CZTERY PORY ROKU W JEDEN DZIEŃ

GLENORCHY 23.9.2015

DESIGN LUDZIE

- Dość dużo śnię na jawie. Mogę patrzeć przez okno i marzyć, myśleć - zdradza w wywiadzie dla "Design Alive" projektant Brodie Neill. Pochodzi z Tasmanii, ale od jedenastu lat mieszka i pracuje w Londynie. Uwielbia formy organiczne, w które wpisuje swoje prace.
- Tasmania to miejsce, skąd pochodzę, gdzie uczyłem się projektowania, gdzie robiłem różne rzeczy, gdzie zaczęła się moja pasja… Wciąż ją reprezentuję, codziennie. Tasmania posiada niezłe dziedzictwo w robieniu mebli czy w innych przemysłach, przy wykorzystaniu m.in. lokalnego drewna, dlatego też tam się uczyłem. Potem zaczęła się międzynarodowa kariera, Europa, sztuka rzeźbiarska - szukanie, tworzenie własnej drogi.

Brodie Neill1

Czy to pomaga czy wręcz przeciwnie?
- Mógłbym powiedzieć, że to bardziej pomaga, niż nie pomaga. To sprawia, że jestem unikalny, odmienny. Rozumiem, jak rzeczy działają razem. Projektuję z materiałami, ale czuję także silny wpływ cyfrowości. Gdyby połączyć te dwie rzeczy, możemy wykreować naprawdę niesamowite rzeczy.

Jak się żyje w Tasmanii, jaka tam jest pogoda?
- Pogoda tam to cztery pory roku w jeden dzień. Cyrkulacja powietrza na południowej półkuli powoduje, że nad Tasmanią jest najczystsze powietrze na świecie. Gdy przylatujesz, oddychasz czystą piersią - czujesz sam ozon i tlen. Atmosfera tam sprawia, że pogoda zmienia się bardzo szybko, dlatego masz możliwość odczucia wszystkich pór w jedną dobą. Oczywiście, zabraknąć może przenikliwego zimna, śniegu, ale doświadczysz deszczu, pięknego słońca…

W jeden dzień?
- Tak, w jeden.

Czy pogoda - te szybkie zmiany, różne warunki - wpływają jakoś na twój sposób myślenia?
- Nigdy o tym tak nie myślałem. Nie wiem, czy pogoda cokolwiek ulepsza. Tak samo żyję w Londynie, gdzie może być szaro przez cały dzień i depresyjnie… (śmiech).

Gdzie pogoda jest więc lepsza?
- W Tasmanii. Jeśli nie lubisz konkretnego zjawiska, poczekaj chwilę, polepszy się.

Processed with VSCOcam with a6 preset

Twoja cała rodzina mieszka w Tasmanii?
- Głównie tak, ale również w niedaleko oddalonym mieście w Australii.

Nie tęsknisz za nimi?
- Tęsknię. Niestety muszę spędzić 25-40 godzin w samolocie, by być w Australii. Pracuję, wykorzystując możliwości. W tym roku muszę być w trzech czy czterech krajach na targach meblowych - Sztokholm, Paryż, Kolonia…

Podróżujesz więc naprawdę wiele.
- Tak.

Co robisz podczas podróży? Pracujesz? Czy wolisz odpoczywać, myśleć?
- Relaksować się. Rzeczy są zbyt chaotycznie. Pewnie nie będziesz zaskoczona, że dość dużo śnię na jawie. Mogę patrzeć przez okno i marzyć, myśleć.

Jaki to rodzaj myśli?
- Pomysły, to, co muszę zrobić.

Processed with VSCOcam with a6 preset

Powiedz mi coś więcej o nich.
- To nie tylko projektowanie produktu, ale wszystkiego - katalogów, całej identyfikacji firmy. To fantastyczne mieć kontrolę nad czymś.

Czy myślisz, że narodowość jest ważna, gdy współpracujesz z firmami? Jaka narodowość jest najlepsza do kooperacji?
- Różnie. Włosi mają dużo pasji i miłości, patrząc wstecz, przez lata stworzyli wiele pięknych miast jak Wenecja. Nic dla nich nie jest niemożliwe. Kontrola inżynierów, dyscyplina - jak u Niemców. Lubię pracować z ludźmi z pasją.

Może to sprawa tasmańskiej pogody? Zmienia się ciągle, więc i ty jesteś do tego zdolny?
- Myślę, że mam wiele do zrobienia (śmiech). To wspaniale widzieć nastawienie i pasję do tego, co robię. Czasami potrzebujesz tych ludzi, uczysz się więcej o tym, co robią.

Twoje meble mają bardzo organiczne kształty.
- Tak. To rodzaj bycia w kontakcie z naturalnym światem wokół ciebie, bycie zdolnym do wyrażania formy, proporcji, pozytywnych i negatywnych przestrzeni, obiektów. To perfekcyjny balans pomiędzy formą i funkcją, jakością wykonania, intencją, pięknem...

Co dla ciebie oznacza "piękny"?
- Piękno to dokładna proporcja, balans. Dobra energia, dobre flow pomiędzy funkcją i formą, materią.

Rozmawiała: EWA TRZCIONKA
Współpraca: ANGELIKA OGROCKA
Zdjęcia: WOJCIECH TRZCIONKA