REMEMBERME, CZYLI KRZESŁA Z UBRAŃ

MM

4.8.2011

RZECZY

Niemiecki projektant Tobias Juretzek powiedział "dość" starym ubraniom, które w najlepszym razie możemy oddać komuś potrzebującemu, jeśli rzecz jasna ktokolwiek jest nimi zainteresowany. Najczęściej jednak nieprzebrane tony nikomu niepotrzebnej już bawełny zalegają stertami na wysypiskach. Być może dzięki technologii zaproponowanej przez projektanta nie tylko mniej zanieczyścimy środowisko, ale również jeszcze dłużej potowarzyszą nam ulubione, choć bardzo schodzone t-shirty, bluzki, spodnie czy koszule.
Juretzek znalazł naprawdę prosty sposób: bierze zużyte części garderoby i zmienia je w coś naprawdę przydatnego, czyli wygodne, funkcjonalne i stylowe krzesła. Kompresuje ubrania (odrzucając np. zamki błyskawiczne) maczając je w żywicy, umieszcza w formach i tworzy wytrzymałe konstrukcje. Zapewnia przy tym, że krzesła są stabilne i niełamliwe, potrafią udźwignąć ciężar dorosłego człowieka. Do wyprodukowania jednego krzesła zużywa ok. 13 kilogramów ubrań. Krzesła nazywają się RememberMe. - Chę osiągnąć nimi więcej niż czystą funkcjonalność. Każde z nich poprzez zastosowany materiał ma swój własny wyraz. A odzież jest przecież nośnikiem znaczeń, w pewien sposób utrwala nasze przygody i wydarzenia. Stąd każde krzesło jest zaproszeniem do przeżycia kolejnych ekscytujących historii.

Pomysłem Niemca już zainteresowała się włoska marka Casamania, która postanowiła wykorzystać pomysły i wprowadza do produkcji jego krzesła. Będą prawdopodobnie dostępne od jesieni, producenci szacują, że jedno będzie kosztować ok. 900 dolarów.

Więcej: www.tobiasjuretzek.com

Pomysłem Niemca już zainteresowała się włoska marka Casamania, która postanowiła wykorzystać pomysły i wprowadza do produkcji jego krzesła. fot. Materiały prasowe

Niemiecki projektant Tobias Juretzek powiedział "dość" starym ubraniom. fot. Materiały prasowe