Saint-Etienne, design przyszłości

Rozwichrzoną fryzurą Francuza nazwał tegoroczne biennale designu w Saint-Etienne Piotr Sarzyński, publicysta „Polityki”. Trafniej nie można było. Z jednej strony francuska impreza jest niezwykle ciekawą sceną, na której obok produktów, prezentują się idee i pomysły. Z drugiej, zbyt łatwo można się w tym wszystkim zgubić. Ale Saint-Etienne możemy zazdrościć!

Rozwichrzoną fryzurą Francuza nazwał tegoroczne biennale designu w Saint-Etienne Piotr Sarzyński, publicysta „Polityki”. Trafniej nie można było. Z jednej strony francuska impreza jest niezwykle ciekawą sceną, na której obok produktów, prezentują się idee i pomysły. Z drugiej, zbyt łatwo można się w tym wszystkim zgubić. Ale Saint-Etienne możemy zazdrościć!

To poprzemysłowe miasto na południu Francji przeszło w ostatnich latach bardzo skuteczny lifting. Jest liderem pod względem rosnącej liczby miejsc pracy, zadziwia architekturą, a szkolne przedsięwzięcie przekształciło w jedno z najważniejszych wydarzeń dotyczących projektowania w Europie. Każdy spacer po Saint-Etienne przynosił odkrycia.

Niesamowita ławka z parku okazywała się nowym pomysłem designerskim, a stara kopalnia z oryginalnie zachowaną górniczą szatnią miejscem wystaw i imprez. Marzą się podobne zmiany na Śląsku. I tylko do samego Cité du design, w dawnej Państwowej Fabryce Broni, trafić trudno. Centrum biennale, gdzie mieszczą się najważniejsze wystawy i gdzie zjeżdżają goście, oznaczone jest fatalnie. Po dwóch dniach ledwo znajduję drogę do biura prasowego.

Organizatorzy nie postarali się też o wyraźną identyfikację wystaw. Jak je rozpoznać? Stali bywalcy radzą mi wyrwać mapkę z programu i podążać za wskazówkami… Francuzi prawie nie mówią po angielsku i nie mają z tego powodu żadnych kompleksów. Co mogę wybaczyć w restauracji, jest uciążliwe, gdy chcę cokolwiek załatwić na terenie wystaw. Umówienie się z główną kurator biennale od początku graniczy z cudem i w końcu nie udaje się. Na wszystko jednak narzekać nie mogę. Wystawa „Jutro jest dziś” to zapierająca dech podróż w przyszłość. Były tam ekologiczne żelowe lodówki bez półek, maszyny, tworzące jadalne chmury dla wielbicieli diet, trumny z wizerunkiem zmarłego i aparaty fotograficzne w kształcie naszyjników. Będą w sklepach nie za rok, a za kilkadziesiąt lat. Design przyszłości.

Z pragnień, na które odpowiedzieli projektanci, dziś jeszcze nawet nie zdajemy sobie sprawy.

no images were found

Powiązane artykuły:

Sukces Polaków na Biennale Architektury w Wenecji!

Relacja z frontu

Wenecja | 29 czerwca 2016

Sukces Polaków na Biennale Architektury w Wenecji!

Ambiente. Witryna na ?wiat

Witryna na świat

Frankfurt nad Menem | 11 lutego 2014

Ambiente to największe targi dóbr konsumpcyjnych na świecie!