CHMARA.ROSINKE: UNIKAMY FORMALIZMU

MAW


KRAKÓW 27.4.2013

DESIGN LUDZIE RZECZY STYL ŻYCIA WYDARZENIA

W krakowskiej Galerii BB trwa wystawa prac duetu chmara.rosinke, czyli Ani Rosinke i Macieja Chmary. Projektanci pochodzą z Polski, a od kilku lat są związani z Austrią. Na ekspozycji można oglądać najbardziej reprezentatywne projekty studia, w tym m.in. mobile hospitality - przenośną kuchnię, która zachęca lokalne społeczności do zagospodarowywania i użytkowania wspólnej przestrzeni.
Ania Rosinke i Maciej Chmara od 2011 roku tworzą chmara.rosinke conceptual design. Inspiracji poszukują w najbliższym otoczeniu człowieka. Studiują i analizują zachodzące w nim zjawiska socjokulturowe, obserwują bacznie ludzkie zachowania. Wykorzystują zdobytą wiedzę do tworzenia obiektów, jak chociażby właśnie Mobile hospitality ("mobilna gościnność"). I podróżując z przenośną kuchnią, zachęcają lokalne społeczności do zagospodarowywania i użytkowania wspólnej przestrzeni. W swoim projektowaniu wykazują ogromną wrażliwość i świadomość ekologiczną. - Obiekty i przestrzenie komunikują emocje, piękno i wartości etyczne. Staramy się więc jak najlepiej wypełniać swoją rolę projektanta - mówią o sobie.

Na wystawie "chmara.rosinke: przestrzenne interwencje" projektanci aranżują obiekty i rysunki do abstrakcyjnego wnętrza i tworzą indywidualne przestrzenie komunikujące zmysłowość oraz potrzeby emocjonalne. Nagrodzona DMY Award 2012, NWW Award 2012 oraz wyróżnieniem w dziedzinie eksperymentalnego designu w Austrii "mobile hospitality" czy prezentowany na Vienna Design Week "Sack und pack" ukazują socjalne i zakorzenione w kulturze podejście projektantów. Kolekcję wykonanych z masywnego drewna mebli i przedmiotów definiuje czysta estetyka i indywidualny charakter. Towarzysząca obiektom seria rysunków jest komentarzem do twórczego procesu i przedstawia koncepcyjne tło projektów.

Oboje są absolwentami Wydziału Architektury i Wzornictwa na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, później kształcili się również na Wydziale Architektury oraz na Wydziale Przestrzeni i Strategii Projektowania Uniwersytetu Sztuki w Linz. A także w Wiedniu na Akademii Sztuk Pięknych oraz Uniwersytecie Technicznym. Wystawa w Galerii BB w Krakowie (ul. Garbarska 24) potrwa do 7 czerwca.

Rozmowa z ANIA ROSINKE i MACIEJEM CHMARĄ

Zdecydowaliście się na utworzenie własnego studia projektowego w Wiedniu. Dlaczego właśnie to miasto wybraliście na siedzibę swojej firmy?
Ania Rosinke: - W Wiedniu istnieją dwie prężne instytucje promujące design: MAK Wien - Muzeum Sztuki Użytkowej, gdzie jesteśmy w tym roku "designers in residence" (projektantami na rezydencji) oraz Vienna Design Week, czyli Tydzień Designu w Wiedniu. Stwarzają one nie tylko duże możliwości edukacji, ale także umożliwiają aktywny udział w przedsięwzięciach i wystawach związanych z designem. Ponadto w Wiedniu jest duża społeczna świadomość wzornictwa i sztuki. Oczywiście Wagner, Thonet i Klimt cieszą się największym zainteresowaniem, ale sam poziom priorytetyzacji kultury jest wysoki, co prowadzi do jej rozwoju… 
aszej decyzji o zamieszkaniu w Wiedniu dopomogło szczęście. Studiując w Linz, często odwiedzaliśmy Wiedeń i chcieliśmy w nim zamieszkać. W Linz, profesor teorii architektury zaprosił Maćka do współpracy nad wystawą i książką "Polska architektura XX wieku". Wkrótce po tej propozycji przeprowadziliśmy się do Wiednia. Maciej pisał artykuły, wspólnie opracowywaliśmy tematy i później fotografowaliśmy obiekty w Polsce, odwiedzaliśmy archiwa... Dyplom w Gdańsku robiliśmy już na odległość.

Studiowaliście wzornictwo na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i w Wiedniu. Jak oceniacie wiedzę i umiejętności zdobyte w tych uczelniach? Czym różni się system kształcenia projektanta w Polsce i Austrii?
AR: - W Polsce otrzymaliśmy bardzo dobre klasyczne, akademickie wykształcenie (rysunek, malarstwo, kompozycja, historia sztuki). W Linzu, na Wydziale Przestrzeni i Strategii Projektowania, nauczyliśmy się pracować samodzielnie, rozwiązywać problemy, czytać. I również odważniej działać. Uczelnia w Linzu była bardziej eksperymentalna i ekstremalna niż ASP w Gdańsku. W Wiedniu studiowało się jeszcze inaczej, ale największa różnica polegała głównie na dostępie do współczesnej literatury, możliwości udziału w ciekawych wykładach i wydarzeniach.

Podkreślacie, że w swoim projektowaniu łączycie tradycyjne rzemiosło z konceptualnym i ekologicznym podejściem. Co spowodowało taki właśnie wybór koncepcji projektowania?
AR: - Zadecydowało o tym nasze rozwijające się podejście do życia - cenimy świadome działanie, zastanawiamy się nad jego konsekwencjami. Kiedy zaczynamy bardziej dociekliwie interesować się światem i przemysłem, nie pozostaje nam nic innego, jak projektować ekologicznie, rzemieślniczo i tak, aby obiekt nie tylko spełniał założone funkcje użytkowe, ale także przekazywał jakieś treści.

Przeglądając wasze realizacje nasuwa się bezpośrednie skojarzenie z projektowaniem skandynawskim, w stylu Ikei. Nie obawiacie się takich porównań?
AR: - Staramy się unikać w projektowaniu formalizmu, więc też takie porównanie nas nie niepokoi. Zresztą skojarzenie naszego projektowania z projektowaniem dla Ikea szybko byśmy zanegowali ze względu na jego kiepską jakość i wycinanie lasów syberyjskich. My do realizacji projektów wykorzystujemy sosnę rosnącą w Austrii lub na polskim Pomorzu. Inne są też podstawy naszego projektowania.

Skąd pomysł projektu "mobilnej gościnności"? Jak został przyjęty?
AR: - Otrzymaliśmy zlecenie od festiwalu designu i sztuki w zachodniej Austrii na zrealizowanie projektu w przestrzeni publicznej Vorarlberg w Austrii, rejonu konserwatywnego i zamożnego. Zdecydowaliśmy się na happening opierający się na pozytywnej prowokacji, uświadamiający mieszkańcom ich rolę w mieście i odpowiedzialność za przestrzeń, w której na co dzień żyją. Nasz projekt miał ich przekonać, że mogą sami wykazać inicjatywę i przestrzeń publiczną używać i zmieniać. Chcieliśmy też stworzyć namiastkę realnej społeczności w czasach, gdzie bezinteresowne kontakty staja się coraz rzadsze. A dokonać tego można przez wspólne jedzenie. Zbudowaliśmy więc mobilną kuchnię i dwumetrowy stół dla 10 osób. I dla nas.
Maciej Chmara: - Projekt został bardzo dobrze przyjęty. Gdy tylko pojawialiśmy się w jakimś miejscu, podchodziło do nas od razu wiele osób, pytając się, co robimy i o co w projekcie chodzi. Nawiązywaliśmy z przechodniami kontakt, rozmawialiśmy i zapraszaliśmy do wspólnego stołu. Gdy przy stole zasiadała pierwsza osoba, a my zaczynaliśmy gotować, nie trzeba było długo czekać, by pojawili się następni goście. Nie znali się wcześniej, ale zgromadzeni przy wspólnym stole, zapoznawali się ze sobą, rozmawiali. Następnego dnia wielu z nich przychodziło do nas z dżemami własnej roboty lub owocami z ogrodu - w ten sposób chcieli wyrazić swoje uznanie i wdzięczność. Oczywiście byli też przechodnie, których projekt nie interesował. Ale nie mieliśmy żadnych przykrych doświadczeń.

Jak dzielicie się zadaniami? Czy wasza współpraca opiera się na podobieństwie czy różnicy?
AR: - Na podobieństwach i wzajemnym szacunku. Każde z nas w innych dziedzinach jest lepsze, więc staramy się tak dzielić pracą, by działało to na nasza korzyść.
MCh: - Ale również zamieniamy się czasem pozycjami, żeby uzyskać inspiracje i nowy punkt widzenia.

Do tej pory prezentowaliście się w Polsce w Łodzi i w Poznaniu. Wystawa w Galerii BB jest waszym pierwszym projektem zrealizowanym w polskiej galerii.
MCh: - Równolegle z projektem w Galerii BB, realizujemy projekt dla galerii Arsenał w Poznaniu. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak nasze prace będą odbierane w Krakowie i w Polsce. To porównanie, po wcześniejszych wystawach w Austrii i w innych krajach, jest dla nas bardzo istotne. Nie mamy dużego doświadczenia w konfrontacji z polskim rynkiem designu, a chcielibyśmy być na nim obecni.

Rozmawiała: ANITA BIALIC

Więcej: www.chmararosinke.com

Ania Rosinke i Maciej Chmara. fot. Materiały prasowe

Sack und pack. fot. Materiały prasowe

Mobile hospitality. fot. Materiały prasowe

X_Module. fot. Materiały prasowe

Garderoba. fot. Materiały prasowe

Sympathy for the Bulb. fot. Materiały prasowe