Warszauer. Luksus nieoczywisty

– To nie hotel. To dom, w którym można mieszkać podczas podróży – tak o koncepcji Warszauera na krakowskim Kazimierzu opowiada jego właścicielka i kreatorka Marta Gajewska.

I my jej wierzymy, bo jest to dom pełen najlepszego designu, utrzymany w przyjaznej skali, trafiający w nasze wyczucie stylu. Przy wspólnym stole podczas śniadania à la carte poznamy tu na pewno ciekawych ludzi, którzy też szukają czegoś więcej niż standardowy nocleg.

Marta ma dwie namiętności – design i podróże – a do tego bardzo precyzyjnie określone upodobania stylistyczne. To nie przypadek, że wykreowana przez nią kilka lat temu marka biżuterii LAU jewellery opierała się na prostocie i ponadczasowości – hotel Warszauer na krakowskim Kazimierzu można dziś nazwać ich perfekcyjnym wcieleniem.
 

Wizja, która dojrzewała

Zaczęło się od tego, że bardzo chciała otworzyć nowoczesne miejsce serwujące śniadania. Brakowało jej w Krakowie takiego lokalu – stylowego, kosmopolitycznego. Ta myśl ewoluowała jednak w stronę stworzenia czegoś większego, najlepiej w okolicach Rynku albo na niepowtarzalnym krakowskim Kazimierzu. Zupełnie przypadkowo natknęła się na chylący się ku upadkowi barak, wciśnięty pomiędzy synagogę a sąsiednią kamienicę. Okazało się, że można uzyskać pozwolenie, aby na jego miejscu zbudować stosunkowo wysoki budynek. Po prostu idealne miejsce na hotel. I tu zaczyna się historia o niemałej odwadze, wytrwałości i determinacji w działaniu, bo od pierwszego impulsu do realizacji minęło ponad sześć lat.

– Proces załatwiania formalności był bardzo czasochłonny. Budowa trwała i trwała, ale ja w tym czasie znajdowałam także czas na podróże. W mojej głowie rodziły się kolejne pomysły, przywoziłam mnóstwo inspiracji ze świata. Szczególnie zachwycił mnie hotel August w Antwerpii, który jest co prawda dość dużym obiektem, ale ma w sobie dokładnie taki klimat, jaki pragnęłam stworzyć u siebie. Powoli klarowała się moja wizja – wspomina Marta Gajewska.

Dom na czas podróży

Za pierwszy etap realizacji, czyli projekt bryły budynku i elewację z Corianu, odpowiedzialne było studio Indo. Projekt wnętrz w całości wzięła na siebie właścicielka. – Nie podążam za trendami. Między innymi dlatego zrezygnowałam z usług pracowni architektury wnętrz, bo proponowano mi natłok modnych rozwiązań. Moim założeniem było, aby te wnętrza przetrwały dłużej. Taką gwarancję daje jakość i sztuka, która jest ważnym elementem tego miejsca.

Autorskie dzieła rzemiosła

– Spędziłam tu ostatnie dwa lata życia, do tego łącząc pracę z wychowywaniem małych dzieci. Tylko ja wiem, ile zrobiłam kilometrów, biegając między pomieszczeniami, dopieszczając każdy element i dopasowując do siebie kolekcję mebli i przedmiotów codziennego użytku – opowiada Marta. – Zależało mi, aby każda rzecz, od sztuki obecnej w każdym zakątku hotelu po pościel i sztućce, była unikalnym, autorskim dziełem rzemiosła lub renomowanych firm. Postawiłam na najwyższą jakość, wszystkie materiały są najlepszego gatunku. Szlachetny czeczot, dużo marmuru, ręcznie robiona ceramika. Goście to widzą, czują i doceniają. Zauważają niepozorne, wydawałoby się, elementy, takie jak klamki i włączniki londyńskiego brandu Buster + Punch, chwalą baterię prysznicową Axor, zachwyceni funkcją delikatnej mgiełki i „nowymi doznaniami kąpielowymi”.

Do dyspozycji gości jest dziesięć pokoi, w tym cztery apartamenty. Sześćset metrów kwadratowych zaprojektowano tak, aby wyselekcjonowany design, głównie skandynawski, towarzyszył gościom na każdym kroku.

