RYGALIK: PRACOWNIA JAK EKSPLOZJA

MARCIN MOŃKA

26.10.2010

LUDZIE

- Nieważne, czy jesteś z Londynu, Berlina, Warszawy czy Łodzi. Ważne, byś mógł pracować, wytwarzając niezwykłą synergię z innymi ludźmi, napędzając się przy tym do pracy. W ten sposób powstaje najlepszy design, jaki może zadziwiać świat - przyznaje Tomasz Rygalik. W połowie października otworzył nową pracownię w Łodzi.
Nowe studio Tomka Rygalika mieści się przy ul. Częstochowskiej. Ale nie dajmy się zwieść słowu "nowe". Bo w tym kontekście nie jest ono najwłaściwsze. Wprawdzie podczas otwarcia przestrzeń była "naznaczona" nowością, to jednak dla znanego projektanta jest to raczej powrót do świetnie sobie znanego miejsca. - To studio w którym zaczynałem, tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki, tutaj powstawały moje pierwsze projekty. Tu była moja baza zanim wyjechałem za granicę – opowiada Rygalik. Rzeczywiście początki Rygalika wiążą się ze studiem przy ul. Częstochowskiej, skąd później wyruszył do Stanów Zjednoczonych, Londynu i Warszawy. - Poznałem wiele przestrzeni, wydaje mi się, że właśnie tutaj drzemie jakaś ogromna energia kreatywna - opowiada projektant.

Współpracownik wielu prestiżowych firm i marek otwarcie przyznaje, że nie zamierza zamykać swojego studia przed nikim. A wręcz przeciwnie, swoje studio otworzył na nowo wraz z pracownią projektowania PG 13, którą prowadzi na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Wszystko po to, by móc pracować w jak najszerszym gronie. - Jesteśmy w Polsce bardzo zaabsorbowani tzw. samorozwojem i rozwojem tzw. kapitału ludzkiego. Jedyną rzeczą której nam brakuje jest kapitał społeczny. W naszym kraju często jest tak, że sami sobie jesteśmy panami, nie lubimy współpracować, odwracamy się plecami do innych. A ja myślę, że siłą jest społeczność. We współpracy z innymi można zajść zdecydowanie dalej. Oczywiście że wszyscy ci wspaniali ludzie być może mają inne cele i priorytety. W pewnym momencie te cele się jednak schodzą, i zaczynamy działać razem na zasadzie wspólnoty interesu - deklaruje Rygalik.

A jaka to wspólnota interesu? Łódzki projektant nie ma wątpliwości - to grupa skupiona wokół pomysłów na najlepszy design, jaki może zadziwiać świat. Po wielu latach indywidualnej pracy zdał sobie bowiem sprawę, że tylko praca w zespole, z dużą grupą, podejmującą rozmaite wyzwania ale też i otwarta na nowe doświadczenia (dał temu zresztą wyraz podczas otwarcia nowej pracowni, gdy wiele działań przyjęła formę happeningu) może prowadzić do tworzenia wspaniałych, zaskakujących i potrzebnych rzeczy i zjawisk. - Stąd też moja nowa pracownia jest otwarta na młodych. I mam nadzieję, że jest jest zalążkiem tego, co w przyszłości twórczo eksploduje. Myślę, że praca tutaj z wieloma osobami sprawi, że wszystko to, co robimy wzniesie się na najwyższy poziom - twierdzi Rygalik.

Nowa pracownia Tomka Rygalika mieści się przy ul. Częstochowskiej 19 w Łodzi.

Tomek Rygalik przed swoją pracownią. fot. Wojciech Trzcionka

Współpracownik wielu prestiżowych firm i marek otwarcie przyznaje, że nie zamierza zamykać swojego studia przed nikim. fot. Wojciech Trzcionka

- Myślę, że praca tutaj z wieloma osobami sprawi, że wszystko to, co robimy wzniesie się na najwyższy poziom - twierdzi Rygalik. fot. Wojciech Trzcionka

Pracownia ciasna ale własna. fot. Wojciech Trzcionka

Nowa pracownia Tomka Rygalika mieści się przy ul. Częstochowskiej 19 w Łodzi. fot. Wojciech Trzcionka

Podczas otwarcia pracowni można było... napić się wódki za 2 zł. fot. Wojciech Trzcionka