Partner serwisu

Kontrasty

|

21 marca 2014 |

Kontrasty, skrajności, ekstrema. Potrzebujemy ich od czasu do czasu, choć są podobno takie niepoprawne. Przygotowując ten numer zafascynowaliśmy się Hongkongiem, który zdaje się być ulepiony ze skrajności w swej strukturze, społeczności, architekturze, historii. Poprzez ekstremalne zagęszczenie, linia dzieląca ekstrema jest tu niebywale cienka. Jednym wystarczy wykonać krok, by ją przekroczyć, dla innych jest nieprzekraczalna, dlaczego? Bo oni też są ze skrajnie różnych światów, choć adres mają ten sam. Miejsce równie fascynujące, co koszmarne. Z pewnością jednak nie jest nijak… Czas się przebudzić na wiosnę, wyostrzyć zmysły.

Powiązane artykuły: