Karolina Kuklińska-Kosowicz i Paweł Kosowicz, twórcy kosmetycznej marki YOPE, laureaci Design Alive Awards 2018.

TWÓRCY KOSMETYCZNEJ MARKI YOPE. SAMI USTALAMY REGUŁY

PORTRET: ZUZA KRAJEWSKA, WNĘTRZA: PION STUDIO

WARSZAWA 14.7.2019

LUDZIE MIEJSCA STYL ŻYCIA

– Nasi klienci są bardzo świadomi ekologicznie. To ludzie, którzy utożsamiają się z wartościami YOPE; myślę, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Ważne są dla nas łagodność, naturalność, jakość, oryginalność i ekologia właśnie. Ale klienci nie są bezkrytyczni i stawiają przed nami wyzwania. Również w zakresie działań proekologicznych. Oczywiście je podejmujemy! – opowiadają nam Karolina Kuklińska-Kosowicz i Paweł Kosowicz, twórcy kosmetycznej marki YOPE, laureaci Design Alive Awards 2018.
Paweł Kosowicz: Jednym z takich wyzwań była szklana butelka. YOPE i szklana butelka? Wszyscy dookoła mówili, że to nie przejdzie, bo klienci nie będą chcieli zapłacić więcej za opakowanie wykonane ze szkła, ale ja wiedziałem, że to świetny pomysł. Od samego początku mamy w ofercie mydła Werbena, Figa i Wanilia z cynamonem w opcji refill – produkcja opakowań do uzupełnienia pozwala na zużycie mniejszej ilości plastiku niż zwykłych butelek, przez co są one bardziej przyjazne środowisku. Postanowiliśmy pójść o krok dalej. Pod koniec zeszłego roku otworzyliśmy butik na ulicy Mokotowskiej w Warszawie, a w nim udostępniliśmy opcję refill – klienci mogą przyjść tu ze swoimi butelkami po produktach YOPE i napełnić je ponownie mydłem, żelem pod prysznic czy płynem do mycia naczyń. To rozwiązanie cieszy się ogromnym zainteresowaniem – ciągle dostajemy zapytania o możliwość wprowadzenia tego systemu w innych miastach. Pomyśleliśmy: „Wow, udało się, zrobiliśmy coś fajnego!”. Ale nasi klienci nie pozwolili nam spocząć na laurach i odetchnąć (śmiech) – w social mediach od razu pojawiły się głosy niezadowolenia oraz komentarze: „Szkoda, że nie ma szklanej butelki – to dopiero byłoby ekologiczne!”. I tak oto już od stycznia oferujemy w butiku szklane butelki! Można kupić je na miejscu i napełnić, a potem z pustymi wrócić po kolejne produkty. Zero waste i nude cosmetics w jednym (śmiech). I znów zainteresowanie i skala przerosły nasze oczekiwania – tylko w styczniu sprzedaliśmy ponad 200 butelek! To wielki sukces. Na razie rozwijamy ten koncept w ramach naszego butiku, ale mamy wobec niego większe plany – chcemy zrealizować go na dużą skalę.

Karolina Kuklińska-Kosowicz: Butik to w ogóle bardzo fajny projekt – na początku myśleliśmy o nim tylko jak o showroomie marki, miejscu, w którym klienci będą mogli poczuć się jak w świecie YOPE, przetestować wszystkie produkty, sprawdzić zapachy. A stał się miejscem na realizowanie nieszablonowych projektów i testowanie nowych rozwiązań.

Paweł Kosowicz: Na dużą skalę szukamy też nowych rozwiązań ekologicznych i w duchu zero waste. Muszę przyznać, że rozmowy ze specjalistami od przetwarzania odpadów nie napawają nas optymizmem. Co i rusz spotykamy się z postawą „nie da się”, „prawo jest tak skonstruowane, że rzucane są nam kłody pod nogi”, „cały ten recycling to ściema”. Nie chce nam się w to wierzyć. Jeśli wszyscy tak uznamy, to pojutrze utoniemy w śmieciach. Nie poddajemy się, drążymy i szukamy sposobów na bardziej masowe narzędzia proekologiczne, chociaż nie jest to łatwe. To frustrujące, ale przecież musi się dać! Widzimy rozwiązania stosowane za granicą i jestem przekonany, że musi być sposób na wdrożenie ich również u nas. Nowatorstwo mamy we krwi! (śmiech)

Karolina Kuklińska-Kosowicz: Sam pomysł na YOPE jest przecież nowatorski – połączenie kosmetyków z ekologicznymi środkami czystości nie jest oczywisty. Ale taką markę chcieliśmy stworzyć: nieoczywistą, z fajnym designem, dobrej jakości składnikami i przede wszystkim przystępną. Tworzymy zwykłe produkty według zupełnie nowych reguł. Te reguły też zmieniamy, szukając właśnie nowych rozwiązań. Nie tylko produktów, które w codziennym życiu będą dla naszych klientów czymś wyjątkowym, ale też nowych rozwiązań na ekologiczne podejście do biznesu.

Paweł Kosowicz: Temat jest otwarty – mamy wielkie plany i pomysły na ekologiczne rozwiązania, ale najpierw trzeba przebić mur „nie-da-siów” (śmiech). Póki co już podczas produkcji będziemy korzystać z butelek uzyskanych z plastiku pochodzącego z recyclingu. Do następnych projektów szukamy od razu ekologicznych opakowań – z trzciny cukrowej albo zużywających jak najmniej plastiku, albo pochodzących właśnie z recyclingu. Przy tak dużej liczbie sprzedawanych produktów to jest bardzo ważne.

Więcej na: www.yope.me