WCIĄŻ SIĘ BAWIMY. I NIEUSTANNIE POMPUJEMY

16.11.2010

LUDZIE

- Robimy z czegoś małego coś co jest olbrzymie i w dodatku jest jeszcze stabilne - i to jest właśnie innowacyjność w konstrukcjach lekkich - mówi DesignAlive.pl słynny polski projektant Oskar Zięta.
Unika pan definicji. I nie lubi, gdy mówią o panu jako "twarzy polskiego designu". Dlaczego?
- Generalnie mam problem z definicją designu. Stąd też pomysł na ostatnią zorganizowaną przy moim współudziale wystawę "Underpressure” na Festiwalu Designu w Łodzi. To co tam pokazaliśmy to pewna forma nowego definiowania, czym jest design. I w tym kontekście chcemy dowieść, że wszystko mocno się przeplata: technologia, materiałoznawstwo, metalurgia, procesy produkcyjne, inżynieria czy sztuka. Bowiem artyści też są zaangażowani w cały proces stawania się. Potrafią z jednej strony prowokować ale i inspirować nasze działania.

Wspomina pan o rozmaitych wpływach. Co jednak ma największe znaczenie w tworzeniu technologii?
- W tym kontekście ważna jest architektura, ale i konstrukcje lekkie a także przemysł samochodowy. To naprawdę wiele parametrów, które mają wpływ na nasze działania. I dlatego trudno jest powiedzieć, że coś jest tylko i wyłącznie designem. Z wykształcenia jestem architektem, i dopiero od niedawna jestem zdefiniowany jako designer. Stworzyłem pewną platformę do eksperymentów, jest to przestrzeń mniejszych obiektów w stosunku choćby do architektury. I to platforma, na której uczymy się naszej technologii. I właśnie zjawisko uczenia się, przyswajania czy pochłaniania pewnej wiedzy jest jednym z kluczowych zagadnień - właśnie na wystawach staramy się przedstawiać, jak długotrwały jest to proces, że jest to zjawisko niezwykle chłonne. Wskazujemy również pewną określoną wartość, czyli ile potrzebujemy czasu, energii, pieniędzy, zaangażowania, systematycznej i mrówczej pracy, co przecież w Polsce niestety nie jest zjawiskiem powszechnym, by osiągnąć innowacje.

Innowacyjność to jedno z najczęściej stosowanych w naszym kraju słów-wytrychów, pod którym tak naprawdę można upchnąć niemal wszystko...
- W Polsce zjawisko innowacji jest kojarzone z czymś teraźniejszym, natychmiastowym, świeżym. A tak naprawdę innowacja powstaje w długoletnim procesie poznawania i doznawania czegoś, co jest przecież standardem. W naszym przypadku to bardzo wizualnie unaocznione: wzięliśmy przecież do obróbki zwykły materiał jakim jest blacha. To przecież materiał, który od 100 lat jest używany w różnych przemysłach, i połączyliśmy go z nowymi technologiami. I w ten sposób powstała innowacja. Oczywiście nie było tak, że obudziłem się w nocy i wykrzyczałem "Eureka"! Za pośrednictwem wystaw chciałem pokazać, że innowacja jest długoletnim procesem.I zarazem sprowokować polskich profesorów i polskie uczelnie zarówno do poszukiwania, jak i do spokojniejszego zdefiniowanego, zbudżetowanego procesu rozwoju studentów. W ten sposób można dochodzić do innowacji. Innowacja to bardzo nadużywane w Polsce słowo. Realizowałem dwa unijne projekty i trochę się tym interesowałem. W Polsce innowacja oznacza zakup jakieś maszyny. Coś co na Zachodzie od dawna jest używane jako narzędzie, w Polsce wciąż jest traktowane jako innowacja. A nie może nim być zakup maszyny, nie definiuje się w ten sposób innowacji.

