AISSLINGER: MAMY NADPRODUKCJĘ DESIGNU

24.7.2011

LUDZIE

- Nie ma już znaczenia, czy jestem w Mediolanie, Paryżu czy Poznaniu. Właściwie wszędzie oglądam podobne projekty. Stąd pewien smutek… - mówi w wywiadzie dla DesigAlive.pl znany niemiecki dizajner Werner Aisslinger. Ceniony jest nie tylko za swoje projekty, ale również dzięki eksperymentom, w których poszukuje odpowiedzi na pytania o przyszłość materiałów.
W ostatnim czasie wiele pan podróżuje, prezentując swoje projekty w wielu krajach świata, na rozmaitych imprezach poświęconych projektowaniu. Zauważa pan różnice?
- W ogóle mam wrażenie, że żyjemy w świecie z nadprodukcją designu. Nie ma już znaczenia, czy jestem w Mediolanie, Paryżu czy Poznaniu. Właściwie wszędzie oglądam podobne projekty. A jeśli nawet pojawiają się nowe idee, to pośród zalewu innych projektów jest je szalenie trudno wyłowić. Stąd pewien smutek projektowy. Ludzie nie są już w stanie przyswajać wszystkich pomysłów, szukają odpowiednich proporcji.

Pan jednak nie stroni od eksperymentów, przyczyniając się na swój sposób do wspomnianej wcześniej "nadprodukcji"
- Nie eksperymentuję dla samej potrzeby eksperymentu. Dla mnie na tych samych prawach, co projektowanie funkcjonuje potrzeba poszukiwania nowych rozwiązań. I nie jest to moja fanaberia, którą chcę się odróżniać od innych, raczej pewna konieczność. Świat stawia przed nami coraz większe wyzwania. A w dużych firmach zdarza się, że nie bardzo chce się rozmawiać np. o nowych materiałach, których odszukanie i zastosowanie jest już pewną koniecznością. Oczywiście, próbuje się badać np. nowe rozwiązania w tekstyliach, natomiast w wielu innych sferach projektowych wciąż taka dyskusja jest nieobecna.

Trudno jest współcześnie przekonywać do nowych materiałów?
- Wychodzę z założenia, że nie są to konstrukcje wzięte nie wiadomo skąd. Projektujemy dla ludzi, więc zawsze radze wszystkim, by obserwowali ludzi, ich najbliższe otoczenie, następnie przestrzeń publiczną, by na tej podstawie otrzymać bodziec do działania. Aby zrozumieć jednak przyszłość, trzeba przecież bazować na teraźniejszości czy przeszłości. Tak np. dzieje się w przypadku mojego krzesła Hemp, które stworzyłem z naturalnego surowca, z konopi czyli de facto z siana. Ludzie myślą, że to bardzo nowoczesny, zapatrzony w przyszłość projekt. Z jednej strony tak, z drugiej radzę jednak spojrzeć na ten problem z tej uniwersalnej perspektywy: kiedyś ludzie w ogóle nie używali krzeseł, siedzieli po prostu na łące bądź na kopkach siana.

Można połączyć te rozmaite wymiary?
- Oczywiście, i jeszcze dołączyć do nich biznes. Firmy coraz częściej są gotowe na przyjęcie nowych idei, które świtają w głowach projektantów. I bynajmniej nie są to jakieś mrzonki, nawet najbardziej zaskakującą wizję opieramy o badania, obserwację, uczestnictwo w świecie. Czasami pojawia się idea, za nią nowy materiał, i w firmie chcą w niego inwestować, rozwijać pomysły. To modelowa sytuacja, w której wychodzimy od pewnej idei. Później cały proces staje się już biznesem.

Ostatnio w Mediolanie zaprezentował pan projekt akumulatora, dzięki któremu można np. w biurze korzystać ze skumulowanej energii słonecznej. To idea, na którą już powinniśmy być gotowi?
- Yill to akumulator, który gromadzi energię z baterii solarnych to nie wynalazek dla samej potrzeby nowości. To raczej odpowiedź na potrzeby osób, które z trosce o środowisko nie chcą korzystać ze standardowych źródeł energii, i korzystają z tego, co daje im natura. A daje bardzo wiele, wystarczy się dobrze wokół siebie rozejrzeć. W Niemczech coraz większą popularnością cieszą się np. przestrzenie poprzemysłowe, w których nie ma stałego zasilania, a energię pozyskuje się z promieni słonecznych. Podobnie swoje mieszkania stara się projektować wielu architektów, projektantów. Dlatego też dzięki urządzeniu, które stworzyłem mogą pracować również po zmierzchu czy nocami.

Rozmawiali: MARCIN MOŃKA I WOJCIECH TRZCIONKA

- Nie eksperymentuję dla samej potrzeby eksperymentu. Dla mnie na tych samych prawach, co projektowanie funkcjonuje potrzeba poszukiwania nowych rozwiązań - mówi niemiecki projektant. fot. Wojciech Trzcionka

Werner Aisslinger i krzesło Hemp, które stworzył z naturalnego surowca - siana. fot. Materiały prasowe

Aisslinger projektuje także zegarki. fot. Materiały prasowe

Niemiec lubi eksperymentować z materiałami. fot. Materiały prasowe

- Yill to akumulator, który gromadzi energię z baterii solarnych to nie wynalazek dla samej potrzeby nowości - mówi dizajner. fot. Materiały prasowe

Niemiecki projektant odwiedził niedawno Poznań, gdzie na Arenie Design prezentował kilka swoich nowych projektów. fot. Wojciech Trzcionka