AROGANCKI GWAŁT NA KRAJOBRAZIE, CZY IKONICZNE DZIEŁO ŚWIATOWEJ ARCHITEKTURY?

TEKST: MATEUSZ BIELESZ, ZDJĘCIA: KAMIL ŚLIWKA

USTROŃ 10.6.2018

ARCHITEKTURA MIEJSCA

Dla jednych arogancki gwałt na krajobrazie, dla innych ikoniczne dzieło światowej architektury. Dla mnie dzielnica leczniczo-rehabilitacyjna Zawodzie w Ustroniu to element życia, własnej tożsamości.
Jestem ustroniakiem. Otaczające mnie piramidy były od urodzenia stałym elementem rodzinnego krajobrazu. Z wczesnego dzieciństwa zapamiętałem olbrzymi kontrast w zabudowie Ustronia. Gdzieniegdzie pojedyncze, drewniane domy otoczone walącymi się sztachetami płotów w centrum miasteczka, a ponad nimi olbrzymia dzielnica Zawodzie. Usytuowana u podnóża szczytu Równicy sprawiała dla mnie wrażenie niedostępnej. Musiałem wkładać wiele wysiłku, aby wspiąć się pod zabudowania dzielnicy leczniczo-rehabilitacyjnej, kierując się wzdłuż potoku Gościradowiec łagodnie spływającego do nurtu Wisły. Olbrzymi obiekt sanatoryjny był dla mnie czymś na wskroś nowoczesnym, wyróżniał się zdecydowanie spośród budynków, które znałem. Jego ogrom i wyposażenie od dziecka na mnie oddziaływały. Od najmłodszych lat miałem kłopoty ze zdrowiem, więc stałem się beneficjentem założeń ideowych tejże dzielnicy. Zawodzie nigdy nie było dla mnie miejscem abstrakcyjnym, ale zawsze konkretnym i realnym punktem, który wpływał na moje życie. Jest to specyficzny wymiar związku architektury z człowiekiem. To wewnątrz bliskich nam obiektów, takich jak dom czy szkoła, a także sanatorium, tworzą się relacje osobowe, które nas kształtują.

Dawniej moja wiedza o ustrońskiej dzielnicy Zawodzie ograniczała się do zasłyszanych historii o zasługach wojewody katowickiego z czasów PRL-u, Jerzego Ziętka, lub krytyki jego bezkarnych poczynań, które doprowadziły do zniszczenia górskiego krajobrazu. Z biegiem lat, pod wpływem rodzinnych rozmów, lektury regionalnych wydawnictw oraz publikacji o architekturze, przeprowadzania archiwalnych kwerend, a ostatnio licznych wywiadów z osobami zaangażowanymi w budowę dzielnicy, zacząłem poznawać historię najbardziej znanego elementu mojego miasta. Dziś, bogaty w wiedzę, mogę dzielić się nią z innymi, sięgając przy tym do swoich korzeni, które wpłynęły na moją tożsamość.

Pochodzenie nazwy „Ustroń” wskazuje, że jest to miejsce ustronne, a więc ciche, na uboczu. Istotny wpływ na takie określenie miał górski krajobraz Beskidu Śląskiego, który swoimi łagodnymi szczytami oraz zboczami sprawia wrażenie dostępnego dla każdego człowieka. Teren jest dość gęsto zadrzewiony, poprzecinany dolinami potoków i cieków spływających ze wzgórz w koryto królowej polskich rzek – Wisły. Położenie w dolinie, posiadającej cechy klimatu karpackiego, z czasem nadało mu status miejscowości kuracyjnej oraz turystycznej.

Obszar ten dawniej traktowany był jako sielski, a życie jego mieszkańców wyznaczały cztery pory roku z racji usytuowanych tu pól uprawnych oraz napływu sezonowych kuracjuszy i letników. Z opublikowanych pamiętników czy dzienników wybitnych ustroniaków (między innymi socjologa o światowej sławie, prof. Jana Szczepańskiego) wynika, że rozpoczęcie budowy kompleksu Zawodzie było dla nich równoznaczne z utraceniem własnego rodzinnego raju, który kojarzony był z uprawą roli, wypasem owiec oraz graniczącym z tym terenem lasem. Inni w powstaniu dzielnicy widzieli możliwość awansu społecznego i rozwoju kariery, a także rozkwitu rodzimej wioski.

Kompozycję dzielnicy Zawodzie stworzył duet znakomitych śląskich architektów: Henryk Buszko oraz Aleksander Franta. Chcieli uniknąć uniformizacji wszystkich obiektów w mieście, dlatego zdecydowali się na ich wyraźne odróżnienie. W ten sposób stworzyli wyartykułowaną, bardzo czytelną formę, która poprzez bryły stożków rozsianych po zboczu Równicy nawiązuje swoim plastycznym kształtem do krajobrazu górskiego. Pion, poziom i skos tworzą formę ustrońskich domów leczniczo-wczasowych, które z biegiem czasu nazwano piramidami. Odbija się w nich obraz górskich szczytów, bowiem każdy z nich posiada swoją wysokość (pion), styk z płaską powierzchnią ziemi (poziom) oraz zbocze (skos). Całość związana jest z regionem poprzez tworzywo w postaci kamienia i drewna. Aleksander Franta, przypominający wyglądem i sposobem bycia mędrca, podczas rozmowy stwierdził, że architektura Zawodzia tworzy jedność z otaczającą go naturą.