Pańska prezentacja podczas London Design Festival była wielkim odkryciem. A zarazem sukcesem...
- W Londynie pokazaliśmy bardzo klarowną, bardzo mocną ideę, która też nie powstała tak sobie, rozwijaliśmy ją przez trzy lata. To pierwszy rolowany profil stalowy, co na skalę światową jest znaczącym wynalazkiem. Teraz szukamy dla tego pomysłu aplikacji. Chcemy przejść do następnego etapu rozwoju technologii FiDU. Od lat ją rozwijamy. Najpierw, tak jak robi to wielu, bawiliśmy się, ćwiczyliśmy, testowaliśmy, badaliśmy przeobrażanie i przepoczwarzanie się produktów i materiałów z 2D do 3D. I tym wciąż się bawimy, testujemy symulujemy - tymi zjawiskami zajmuję się także w mojej pracy doktorskiej. A to, co udało nam się pokazać w muzeum Victoria&Albert w Londynie to sugestia, że robimy z czegoś małego coś co jest olbrzymie i w dodatku jest jeszcze stabilne - i to jest właśnie innowacyjność w konstrukcjach lekkich.

Gdzie taka technologia mogłaby znaleźć zastosowanie?
- W wielu przestrzeniach, np. w budowie mostów. Nie jesteśmy już przecież w lekkich konstrukcjach, ale w konstrukcjach ultralekkich, uzyskujemy rezultaty obciążenia do wagi danej konstrukcji więcej niż 1 do 10, a zwykle lekkie konstrukcje zaczynają się od 1 do 4 - to stosunek masy do przenoszonego ciężaru. W kilku konstrukcjach osiągnęliśmy taką wartość, choćby w przypadku mostów które robiliśmy w 2004 roku. W hokerze to sytuacja jest jeszcze inna, to stosunek 1 do prawie 100. W Stanach Zjednoczonych wprowadzaliśmy hokera, gdzie obiekt ważący 3 kilogramy uniósł 2,5 tony, a my chcieliśmy osiągnąć jedynie 400 kilogramów. To nieprawodopodobne. Tworząc go, zakładałem, że udźwignie niewiele ponad tonę, a była to z mojej strony prowokacja, maksymalnie liczyłem na 300 kilogramów.

Do hokera ma pan specjalny stosunek...
- Hoker jest w ogóle naszym manifestem, i tak już na zawsze pozostanie. Tym projektem pokazujemy, że wciąż pompujemy. Stosując technologię do małych obiektów zwracam na nią uwagę. A tym samym wciąż się jej uczę, testuję ją. Ta technologia zaczyna łapać. I może pojawiać się w różnych kontekstach. Na wystawie w Łodzi chcę także pokazać, jak trudno jest pewne zjawiska zaszufladkować: zaprosiłem na wystawę architektów, artystów czy inżynierów pokazujących ultralekkie konstrukcje.

Rozmawiał: MARCIN MOŃKA

Oskar Zięta - projektant, architekt, absolwent wydziału architektury Politechniki Szczecińskiej. Opracował autorską technologię FiDU, czyli "Freie Innen Druck Umformung" ("wolna deformacja ciśnieniem wewnętrznym"), którą można stosować do lekkich konstrukcji, do tworzenia mebli. Przykładem może być choćby stołek Plopp z "nadmuchanej" blachy. Jego projekty są wystawiane muzeach w Paryżu, Monachium czy Karlsruhe. Kolejny przykład zastosowania technologii FiDU, czyli instalację Blow&Roll można było w tym roku oglądać podczas London Design Festival. Za swoje projekty był wielokrotnie nagradzany, m.in. Red Dot Design Award 2008, German Design Council Award 2008 i Forum AID Award 2009.

Oskar Zięta - projektant, architekt, absolwent wydziału architektury Politechniki Szczecińskiej. fot. Wojciech Trzcionka

Blow and Roll, instalacja Zięty w Victoria&Albert podczas London Design Festival.. fot. ARC

- Hoker jest w ogóle naszym manifestem, i tak już na zawsze pozostanie. Tym projektem pokazujemy, że wciąż pompujemy - mówi Oskar Zięta. fot. Wojciech Trzcionka

Instalacja Zięty podczas Festiwalu designu w Łodzi.fot. Wojciech Trzcionka

Oskar Zięta w rozmowie z Marcinem Mońką, dziennikarzem DesignAlive.pl. fot. Wojciech Trzcionka