 lipca 2021

Artystka Ada Gruszka zdradza tajniki wyjątkowej sesji dla marki Steinberg