Cztery artystki, Małgorzata Mycek, Zuzanna Romańska, Helena Stiasny i Aleksandra Szczodry, przejmują głos w momencie, który trudno nazwać inaczej niż przesileniem. Prezentująca ich prace wystawa „Rządy czterech” w Borowik Foundation bierze za punkt wyjścia figurę późnoantycznej wspólnoty – Grupy Tetrarchów – i przepisuje ją na język współczesnego malarstwa.
Autor tekstu towarzyszącego wystawie, Kamil Kuitkowski, zaczyna go osobistym wyznaniem: – „Nieważne, jak bardzo bym się starał, mimo homoseksualizmu i queerowości wciąż jestem po prostu białym cispłciowym facetem z Europy. Uprzywilejowanym mieszkańcem patriarchatu i tej części świata, w której mało martwi się o byt”. Z tej pozycji przygląda się figurze czterech władców wyrzeźbionych w porfirze przez anonimowego twórcę z północnego Egiptu oraz samej tetrarchii, czyli systemowi rządów w Cesarstwie Rzymskim, w którym to czterech władców miało wspólnie zarządzać imperium w czasie narastających kryzysów.
Niepokój, towarzyszący odbiorowi zarówno figury, jak i historii, staje się tu doświadczeniem wspólnym i uniwersalnym. – „Brak spokoju jest nasz. Jest wasz. Jest Małgorzaty Mycek, Zuzanny Romańskiej, Heleny Stiasny i Aleksandry Szczodry” – pisze Kuitkowski. Ich współczesne, feministyczne interpretacje nie tyle ilustrują kolejną „burzę i napór”, ile próbują uchwycić „trudne do nazwania przekształcenia rzeczywistości”.
„Rządy czterech” nie są więc tylko opowieścią o imperium, lecz o wspólnocie w momencie przejścia. O napięciu między końcem a początkiem. I o decyzji, by podjąć działanie, zamiast przeczekiwać historię. – „Mycek, Romańska, Stiasny i Szczodry wybierają czynny udział w teraźniejszości. Proklamują własną republikę. Zbudowaną nie z wyobrażeń o białych kolumnach i udrapowanych togach, lecz z ciała i krwi. To „czwórwładza”, której „konstytucja jest apatriarchalna i zapowiada nowy porządek” – podsumowuje Kuitkowski.

Ćwiczenia z pola widzenia. Michał Borowik, kolekcjoner, założyciel Borowik Foundation w rozmowie z „Design Alive”. Przeczytaj ⮕