PORTUGALSKI SZOK PRASOWY

MAC

11.3.2011

BEZ KATEGORII

Gdy na portugalskim rynku prasowym ukazał się pierwszy numer dziennika "i", z kiosków zniknął cały nakład. To jeszcze nie było zadziwiające, zwykle inauguracyjne numery cieszą się wielkim zainteresowaniem czytelników. Jednak po kilku tygodniach zwiększono nakład z 10 do 15 tys. egzemplarzy (na tamtejszym rynku to znakomity wynik). Działo się to w roku 2009, dziś "i" ma się dobrze, choć i portugalski rynek prasowy nie uniknął skutków kryzysu i załamania ekonomicznego. Portugalski dziennik cieszy się jednak zainteresowaniem w całej Europie.
W Portugalii, gdzie bezapelacyjnie na krajowym rynku prasowym rządzi i dzieli dziennik "Publico" pojawienie się prawie 2 lata temu nowego tytułu było szeroko komentowane. Medioznawcy i specjaliści zajmujący się rynkiem prasowym mocno się podzielili, część z nich wieszczyło nawet szybki upadek nowego tytułu. Stało się jednak inaczej, "i" szybko zdobyła wiernych czytelników, w dodatku gwarancją sukcesu stała się nowa grupa odbiorców, która jak dotąd nie sięgała regularnie po gazety codzienne - są to młodzi Portugalczycy, który bardzo szybko przekonali się do formuły nowego tytułu. A ten stał się wyrazistszy od innych portugalskich gazet, sam tytuł, zredukowany do jednej litery, też stał się mocną stroną "i", na początku był zresztą odczytywany jako "innovation" (tak brzmi zresztą nazwa grupy konsultingowej odpowiedzialnej za przygotowanie tytułu).

Sekret sukcesu nowego tytułu tkwi w podejściu do szaty graficznej gazety. Ta bowiem postanowiła poddawać każdą fotografię starannej obróbce, wycinać np. prezentowane postaci po obrysie, ponadto graficy dopuszczają wzajemne przenikanie się zdjęć z tekstem, zachodzić na siebie. To nowe podejście graficzne wyraża się również w zastosowaniu wielu innych graficznych elementów, jak rysunki, ikonki, odnośniki, infografiki. Tych elementów jest tak wiele, że początkowo czytelnicy przyzwyczajeni do tradycyjnej prasy, gdzie bezwzględnie nad całością panuje tekst, przeżywali nie tylko zdziwienie, ale i mały szok. Zdjęć jest w "i" bardzo dużo, tak jak i mnóstwo jest tutaj rysunków i ilustracji, które same w sobie stanowią już pewną formę narracji. W dzienniku i jego szacie graficznej dominują trzy podstawowe kolory: turkusowy, żółty i czerwony. Wszystkie elementy tworzą wspólną opowieść w podejmowanych tematach. Choć na pierwszy rzut oka "i" może wydawać się nieco chaotyczne, jednak młodzi odbiorcy, bliscy kultury komiksowej i street artu przyjęli te rozwiązania z entuzjazmem.

Szefowie "i" zrezygnowali też z klasycznego podziału zamieszczanych informacji, szukając tutaj informacji nie można kierować się zwyczajowymi działami: kraj, zagranica, kultura czy gospodarka. Zamiast tego zastosowano podział informacje w skróconej wersji, dział Zoom z różnych dziedzin (od polityki, społeczeństwa po ekonomię) aż po Mais, czyli więcej - to tutaj zamieszcza się informacje na tematy szeroko pojętego lifestylu i kultury życia.

"i" ukazuje się przez 6 dni w tygodniu, nie ma wydania niedzielnego. W każdym wydaniu gazety można natrafić na teksty tworzone przez autorów niezwiązanych bezpośrednio z tytułem, do "i" materiały może bowiem przygotowywać każdy czytelnik, "i" jest więc blisko tzw. dziennikarstwa obywatelskiego, które bardzo podoba się zwłaszcza młodym odbiorcom. Choć oczywiście gazeta zatrudnia profesjonalnych dziennikarzy.

Gazeta ma również swoje wydanie internetowe - www.ionline.pt

Portugalski dziennik "i" w maju będzie obchodzić drugie urodziny. fot. ARC

Gazeta wzbudza zainteresowanie w całej Europie. fot. ARC

Ogromną rolę w "i" odgrywa grafika. fot. ARC

"i" trafiło zwłaszcza do młodego czytelnika. fot. ARC

Zdjęcia i elementy graficzne same w sobie stanowią pewną formę narracji. fot. ARC