Już na klatce schodowej i w recepcji dostrzegamy wyściełane włoską skórą certyfikowane krzesła Wassily Marcela Breuera. Poza marmurową ścianą za kontuarem uwagę przykuwa rzeźba młodego artysty z Zakopanego Janka Krzysztofa. W pokojach znajdziemy zaprojektowane przez Gerrita Rietvelda w 1934 roku krzesła Zig-Zag – jeden z najlepszych przykładów minimalizmu w sztuce użytkowej. Komfortowy wypoczynek w apartamencie zapewniają miękkie fotele Pacha od kopenhaskiej marki Gubi i eleganckie sofy Tachini. W wysmakowanych wnętrzach znajdziemy też meble Hay, krzesła Ray (proj. Brunona Reya z 1971 r.) szwajcarskiej firmy Dietiker oraz Capitol Complex Chair włoskiej Cassiny. Całości dopełniają liczne dodatki, m.in. toczona na kole ceramika marki KLO z Kielc.

Nie zamykam się w bańce „swojego stylu”

Trzydzieści pięć obrazów Tomka Opalińskiego, które powstały na specjalne zamówienie, dodaje każdemu pokojowi i przestrzeniom wspólnym artystycznego sznytu. Surowa płaskorzeźba jego autorstwa – „Brzask” – ma szansę stać się wizualnym znakiem rozpoznawczym hotelu – zapada w pamięć i podkreśla wyjątkowy klimat kameralnej śniadaniowni. – Wybór tego artysty był strzałem w dziesiątkę, idealnie spełnił moje oczekiwania, nie chciałam żadnych ostrych, mocnych barw. Zależało mi na uspójnieniu przestrzeni. Wszystkie wnętrza są przestronne, jasne, lekkie, a jednak przepełnione bogactwem gatunkowym. To za sprawą jakości materiałów, staranności wykonania i drobiazgowej selekcji przedmiotów mamy pewność, że jesteśmy w wartościowym miejscu.

Sporo ryzykowałam

Hotel wziął nazwę od ulicy, przy której stoi. Na początku projektu właścicielka miała na nią inny pomysł – miał to być enigmatyczny skrót cyfr i liter. Stanęło jednak na Warszauerze i jest to uzasadniony wybór. Jonatan Warszauer, urodzony w 1820 roku doktor medycyny, filantrop i społecznik, całe życie związany był z Krakowem. Jego nazwisko zapewnia ponadczasowość, a taka nazwa nigdy nie wyjdzie z mody.

– Sporo ryzykowałam. Wiedziałam, że to, co chcę zrobić, będzie nietypowe, albo się spodoba, albo kompletnie nie wypali – opowiada kreatorka.

– Taki nakład środków, pracy i zaangażowania nie jest standardowy, a ja żadnej najmniejszej rzeczy nie kupiłam przypadkowo. Obawiając się, że zamówione meble i dodatki nie będą się ze sobą dobrze komponować, jeździłam między salonami, dopasowując próbki materiałów. Zrobiłam wszystko, aby dopracować harmonijną przestrzeń, taką, jaką sobie wymarzyłam. Śmieję się, że mogę już być projektantką wnętrz, nauczyłam się wszystkiego sama. I wygląda na to, że mi się udało! Już w pierwszym tygodniu po otwarciu goście przyznawali, że przyjechali do Krakowa specjalnie, ale nie po to, by zobaczyć Wawel, lecz by odwiedzić nowy hotel, Warszauer – mówi z uśmiechem Marta.

Marta Gajewska i jej Warszauer

Właścicielka designerskiego, butikowego hotelu Warszauer na krakowskim Kazimierzu – samodzielnie zaprojektowała i urządziła jego wnętrza. Oprócz prowadzenia hotelu jest także założycielką i wspólniczką firmy LAU jewellery, w której odpowiada za przygotowanie kolekcji, PR i marketing. Skończyła zarządzanie, jednak design, podróże i moda są jej największą pasją. Twierdzi, że czerpie ją od mamy, która ma wrodzone wyczucie stylu i estetyki. Ma 34 lata i dwóch synów, w wieku trzech i sześciu lat.

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły:

Dom na czas podróży

Dom na czas podróży

Kraków | 24 kwietnia 2022

Butikowy hotel Warszauer na Kazimierzu to prawdziwa designerska przystań