PRZESTAŃMY ROZMAWIAĆ O MARZENIACH

MARCIN MOŃKA, WOJCIECH TRZCIONKA


6.6.2012

WYDARZENIA

- Design potrzebuje tylko odpowiedzi na dwa pytania: czego jest za dużo oraz czego brakuje - mówił podczas konferencji "Postaw na dizajn! Marketing w branży wyposażenia wnętrz" prof. Michael Fleischer. A Bartosz Zamirowski, prezes Domaru, apelował: - Rozszerzajmy horyzonty, aby nasza branża nie stała się PKP, gdzie nikt nie chce pracować.
Konferencje organizowane przez galerię handlową Domar i towarzyszące "Nocy z dizajnem" (31 maja) stały się już wrocławską tradycją. W tym roku uczestnicy konferencji skorzystali z gościny Akademii Sztuk Pięknych. Spotkanie prowadziły Katarzyna Świętek, dyrektor marketingu Domaru oraz Ewa Trzcionka, redaktor naczelna "Design Alive". Nikt nie otrzymał gotowych recept, w jaki sposób sprzedawać swoje produkty. Bezcenne okazały się natomiast dane, statystyki oraz doświadczenie prelegentów, gdyż niektórzy z nich zdecydowali się na bardzo szczere wyznania - jak chociażby przyznanie się do błędu przy wprowadzaniu na rynek dziecięcej kolekcji Mamama przez Meble Vox; z czasem okazało się, że linia podoba się wszystkim, tylko nie mamom, które meble miały kupować.

A co Polacy chcą kupować? Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że stale powracającym leitmotivem konferencji była... Ikea. Trafnie zainteresowanie marką przedstawił prof. Jan Kukuła z wrocławskiej ASP. - Ikea ma dwie ważne rzeczy, inną filozofię mebla, odpowiadającą naszemu coraz szybszemu życiu, gdy częściej wymieniamy wyposażenie wnętrz oraz możliwość indywidualizacji mebli, zwłaszcza w chwili, gdy sami musimy w domu te meble składać. Wtedy wyczuwa większą więź z marką - przyznał prof. Kukuła.

Po raz kolejny pojawiły się głosy, że paradoksalnie kryzys pomaga Polakom. - Wyczerpały się narzędzia podpowiadające w jaki sposób można jeszcze taniej wyprodukować mebel. W zamian firmy zaczynają konkurować w inny sposób, np. badaniami i analizami - deklarowała Czesława Frejlich, redaktor naczelna "2 plus 3dD".

Niestety, z badań rynku wciąż korzysta zbyt mało firm. - Rynek zmienia się tak dynamiczne, że nawet co miesiąc branża powinna badać oczekiwania klientów. Niestety, aż 80 proc. firm twierdzi, że ich wewnętrzne analizy rynku są wystarczające. No i kończy się na tym, że 70 proc. polskich firm produkuje jako podwykonawcy nie kreując żadnej marki, choć jesteśmy drugim na świecie pod względem wagi producentem mebli. Więcej eksportują tylko Chiny - przekonywał Tomasz Wiktorski z firmy B+R Studio.

- Abyśmy nie stali się Chinami Europy - ostrzegał Bartosz Zamirowski.

O konkurencyjności polskich mebli przekonywała Julitta Maciejewska-Walczak, dyrektor marketingu Paged Meble. - Mija era tandetnych mebli niewiadomego pochodzenia. Zaczyna liczyć się punktualność, wiarygodność, klienci zaczynają zwracać uwagę na pochodzenie mebla, zastosowane w nich materiały a także na godziwe warunki ich wytwarzania - przekonywała. Odbiorcy zaczynają również zwracać uwagę na meble "z historią". Warto więc eksponować proces ich produkcji i ludzi za nimi stojących. - Nikt dzisiaj nie chce kupować brzydkich rzeczy, nawet tych najtańszych. Tanie już dłużej nie może oznaczać brzydkie - mówił Tomasz Wiktorski. - Ładne to jednak nie wszystko. Liczą się detale - zauważył Michał Dróżdż z firmy Zelmer, która od lat bada rynek i zatrudnia projektantów.

- Moim zdaniem następuje zmierzch tzw. designu narodowego, a my powinniśmy stawiać na edukację i nadrabianie zaległych lekcji. Polscy projektanci są indywidualistami, są aktywni, poszukujący, twórczy i praktyczni. A zadania stojące przed polskim przemysłem meblowym to zaistnieć. Zachwycić, zainteresować, pomóc w identyfikacji produktu - przyznał prof. Paweł Balcerzak z warszawskiej ASP, współwłaściciel zespołu projektowego INNO+NDP.

Tym kategoriom przyglądał się bliżej także prof. Włodzimierz Dolatowski z wrocławskiej ASP. - Dobrym dizajnerem jest dizajner skuteczny, którego projekt ktoś chce wyprodukować, a pełną satysfakcję daje mu dopiero użytkownik. Renata Kalarus, projektantka i właścicielka krakowskiej Metaformy, zauważyła tymczasem, że w polskich firmach brakuje komunikacji z klientem. A samo zjawisko komunikowania stało się naczelną kategorią w prezentacji prof. Michaela Fleischera z Uniwersytetu Wrocławskiego: - Jako dizajnerzy tworzymy towarzystwo wzajemnej adoracji i rozmawiamy o marzeniach. Najważniejsi są klienci, a my nie wiemy do kogo się zwracamy. Żyjemy przecież w świecie komunikacji, czyli procesie nieustannego negocjowania znaczeń. Czym innym jest mówienie, a czym innym komunikowanie. To koszmar polskiej reklamy.

Patronem konferencji był "Design Alive".

Bartosz Zamirowski, prezes Domaru, apelował: - Rozszerzajmy horyzonty, aby nasza branża nie stała się PKP, gdzie nikt nie chce pracować. fot. Wojciech Trzcionka

Nie kreujemy żadnej marki, choć jesteśmy drugim na świecie pod względem wagi producentem mebli. Więcej eksportują tylko Chiny - przekonywał Tomasz Wiktorski z firmy B+R Studio. fot. Wojciech Trzcionka

Renata Kalarus, projektantka i właścicielka krakowskiej Metaformy, zauważyła, że w polskich firmach brakuje komunikacji z klientem. fot. Wojciech Trzcionka

Konferencja odbyła się w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. fot. Materiały prasowe

Prof. Michael Fleischer w towarzystwie Katarzyny Świętek, dyrektor marketingu Domaru oraz Ewy Trzcionki, redaktor naczelnej "Design Alive". fot. Materiały prasowe