PROJEKTUJĄC, DBA O NASZE BEZPIECZEŃSTWO

MARCIN MOŃKA

23.11.2010

LUDZIE

- Po prostu znalazłem się w dobrym miejscu i dobrym czasie - śmieje się 26-letni Dawid Romański. Absolwent Politechniki Śląskiej od ponad 2 lat pracuje w Niemczech, gdzie zajmuje się modelowaniem powierzchniowym poszczególnych elementów samochodu.
Gdy bronił pracy inżynierskiej pojawiła się oferta wyjazdu zagranicę. Kilka niemieckich firm poszukiwało studentów pracujących w specjalistycznym programie ICEM Surf, służącym tylko i wyłącznie do modelowania powierzchniowego typu A-class. - Generalnie nigdy wcześniej o tym programie nie słyszałem na studiach. To temat nieznany w Polsce, bo u nas były wykorzystywane zupełnie inne programy typu Catia v5 i Autocad. Na kursie zorganizowanym przez dra Mirosława Szczepanika z Politechniki Ślaskiej pojawiło się 50 osób, ukończyło go 10 - opowiada Romański, który trafił do firmy Bertrandt, współpracującej z wielkimi koncernami na całym świecie, gdzie pracuje jako A-class surfaces designer.

Chciałem brać udział w tworzeniu
- Gdy kończyłem Wydział Mechaniczno-Technologiczny na Politechnice Śląskiej, nie przyszło mi nawet do głowy, że mógłbym wylądować w takiej firmie. Byłem przygotowany do projektowania detali do form wtryskowych, jak również projektowania całych form wtryskowych. Chciałem pracować w zakładach, gdzie mógłbym później oglądać efekt swojej pracy. Chciałem brać udział w tworzeniu, projektowaniu rożnych rzeczy… - komentuje.

O wyborze dalszej drogi zawodowej zadecydował przypadek, a może bardziej łut szczęścia. - Myślę, że pomógł mi temat mojej pracy inżynierskiej. Zajmowałem się w niej inżynierią odwrotną, czyli dziedziną, którą wykorzystuje się w modelowaniu samochodów. W jednej z firm w Ustroniu załatwiłem sobie na własną rękę trzymiesięczną praktykę związaną z projektowaniem detali do form wtryskowych, jak i również całych form wtryskowych. Nie chciałem robić pracy inżynierskiej na jakiś bezużyteczny temat. Sam zaproponowałem taki temat pracy inżynierskiej przewodniczącemu Katedry Podstaw Konstrukcji Maszyn. Miał to być projekt całej formy wtryskowej wraz z detalem. Po namyśle stwierdzili, że to dla mnie za wiele i skrócili temat do zaprojektowania samej ergonomicznej rękojeści walka malarskiego metodą inżynierii odwrotnej. Podczas mojej pracy inżynierskiej zajmowałem się modelowaniem w "glinie", skanowaniem 3D i modelowaniem powierzchniowym - wylicza Romański, który trafił do siedziby Bertrandta w Kolonii.

Faceliftingi do Forda
- Robimy tam faceliftingi do Forda. Pierwszym moim projektem, za który brałem odpowiedzialność, była tylna listwa aluminiowa Forda S-Max w którą jest wtłoczone logo. Z kolei w nowym Fordzie Mondeo odpowiadałem za przedni górny grill - wyjawia. Jak przyznaje w jego pracy trzeba mieć bardzo rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną. Gdyby laikowi opisywać program, którym operuje, to można powiedzieć, że są to same linie, nie pojawiają się w nim całkowite kształty w 3D. W otoczeniu programu ICEM Surf pracuje się głównie na liniach i konturach powierzchni w przestrzeni trójwymiarowej. Wygląda to podobnie np. jak model w Catii lecz widoczne są tylko kontury powierzchni, usprawnia i przyspiesza to prace poprzez lepsza przejrzystość detalu.

- Modele, które otrzymujemy w postaci skanów 3D są niedokładne, przypominają siatkę trójkątów, model w postaci skanu 3D ma powierzchnie, tylko bardzo niedokładne. Obrabiamy je zgodnie z restrykcjami matematycznymi narzuconymi przez Forda, tworzymy wszystkie zaokrąglenia. Wszystko zależy od tego jak skomplikowana jest powierzchnia. Najgorzej projektuje się chromowane rzeczy, nad jednym zaokrągleniem pracujemy nawet dwa tygodnie. To skomplikowany proces. Nieustanie współpracujemy z inżynierami i designerami, troszcząc się o przede wszystkim o bezpieczeństwo użytkowników samochodu i jego ergonomię - opisuje Romański.

Jednym z najtrudniejszych do zaprojektowania elementów wnętrza każdego samochodu jest podsufitka, bo trzeba uwzględnić szczególnie restrykcyjne wytyczne dotyczące bezpieczeństwa. - To element, który ma być przede wszystkim bezpieczny dla głowy kierowcy jak i pasażerów - tłumaczy projektant. I dodaje, że sam był zaskoczony, gdy przekonał się, że wnętrze samochodu nie jest symetryczne. - Wszystkie elementy są projektowane z myślą o kierowcy, to on jest punktem odniesienia. Nawet usytuowanie głośników jest takie, by odpowiadało kierowcy. Z kolei w limuzynach tym punktem odniesienia jest tylna część - tłumaczy Romański. Cały proces tworzenia samochodu - od szkiców aż dany model zjedzie z linii produkcyjnej - trwa mniej więcej cztery lata. Jednak czas ten skraca się dzięki stosowaniu coraz nowszych technologii. Firmy zaczynają też współpracować, wykorzystując na przykład ten sam model płyty podłogowej. Generalnie od samego początku samochód jest projektowany dla wybranego odbiorcy. Określa się na przykład wiek i charakter użytkownika, jego zawód i stan majątkowy. Producent stara się też oszacować liczbę samochodów, które chce sprzedać i stąd próbuje jak najdokładniej sformułować wymagania, jakie musi spełniać nowy produkt branży motoryzacyjnej.

Dawid Romański od ponad 2 lat pracuje w Niemczech, projektując elementy dla Forda. fot. Marcin Mońka

- Pierwszym moim projektem, za który brałem odpowiedzialność, była tylna listwa aluminiowa Forda S-Max w którą jest wtłoczone logo - mówi projektant. fot. ARC