Na pewno znacie ten obrazek: starannie zaaranżowany salon, a w jego rogu – niczym intruz – wielkie biurko z gamingowym fotelem, które kompletnie burzy wizualny ład.
Ten kontrast dobrze pokazuje jedno z najczęstszych wyzwań, z jakimi mierzą się mieszkańcy małych i średnich mieszkań: jak stworzyć miejsce do pracy, nie podporządkowując mu całej przestrzeni. Niewiele osób może pozwolić sobie na osobny gabinet, a tym bardziej na kilka stanowisk dopasowanych do różnych potrzeb domowników – do pracy, nauki czy zabawy. Nie oznacza to, że jesteśmy skazani na porażkę i estetyczną kapitulację. Polscy architekci udowadniają, że domowe biuro może być równie stylowe, co reszta mieszkania.
Domowe biuro. Inspiracje od polskich pracowni
Zebraliśmy 7 inspirujących realizacji polskich pracowni, które pokazują, jak funkcjonalnie zaplanować miejsce do pracy – bez wizualnego chaosu i przypadkowych mebli.
Ponadczasowa harmonia
– Skosy, obecne w każdym z pomieszczeń, raz okazywały się naszym sprzymierzeńcem, innym razem – źródłem bólu głowy – wspomina Katarzyna Iwańczuk z pracowni One Desk, która otrzymała pod swoje skrzydła mieszkanie na Krakowskim Zwierzyńcu. W północnej części, gdzie przed przebudową znajdowały się dwa oddzielne pokoje, zaprojektowano przestronną sypialnię z garderobą oraz niewielkim miejscem do pracy. Przestrzeń porządkuje zabudowa w jasnobłękitnym kolorze, którą z jednej strony wieńczy lustrzane przejście do garderoby, z drugiej – miękkie, zaoblenie, które płynnie łączy się z biblioteczką po drugiej stronie szerokiego przeszklenia prowadzącego do strefy dziennej. Po drugiej stronie sypialni pojawiło się siedzisko wykończone fornirem sygnowanym przez Ettore Sottsassa – element który porządkuje uskoki i załomy powstałe na skutek połączenia dwóch odrębnych pomieszczeń.
Mieszkanie w rytmie ciała
– To wnętrze powstało z wewnętrznej potrzeby opowiedzenia historii o ruchu, ekspresji i obecności – podkreśla na wstępie projektantka Gosia Kotyczka z pracowni Obiekty Studio, wspominając współpracę z inwestorką, która zawodowo związana jest ze światem technologii, a po godzinach prowadzi prywatne projekty teatru tańca. Na niespełna 50 m kw. zaplanowano czytelny podział na strefy funkcjonalne. Część dzienna łączy salon, jadalnię i kuchnię, ale w jej obrębie znalazło się także miejsce na kameralną strefę do pracy – niewielkie biurko, które po godzinach pracy można schować za kotarą.
Nuda? Nie tutaj
Zgłaszając się do architektów z łódzkiej pracowni We’re Architects, właściciel tego 68-metrowego mieszkania dobrze wiedział, czego chce – minimalistycznego i nowoczesnego wnętrza, które dobrze wpisze się w jego styl życia i upodobania. W efekcie powstała przestrzeń oparta na prostych formach i stonowanej palecie: beżach, brązach i bieli. Materiały starannie wyselekcjonowano: tynk strukturalny, którym wykończone są wszystkie płaszczyzny pionowe, żywica poliuretanowa, którą pokryta jest podłoga w całym mieszkaniu oraz forniry drewniane w odważnych strukturach i wybarwieniach, które przełamują ascetyzm bazy. Gabinet został tu zaprojektowany jako przestrzeń sprzyjająca skupieniu. Minimalistyczne półki na książki oraz wygodne, brązowe krzesło na kółkach pozwalają w pełni wybrzmieć energii biurka z czerwono-czarnego forniru.
Bez zbędnych dodatków
Minimalizm, spokój i surowa cegła – po takie zestawienie sięgnęła architektka Adrianna Maliszewska, urządzając swoje prywatne mieszkanie w zabytkowej kamienicy przy ulicy Wawelskiej na stołecznych Filtrach. Jak podkreśla, jej główną potrzebą było stworzenie przestrzeni sprzyjającej wyciszeniu i skupieniu. W zaaranżowanym przez nią kąciku do pracy pod skosami, surowe drewno, rośliny doniczkowe i rozproszone światło dzienne tworzą tło, które w pełni odpowiada tym potrzebom.