Dominantę i centrum całego zespołu trójkątowców stanowi budynek sanatorium. Jego projektanci szukali inspiracji w dziełach „ojca modernizmu”, Szwajcara Le Corbusiera. Opracował on „pięć zasad nowoczesnej architektury”, na którą składają się: uniesienie budynku ponad poziom terenu na słupach, wolny plan, wolna fasada, poziome pasy okien i płaski użytkowy dach. Wszystkie te elementy widoczne są w bryle ustrońskiego sanatorium – dzięki temu zalicza się go do klasyków późnego modernizmu, a jego forma wciąż sprawia wrażenie nowoczesnej. Polska historyczka sztuki, prof. Irma Kozina, klasyfikuje sanatorium Równica do nurtu streamline modern: ujęty w szerokim kontekście sprawia wrażenie zatrzymanego w ruchu statku, który cechują ekspresja i dynamizm.

W całej dzielnicy wykorzystano więc kontrast architektury horyzontalnej modernistycznej, która uwidacznia się w budynku sanatorium, z kilkunastoma inspirowanymi regionalną tradycją budynkami wczasowo-leczniczymi, tzw. piramidami, które efektownie wkomponowano w tło Beskidu Śląskiego. Współczesny wybitny polski architekt, Przemo Łukasik, odwiedzając Ustroń od dzieciństwa, wspomina, że będąc pod gmachem nowatorskiego szpitala i sanatorium, czuł, że przebywający w środku kuracjusze znajdują się pod najlepszą lekarską opieką, którą odzwierciedla jego bryła.

Mimo że kompleks Zawodzie nigdy nie został w pełni zrealizowany, to już w latach 70. jego architektura znalazła się w herbie miasta Ustroń. Warto nadmienić, że informacje o dzielnicy zamieszczono w atlasie „20th-Century World Architecture”, ukazującym się nakładem Phaidon – najbardziej prestiżowego wydawnictwa specjalizującego się w światowej architekturze. Ten fakt potwierdza tylko przekonanie, że wizja Henryka Buszko i Aleksandra Franty jest nieprzeciętna i ponadczasowa. Przykład Zawodzia udowadnia, że architektura może mieć też charakter uzdrowiskowy.

***
W ub. roku z okazji 50-lecia rozpoczęcia budowy dzielnicy leczniczo-rehabilitacyjnej Zawodzie w Ustroniu powstał film dokumentalny „Uzdrowisko. Architektura Zawodzia” w reżyserii Ewy Trzcionki. Dokument można zobaczyć na vod.tvp.pl



***
Aleksander Franta – urodzony 1 lutego 1925 roku w Krakowie, należy do panteonu wybitnych architektów i urbanistów powojennej Polski. Absolwent Politechniki Krakowskiej, swoją pracę zawodową związał ze Śląskiem. W 1949 roku rozpoczął pracę w Miastoprojekcie w Katowicach wraz z przyjaciółmi z okresu studiów – Jerzym Gottfriedem oraz Henrykiem Buszko – tworząc zespół projektowy znany jako Zielone Konie. Od 1958 roku wraz z Henrykiem Buszko prowadził autorską Pracownię Projektów Budownictwa Ogólnego. Dzieła, które współtworzył, stały się ikonami śląskiej architektury docenianymi w Polsce i za granicą. Franta był wielokrotnie nagradzany nie tylko branżowymi, ale także państwowymi odznaczeniami. Jego doktorat „Kryteria ogólne kwalifikacji dzieła architektonicznego” został wyróżniony przez Ministerstwo Budownictwa za najlepszą pracę doktorską w dziedzinie architektury w 1995 roku.

Henryk Buszko – urodzony 3 września 1924 roku we Lwowie, zmarł 31 lipca 2015 roku w Katowicach. Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli powojennego modernizmu w Polsce. Absolwent Politechniki Krakowskiej, którą ukończył w 1949 roku. W tym okresie wraz z Aleksandrem Frantą oraz Jerzym Gottfriedem tworzył zespół w katowickim Miastoprojekcie. Ich nazwiskami sygnowane są różne znane obiekty, między innymi gmach Okręgowej Rady Związków Zawodowych w Katowicach, Teatr Ziemi Rybnickiej w Rybniku oraz dom wczasowy w Bielsku-Białej Mikuszowicach. Następnie wraz z Aleksandrem Frantą założył Pracownię Projektów Budownictwa Ogólnego. Tu powstały dzieła będące ikonami śląskiej urbanistyki i architektury: osiedle Tysiąclecia w Katowicach, dzielnica leczniczo-rehabilitacyjna Zawodzie w Ustroniu, osiedle „Gwiazdy” w Katowicach. Buszko działał również społecznie w wielu instytucjach związanych z architekturą.