WŁOSKI REMIX

TEKST: ELIZA ZIEMIŃSKA, ZDJĘCIA: CAROLA RIPAMONTI

TURYN 15.4.2018

DESIGN MIEJSCA

Czasem wnętrze jest jak muzyka. Kompozytor tworzy sieć skojarzeń i nawiązań. Osłuchany odbiorca rozpozna w melodii partie odnoszące się do innych utworów. Podobnie jest z wnętrzami: cytaty z epok, stylów, rozpoznawalnych architektów. Można zakrzyknąć: Już to gdzieś widziałam! Gdy tak się dzieje w przypadku projektu wnętrza, mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko sprawnym posługiwaniem się rzemiosłem. Projekt staje się misterną układanką, skierowaną do świadomego użytkownika. Estetyka, funkcjonalność i ciągłość. Projektanci dopisują kolejny rozdział. Turyński apartament to wnętrze osadzone w rdzennym, włoskim wzornictwie, przeniknięte najlepszą tradycją wnętrz. Alternatywa dla wciąż panującej szarości i stylu skandynawskiego.
Turyn, eleganckie miasto północnych Włoch, słynie przede wszystkim z tutejszego koncernu Fiata i całunu turyńskiego. Dopiero wędrówka ulicami odsłania zachwycającą barokową architekturę oraz doskonale zachowane historyczne centrum. Wśród niekończących się arkad przy via Roma, w samym centrum stolicy Piemontu, mieści się utrzymana w duchu modernizmu kamienica z lat 30. XX wieku. Tutaj Andrea Marcante i Adelaide Testa, para włoskich architektów, zrealizowała projekt polegający na przebudowie około 250 metrów kwadratowych jednego z apartamentów. Praca w tak charakterystycznym miejscu to ciągłe balansowanie pomiędzy silnym wpływem ducha miasta a jednocześnie potrzebą ucieczki od rozwiązań bliskich historycznej mistyfikacji.

Nowe wnętrze miało pomieścić trzy generacje mieszkańców: ojca z córkami oraz dziadka. Obok zaspokojenia codziennych potrzeb i stworzenia miejsca dla rodzinnych rytuałów, nowy układ funkcjonalny miał zapewnić przestrzeń prywatną dla każdego z osobna. Równie ważnym elementem projektu była bliska i inspirująca współpraca z klientami, którzy wnieśli swoje specyficzne wymagania co do urządzania domu. Ponieważ wnętrza kamienicy całkowicie utraciły swój pierwotny charakter i układ, projektanci szukali inspiracji we włoskim modernizmie i malarstwie metafizycznym z okresu powstania budynku.

Nie bez powodu całe wnętrze przywołuje na myśl metafizyczne obrazy Giorgio de Chirico, który na swój sposób oddawał walory klasycystycznych, włoskich miast, a zwłaszcza puste kolumnady i perspektywy wzdłuż dróg i alei – odkrywał je, spacerując między innymi po Turynie. Takie skojarzenia przywołują powtarzające się na ścianach i sufitach apartamentu linie. Już w strefie wejścia na suficie pojawiają się rytmiczne podziały – na rozrzeźbionej płaszczyźnie odkładają się delikatne cienie. Podobny zabieg zastosowano na suficie w jadalni: sztukateria z siatką linii dzieli pokój na strefy. Przedłużeniem zabawy z geometrycznymi podziałami są rozpięte w różnych miejscach i konfiguracjach układy metalowych półek służących do przechowywania książek i innych ciekawych przedmiotów.

Przestrzeń jest tu kształtowana nie tylko przez fizyczne podziały, ale również przez światło i kolory. Powszechnie modernizm kojarzy się z bielą i odcieniami szarości. Jednak nie jest to regułą, czemu wyraz dali tu Marcante i Testa. Ciepłe kolory ziemi (ochry i sjeny), delikatny brudny róż, błękity, odcienie szarości, piękne zielenie – wszystkie te barwy zgromadził Le Corbusier w swoich „klawiaturach kolorystycznych” i z upodobaniem stosował we wnętrzach projektowanych budynków. Nie bez znaczenia jest pomoc francuskiego malarza Amédée Ozenfanta, który pomagał znanemu architektowi w dobraniu palety. Właśnie taka, nieoczywista i wysmakowana, jest kolorystyka turyńskich wnętrz.

Nienachalne dodatki i meble dopełniają całości. Mieszanka konwencji stylistycznej wyraża się w wyposażeniu autorstwa znanych projektantów. Mamy tu stół projektu Jeana Prouvéa, lampy Gino Sarfattiego, fotel Alessandro Mendiniego i niezliczone dodatki Toma Dixona. Sposób, w jaki zostały wykorzystane, pokazuje lekkość i swobodę podobną do obrazów de Chirico, którymi inspirowali się projektanci.

Choć czuć tu ducha lat 30. XX wieku, mieszkanie nie zmieniło się w muzeum minionej epoki. Mimo prostoty projektu, nie zatraciło przytulnego i domowego charakteru. I w końcu odważna całość, przesycona cytatami z modernizmu przedstawionymi w nowy sposób, nie przytłacza i pozostawia miejsce dla ekspresji każdego z domowników. Można by powiedzieć: włoski odpowiednik duńskiego „hygge”.

***
Materiały i meble:
• Strefa wejścia - wełniana wykładzina Liuni, tapeta Cole & Son, biblioteczka projektu Marcante–Testa, wyprodukowana przez Falegnameria Fiore (Turyn), lampy IC Light Flos, stołek Occhio Fornasetti, tynk ozdobny Montanaro (Turyn)
• Salon - sofa Claudine Arflex, dywan Danskina, fotel Zabro projektu Alessandro Mendini dla Zanotta, stoliki kawowe Mater, poduszki Dedar, Mariaflora i Kvadrat, wazon Toma Dixona
• Jadalnia - stół EM Jeana Prouvé dla Vitry, krzesła About A Chair Hay w tkaninie Kvadrat, żyrandol Gino Sarfatti dla Flos, wieszak Mass Toma Dixona, tapeta Dedar.87
• Łazienki - posadzka z żywicy: Rezina, płytki Ceramica Vogue, meble projektu Marcante–Testa, wyprodukowane przez Falegnameria Fiore, ceramika Simas i Flaminia Ceramica, armatura Bellosta, lampy Gubi i &Tradition, lustro Hay
• Duża sypialnia - meble projektu Marcante–Testa, narzuta Sergio Perrero poduszki Dedar i Mariaflora, lampy Gubi
• Pokój córek - łóżka projektu Marcante–Testa, narzuta Sergio Perrero, biblioteczka String, lampy Origami Studio Snowpuppe, lampa stołowa Sintesi – Ernesto Gismondi dla Artemide

***
Andrea Marcante i Adelaide Testa projektują wspólnie od 2004 roku. We wnętrzach balansują pomiędzy sprzecznymi wartościami. Mówią o nich, że mają być zarówno poważne, jak i zabawne, rustykalne i kosmopolityczne, demokratyczne i wyrafinowane, praktyczne i eleganckie, mocne i delikatne. Na styku tych przeciwieństw rodzą się ciekawe projekty.

Więcej na: www.marcante-testa.it