URODZINOWE WYDANIE „DESIGN ALIVE” JUŻ W SPRZEDAŻY

EWA TRZCIONKA, REDAKTOR NACZELNA

WARSZAWA 30.11.2016

ARCHITEKTURA DESIGN LUDZIE MAGAZYN MIEJSCA MODA OPINIE RZECZY STYL ŻYCIA SZTUKA WYDARZENIA

Dwie okładki, 180 stron, poszerzony nakład i zapowiedź zmian – takie jest urodzinowe, 20. wydanie magazynu „Design Alive”, które jest już dostępne w salonikach prasowych oraz wybranych showroomach i concept stores. A co w środku?
Pięć lat temu na świat przyszedł pierwszy numer „Design Alive”, a w nim wywiad z architektem Robertem Koniecznym, który rozpoczynał wtedy nowy rozdział w życiu – budowę własnego domu w górach. Dwadzieścia numerów później, oddaję w Wasze ręce jubileuszowy numer, a w nim „Arka” – dom na zboczu Równicy, już zamieszkany. A mieszka w nim nie tylko rodzina, ale i piękna historia mężczyzny poszukującego własnego miejsca na ziemi. 

Pięć lat życia, dwadzieścia numerów. Po raz kolejny koło się zamyka. Oby nie zapomnieć o celebracji! Świętujmy zatem, róbmy rachunek sumienia, zostawmy za sobą balast, bądźmy tu i teraz, zanim popatrzymy w przyszłość. Bo tam będziemy zupełnie inni i nie mamy bladego pojęcia jacy, nawet jeśli bardzo będziemy chcieli siebie tam wyobrazić. Wiem, brzmi to dziwnie, zwłaszcza w momencie, gdy razem z projektantami z Hopa Studio i Ultrabrand pracujemy nad nową koncepcją naszego kwartalnika. I, co więcej – odrobinę już Wam zdradzamy na tylnej okładce. Przypuszczam jednak, że ewolucja „DA” zaskoczy i Was, i nas, bo ewoluujemy wspólnie, jak zmienne elementy składowe: redaktorzy, graficy, fotografowie, partnerzy, przyjaciele, i Wy – Czytelnicy. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. A tymczasem celebrujmy każdą chwilę, i każdą stronę „DA” w starej szacie.



Najnowszy numer magazynu to gościnny stół i radość celebracji. To smaki najpiękniejszych wnętrz polskich restauracji i kawiarni. Obiekty, zmuszające nas do myślenia i miejsca, opowiadające ciekawe historie. To podróż z przewodnikiem lub sztuka własnego wyboru. Barcelona, Antwerpia, Tokio. Hiszpańska willa ze szkła i śląskie domy z cegły. Picasso, Monet, Matisse – ikony sztuki wracające do Paryża i czyste płótno zapisane od nowa w belgijskim lofcie Studia Job.