Duński minimalizm na Starej Sadybie
Po otrzymaniu kluczy od właścicieli niewielkiej kawalerki na Starej Sadybie architektki z pracowni Bran&Pine zastały ciemne wnętrze z dwoma wydzielonymi pokojami. W ich głowach od razu narodziła się wizja otwartej i odpowiednio doświetlonej przestrzeni. Aby sprostać wyzwaniu, postanowiły powiększyć okno tarasowe. Dzięki temu zabiegowi powróciło do oryginalnej formy, którą ktoś bezprawnie naruszył w latach 80. Efekt potęguje lustrzany kubik, który odbijając ogród, tworzy złudzenie przenikania się wnętrza z zewnętrzem. W lustrzanej zabudowie ukryto również zabudowę kuchenną, kobaltową wnękę na ekspres do kawy, a także wejście do toalety. W kolejnym etapie priorytetem stało się oddzielenie sypialni od centrum domowego życia. Tu pomocna okazała się zasłona z miękkiej tkaniny, która pozwala w dowolnym momencie ukryć łóżko. Istotna była również konieczność uwzględnienia w projekcie strefy home office. Autorski projekt drewnianej zabudowy sprawia, że niewielkie biuro płynnie wtapia się w całe mieszkanie.
Z szacunkiem do tego, co zostało
Nie wszystko trzeba wymyślać od nowa. Pracownia Sobkowiak Architektura proponuje coś zupełnie innego: powrót do przeszłości nie przez rekonstrukcję, lecz przez nadanie sensu temu, co przetrwało. Przywrócenie detali charakterystycznych dla architektury sprzed stu lat wymagało precyzji i rzemieślniczego zaplecza. Na sufitach pojawiły się ręcznie robione sztukaterie z gipsu, a nie gotowe formy z tworzywa. Zmieniono klamki w drewnianych oknach – z plastikowych na mosiężne, dodano wysokie cokoły, stylizowane drzwi z przeszkleniami i frezowaniem. Tym, co spaja całość jest światło. Architektka nie tylko otworzyła przestrzeń, ale też nadała jej kierunek – to światło prowadzi użytkownika przez mieszkanie, zmieniając nastroje i funkcje. Szklane drzwi i ścianki (w tym także te z ornamentowymi szybami) pozwalają na subtelne dzielenie przestrzeni bez jej zamykania. Dzięki nim słońce dociera nie tylko do salonu, ale i do niewielkiego gabinetu, zapewniającego komfortowe warunki do pracy w skupieniu.
Świadome operowanie formą
W projektowaniu wnętrz często mówi się o zachowywaniu ducha miejsca – ale co, jeśli tego ducha trzeba najpierw przywołać, zbudować na nowo? Mieszkanie na piątym piętrze kamienicy z 1912 roku na Starym Mokotowie przetrwało wojnę w stanie nienaruszonym, ale architektoniczna tkanka wnętrza nie dawała punktu zaczepienia. Wojciech Nowak z NOWW Studio potraktował ten brak nie jako ograniczenie, ale przestrzeń do stworzenia własnej narracji. Zmiana organizacji przestrzeni była jednym z kluczowych kroków – dawna kuchnia stała się sypialnią, a kuchnię zintegrowano z salonem. Nie ruszano ścian nośnych, ale przesunięcie drzwi do łazienki pozwoliło na wydzielenie nowej zabudowy kuchennej i poprowadzenie jej w spójnej linii. Udało się również wydzielić niewielkie miejsce do pracy, gdzie, podobnie jak w reszcie mieszkania, zabudowa została wykonana na zamówienie przez lokalnego stolarza z Krakowa.

Jak urządzić home office? Przydatne rady i wskazówki
W designie granice coraz bardziej się zacierają, dlatego na pytanie, jak domowe biuro, odpowiedź jest w gruncie rzeczy prosta i wynikająca z samej nazwy – po domowemu! Choć z zachowaniem zasad biurowej funkcjonalności.






