Zasada re-use? Jesteśmy twarzą tego podejścia

Studio Public specjalizuje się w obiektach gastronomicznych, dla których inspirację czerpie z idei Filipa Springera – architektura w klasycznej formie dobiega końca, a przyszłość to odtwarzanie i remontowanie istniejących przestrzeni.

Mikołaj Wojciechowski, który wcześniej współtworzył pracownię Sojka & Wojciechowski, wspólnie z Maciejem Graneckim i Maciejem Kuratczykiem prowadzi obecnie studio Public – w jego portfolio są m.in. kawiarnie Żona Krawca na Ursynowie, Waszyngton i Waszyngton Soho, restauracja Sartoria w Łodzi, pizzeria Popolare na Żelaznej, a także bar mleczny Grażyny.

W działalności Public wybija się temat podejścia do recyklingu w architekturze – wykorzystywanie istniejących obiektów, odnajdywanie vintage’owych elementów i tworzenie harmonijnej warstwy historii. Jeden z ostatnich projektów, bar Grażyny, jest dobrym przykładem na to, że z recyklingu można stworzyć nowoczesne, ciekawe wnętrza.

Magazyn Design Alive

NR 54/2025 INDYWIDUALIZM

ZAMAWIAM

NR 54/2025 INDYWIDUALIZM

Magazyn Design Alive

ZAMAWIAM

WYDANIE SPECJALNE DA ICONS 2025

Jak wyglądał proces projektowania Grażyny?

Budynek, w którym znajduje się lokal, ma ciekawą historię. W latach 90. był tu sklep z butami, wnętrze miało podwieszane sufity, a na podłodze płytki z Castoramy. Naszym zadaniem stało się „odgrzebanie” ukrytej tkanki przestrzeni. Początkowo myśleliśmy o użyciu recyklingowanego linoleum na podłodze, ale odkryliśmy kapitalną mozaikę, którą postanowiliśmy zachować. Słupy ceglane też okazały się wartościowe i pozostawiliśmy je w pierwotnej formie. Do wydzielenia niezbędnych przestrzeni, jak toaleta czy kuchnia, użyliśmy surowego karton-gipsu przykręconego do profili, tak aby minimalnie ingerować w istniejącą tkankę. To była zabawa formą – recykling materiałów tam, gdzie się dało, a tam, gdzie było to konieczne, rozwiązania proste i funkcjonalne.

Bardziej interesuje Was odkrycie potencjału miejsca niż tworzenie wszystkiego od nowa?

Lokalizacja i historia budynku były dla nas niezwykle istotne. Chodziło o to, by wnętrze stało się wartością dodaną dla miejsca i jego mieszkańców, a nie jedynie kolejnym barem.

Okolica baru jest niedzisiejsza – budynki mają swoje lata. To pozwoliło nam podjąć decyzję, że nie będziemy produkować żadnych nowych elementów. Jeśli potrzebne były nowe obiekty, korzystaliśmy wyłącznie z rzeczy używanych lub starych, ale nigdy niewykorzystanych. Tym kluczem wybraliśmy płytki, luksfery, krzesła – wszystko, co mogliśmy, pozyskaliśmy z drugiej ręki, z prywatnych piwnic i magazynów. Wszystkie stoliki i parapety zostały wykonane z płytek z lat 80. i 90.

bar Grażyna zaprojektowany przez studio public
Logotyp baru mlecznego Grażyny zaprojektował i wykonał Easy. Kanapy z płyty Boomplastic wykonał zakład stolarski Camelot z Włocławka.

Lubicie czerpać z klimatu lat 60.?

Nie działamy według sztywnej biblioteki odniesień. Budujemy nasze koncepcje w sposób naturalny i kontekstowy. Jeśli chodzi o lata 60., to jedynie logo warszawskiego artysty Easy’ego nawiązuje do klasycznych wzorów. W samym wnętrzu nie czuliśmy potrzeby nawiązywania do historii barów mlecznych. Chcieliśmy stworzyć coś nowego – nową jakość i formę, choć z wykorzystaniem starych materiałów.

Kompozycję z odzyskanych elementów zamiast kiczowatej reprodukcji.

Tak, traktujemy ten projekt jako wyzwanie i eksperyment w tworzeniu restauracji z maksymalnym wykorzystaniem dostępnych materiałów. Temat recyklingu wciąż ma potencjał. Projekt zyskał uznanie i pokazuje, że ludzie doceniają taką estetykę.

Wydaje się, że idziecie „trzecią drogą” – między drogimi, luksusowymi lokalami a knajpami z przypadkowych starych elementów. U Was jest przemyślana kompozycja, która łączy odzyskane przedmioty z estetyką i funkcjonalnością.

Dokładnie. Chodzi o to, żeby wykorzystać to, co pod ręką, ale jednocześnie przemyśleć kompozycję i dodać elementy, które wniosą nową jakość. Na przykład lampy z używanych luksferów, zrealizowane w warsztacie Różne Rzeczy – początkowo był to tylko pomysł, ale w trakcie realizacji dopracowaliśmy konstrukcję, aby były bezpieczne i podświetlone. Warsztatowi wykonawcy spędzili nad tym wiele godzin, efekt jest oryginalny i przyciąga uwagę. Pojawiają się nawet pytania o możliwość zakupu samej lampy – nie wykluczamy, że może się to pojawić w sprzedaży, bo jest ciekawym, funkcjonalnym elementem wnętrza.

detal aranżacji baru grażyna zaprojektowanego przez studio public

Co dokładnie rozumiecie przez projektowanie w sposób zrównoważony?

To przede wszystkim sztuka „odejmowania”, bez zbędnych dekoracyjnych ornamentów, dodatków, które są użyte tylko po to, żeby sztucznie uatrakcyjnić przestrzeń. Może bez przesady z cytowaniem Adolfa Loosa, że „ornament to zbrodnia”, ale jest to często zdecydowanie niepotrzebny dodatek. Ludzkie oko można zainteresować w inny sposób.

Skąd bierzecie wyposażenie?

Jeśli chodzi o używane krzesła, można je kompletować z OLX, ale lepiej po prostu iść do Krześlarza – współpracujemy z nim już od dawna, przy różnych realizacjach. Dostarczył nam choćby fantastyczne hokery do baru Ragazzi. Pojawił się też element plastikowy – jeden z dwóch nowych przedmiotów w naszym lokalu. To płyty z przetworzonych kapsli PET, wykonane specjalnie dla nas przez polską firmę Boomplastic. Ten plastik pozostał z nami jako element pierwszego podejścia, kiedy szukaliśmy najczystszych materiałów z recyklingu. Lampy techniczne też mają tu ciekawą historię – szukaliśmy rozwiązań u polskich producentów, ale większość była „greenwashingowa”: ekologiczne lakiery wodne, marketing, ale efekt nie odpowiadał naszym założeniom. Dopiero AQform zaproponował produkty wycofane z produkcji, które w przeciwnym razie zostałyby zmielone. Tak udało nam się je wykorzystać, nadając im nową funkcję i przywracając je do życia.

Czy to podejście – wykorzystanie recyklingu i współpracy z artystami – można rozszerzyć na inne realizacje Waszego studia?

Tak, chcielibyśmy, żeby współpraca z artystami stała się elementem naszej identyfikacji. To pozwala wprowadzić świeży oddech i unikalną stylistykę do naszych realizacji. Jeśli chodzi o wykorzystanie produktów z recyklingu, to myślę, że projektem baru Grażyny otwieramy nową ścieżkę, którą chcielibyśmy podążać. Pokazaliśmy, że jest możliwe zaprojektowanie estetycznego lokalu z wykorzystaniem produktów z recyklingu, który nie wygląda jak śmietnik czy zbieranina przypadkowych elementów.

Mamy świadomość, że nie każdego klienta uda nam się namówić na równie otwarte podejście do tego  typu projektowania. Niemniej jest to dobry początek, bo projekt został zauważony i doceniony.
Grażyny
Atrakcyjne formy lamp na podstawie indywidualnego projektu Public wykonał Zakład Różne Rzeczy, wykorzystując m.in. luksfery z odzysku. Krzesła zamówiono u Kreślarza, oświetlenie techniczne w AQForm.

Skoro współpracujecie z artystami i używacie odzyskanych materiałów, czy wiecie od początku, jaki będzie efekt końcowy?

Każdy projekt szczegółowo modelujemy w 3D, żeby mieć kontrolę nad efektem końcowym. Przy barze Grażyny było inaczej – efekt nie był nam znany do ostatniej chwili, co dało możliwość eksperymentowania i wprowadziło element performatywny.

To wymaga zaufania klienta.

Tak, dlatego budujemy silne portfolio. Pokazując ciekawe realizacje, dajemy klientom pewność, że możemy to zrobić dobrze i że mogą nam zaufać. W naszej własnej pracowni, w legendarnym modernistycznym bloku, tzw. Desce na warszawskim Żoliborzu, stosujemy to samo podejście – posadzki z odzyskanego lastryka, dywany z odzysku, płytki w łazience z rynku wtórnego. Jesteśmy twarzą tego podejścia – nie tylko mówimy, że coś jest ekologiczne, ale sami korzystamy z odzyskanych materiałów i obrabiamy je z lokalnymi rzemieślnikami, dając im nowe życie.

Grażyny

Z jakimi artystami współpracujecie?

Zaczęliśmy od Karoliny Lubaszko – ilustratorki, która malowała ściany w pizzerii Popolare. Mamy Vlada Oganova, który zajmuje się drukiem 3D, a Easy, artysta uliczny, stworzył instalację z książek kucharskich w barze Grażyny. W kawiarni Waszyngton Soho współpracowaliśmy z australijską graficzką Sarah Shaboyan, która przygotowała grafikę inspirowaną naszymi szkicami do projektu wnętrza. Wprowadzamy też nowe media. Współpracujemy z Maciejem Rafalskim, który do naszego projektu baru El Koktel dmucha 50 szklanych kloszy. Tworzymy mozaiki w małym formacie z Dorotą Szewczyk. Natomiast do projektu kliniki dentystycznej na Żoliborzu sprzymierzyliśmy się z Bartłomiejem Stawińskim, który wykonuje imponujące instalacje z drewna. Chcielibyśmy też zrobić projekt z Kamilem Borowskim, który projektował nowe logo naszej pracowni.

Każda realizacja to dla nas nauka i eksperyment.

Zobacz również Tinyhouse od studio Public. To mikroforteca, którą można zabrać ze sobą!

Zapisz się do newslettera!

Powiązane artykuły:

Design do schrupania

Design do schrupania

Warszawa | 24 października 2025

Wnętrza, które karmią nas nie tylko jedzeniem, ale i dobrym stylem